wtorek, 30 października 2012

A SINGLE MAN

Estetyczny,
nieśpieszny,
powściągliwy.

Jeśli macie ochotę na spokojne, nieco nostalgiczne kino - "Samotny mężczyzna" będzie dobrym wyborem. Debiut filmowy znanego projektanta mody - Toma Forda.
I to debiut potrójny. Ford jako reżyser, scenarzysta i producent.






















 Jeden dzień z życia Georga Falconera, profesora uniwersyteckiego, który nie może dojść do siebie po stracie bliskiej osoby.  Świetna rola Colina Firtha, ale też Julianne Moore, która wciela się w postać przyjaciółki głównego bohatera. Jeśli ktoś lubi klimat lat 60tych - polecam :)

















Filmweb 7,7/10 http://www.filmweb.pl/film/Samotny+m%C4%99%C5%BCczyzna-2009-493189

IMBD    7,5/10 http://www.imdb.com/title/tt1315981/


Chustka

Blogosfera to jedna wielka rodzina.
Mimo, że wirtualna, często albo i najczęściej anonimowa, to jednak .
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale zaglądając do życia innych,
czasami czujemy się ich częścią.
Dopingujemy, śmiejemy się, płaczemy, myślimy . . .
Tak jest z Chustką. Autorką bloga "do czego przyda się chustka?".

Jeśli ktoś nie potrafi docenić tego, co ma w życiu- polecam lekturę!

http://chustka.blogspot.com/

A tutaj jeśli ktoś miałby ochotę posłuchać:

Polskie Radio: "Trzeba walczyć".
http://www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/437568,Trzeba-walczyc-Hanna-Bogoryja-Zakrzewska

TOK FM:

Żeby Janek kochał życie" - jak rozmawiać z dzieckiem o chorobie
http://www.tok.fm/TOKFM/0,94031.html?str=2

"Chustka" Sałyga o bliskości, erotyce, seksie w chorobie nowotworowej
http://www.tok.fm/TOKFM/0,94015.html



poniedziałek, 29 października 2012

Nie za wcześnie?

Już od połowy października w centrach handlowych atmosfera bożonarodzeniowa,
w każdym sklepie stoi choinka, spotkać można gigantyczne ilości dekoracji świątecznych i posłuchać odpowiedniej muzyki.. 
























Dziwnie . . .
zwłaszcza, że do świąt jeszcze duuuużo czasu a na dworze upał :)
Wytłumaczyć to mogę jedynie tym, że w grudniu (podobno) Bloem pustoszeje.
Wszyscy wyruszają nad ocean, tam spędzają święta i najgorętszy czas zarazem.
Jak to faktycznie będzie - przekonamy się za 1,5 miesiąca!

W Polsce "szał świąteczny"  zawsze zaczynał się po 1 listopada..
A jak jest w tym roku?

niedziela, 28 października 2012

Weekend

W Polsce śnieg - u nas upał.
Spędzamy leniwy weekend w cieniu wielkiego drzewa,
zajadając truskawki z naszego ogródka
(a właściwie ogródka naszych gospodarzy :) )



 Udanego popołudnia :)

p.s.
jeszcze coś muzycznego:)
Piosenka Boba Dylana w wykonaniu Adele.
Na upalną wiosnę i śnieżną jesień.

Pozdrawiam:)
Aga


piątek, 26 października 2012

I jak tu nie podróżować ?

Przestrzenie w tym kraju są ogromne!
Odległości między miastami również.
Średnio 50 km.

Wrażenia z podróży - bezcenne :)





Kameelperde

Kameelperde, 
giraffes, 
żyrafy.

Zapraszam  na  kolejną porcję afrykańskiej fauny :)
Tym razem żyrafy!!

Spotkaliśmy je podczas jednej z wycieczek za miasto 
(o możliwości spotkania zwierząt tuż za Bloem pisalam TU).

Piękna para :)


Cała rodzinka :)








Urocze zwierzęta!

poniedziałek, 22 października 2012

10000 !!!

Kochani, 
no i kolejna okazja do świętowania:)
Dzisiaj bloga odwiedziła 10000 osoba!!
Wszystkim gościom serdecznie dziękuję 
i zapraszam częściej hihi :P

Z okazji jubileuszu - garść statystyk :)

w okresie maj - październik:
 naprodukowałam 128 wpisów,
dorobiłam się 111 komentarzy,
do 14.14 gościłam 10070 odwiedzających :)

Goście są międzynarodowi, chodziaż rodacy dominują :)

Dziękuję raz jeszcze !!!


Polska
7704
Republika Południowej Afryki
829
Stany Zjednoczone
354
Francja
255
Austria
193
Rosja
183
Niemcy
69
Wielka Brytania
51
Szwajcaria
29
Irlandia
28

Największą popularnością cieszyły się wpisy:


Wpis
Liczba
wyświetleń
stron
17 paź 2012, Komentarze: 2
111
7 cze 2012
85
3 wrz 2012
76
4 cze 2012
75
11 maj 2012, Komentarze: 7
73
5 cze 2012, Komentarze: 2
69
19 paź 2012, Komentarze: 8
69
12 cze 2012, Komentarze: 2
68
7 wrz 2012, Komentarze: 5
65
1 sie 2012, Komentarze: 3
65

Monday

Witam w nowym tygodniu !!!

Nasz weekend był bardzo udany, wybraliśmy się do Clarens - uroczego miasteczka u podnóża Gór Smoczych. O wizycie w Kgubetswana ( nazwa miasteczka w języku Sotho) napiszę już wkrótce:)

Mam nadzieję, że Wam również udało się wypocząć, zrelaksować :)
Z tego, co słyszałam - pogoda w Polsce sprzyjała, czyż nie?

Życzę udanego popołudnia i całego tygodnia,
takiego, w którym będzie też chwila na kawę i lekturę:)

Aga


piątek, 19 października 2012

Housewife

Taką mam teraz profesję, potwierdza to status mojej wizy :)

Gdy przed przyjazdem rozstałam się z pracą w Polsce zastanawiałam się "jak to będzie"?
Czy odnajdę się bez pracy zawodowej?
Czy zorganizuję sobie tu czas?
Czy, czy, czy . . .

Okazało się, że nie tylko dałam radę ale ciągle daję, życie się kręci.
Okazało się również, że wiele afrykanerskich kobiet w tym kraju nie pracuje zawodowo.
W Polsce kobieta bez pracy kojarzy się z kurą domową, w powyciąganym dresie, bez makijażu, bez ciekawych zajęć (zabrzmiało stereotypowo, ale myślę, że taki wizerunek ciągle jest obecny w naszych głowach). Co innego jak jest dziecko, zajęcie, konkretne wytłumaczenie takiej sytuacji

Tu brak aktywności zawodowej nie oznacza braku aktywności w ogóle. Panie - przynajmniej te, z którymi mam kontakt - są zadbane, sympatyczne, zadowolone z życia i bardzo aktywne.
Zajęcia ze sztuki, malarstwa, haftowania, wyszywania, działalność charytatywna, cotygodniowe spotkania biblijne – to standard. Tak, tak, tu ludzie (znów mam na myśli afrykanerów) są bardzo religijni i to w dużo bardziej "namacalny" sposób niż w Polsce. Ale to temat na inny post :)

Ale wracając do kobiet - zdałam sobie sprawę, że tak można!

Że można w końcu zająć się tym, na co ciągle brakowało czasu w Wawie. Że można nadrobić zaległości w czytaniu książek, oglądaniu filmów (i seriali, hehe) ale można też zająć się nauką języków, robić coś kreatywnego (czyt. zajęcia ze sztuki właśnie) i poznać urok bezinteresownej pomocy innym (czyt. działalność charytatywna). Ludzie tutaj wyjątkowo potrafią dzielić się tym co mają z innymi. Tak jak w każdym kraju tak i tutaj nie brakuje biednych. Niemal w każdym kościele działają grupy parafian, które pomagają na różne sposoby. Rozdawanie jedzenia, ubrań, koców na zimę i witamin na wiosnę. Nikogo to nie dziwi. Jest to całkowicie naturalna sprawa a dla mnie nowe doświadczenie. Być osobą, która poświęca swój czas, jeździ, rozmawia i pomaga.


czwartek, 18 października 2012

Fairview
























Czyż można sobie wyobrazić lepszy zestaw?

Jestem miłośniczką serów, wina również,
więc jeśli o mnie mowa - ten zestaw to strzał w dziesiątkę!
























Jeśli ktoś lubi i jedno i drugie - Fairview to miejsce idealne.

Jest to farma w okolicach Stellenboscha, gdzie produkuje się sery i wytwarza wino.
Na miejscu można się zaopatrzyć w miejscowe produkty, organizowane są również degustacje. My zdecydowaliśmy podążyć za zasadą carpe diem i wybraliśmy najbardziej ekskluzywną opcję - tzw. master tasting :)
Mimo, iż na zewnątrz było chłodno - na degustacji nikomu nie było zimno:)


Do każdego wina dobrany był ser.
Przyznaję, kompozycje bardzo ciekawe :)
Po raz pierwszy próbowaliśmy wina z wymarłego w Europie szczepu Duriff. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności kilka jego krzaków zachowało się w Południowej Afryce, w jednym jedynym miejscu: w Fairview właśnie. Wino ciężkie, aromatyczne, z bardzo długim finiszem; smakowało jak prawdziwa przygoda.


Wszystko smakowało wybornie!

Więcej informacji znajdziecie tu: http://www.fairview.co.za/





Patchwork

Miałam niedawno okazję oglądać bardzo ciekawą, moim zdaniem, wystawę.
Jej tytuł to "Afryka" a "obrazy" to wyszywane, patchworkowe dzieła sztuki.
Wystawa zrobiła na mnie wielkie wrażenie - nie tylko ze względu na wykonanie obrazów, ale też ze względu na treści na nich zawarte.

Zobaczcie sami :)

Niektóre były bardzo afrykańskie.























Poniżej bardzo charakterystyczne, południowoafrykańskie kwiaty
(te same co w logo bloga) :)


































Strelicja królewska, o tych niezwykłych kwiatach pisałam też TU.
























Tu już bardziej uniwersalny temat, granaty :)


Tu klimat bardziej turecko - indyjski :)

 I coś zupełnie innego.


Podobają się wam patchworkowe obrazy?




środa, 17 października 2012

Dzień dobry!

Moi Drodzy,

Dziękuję Wam bardzo za opinie dotyczące bloga.
Zarówno jego graficznej oprawy jak i zawartości.

Bardzo mi miło, że pojawiły się prośby o "więcej mnie" na Agnesss in Africa:)

Więcej o tym co tu robię,
więcej moich spostrzeżeń dotyczących otoczenia,
więcej moich zdjęć.

Niedługo minie pół roku naszego pobytu tutaj i przez ten czas nazbierało się wiele myśli na temat RPA. Na temat ludzi, ich zwyczajów, zachowań. O części Wam na bieżąco wspominam, ale postaram się nieco bardziej uzewnętrzniać:)

W kwestii moich zdjęć - tu prośba do Męża Mego o wsparcie :)
Bez Niego nie da rady :)

 


































Przesyłam uściski ze słonecznej, wiosennej Afryki i czekam na dalsze opinie:)
Jeśli macie jakieś pytania dotyczące RPA - zapraszam!

Aga

wtorek, 16 października 2012

Wilde diere

Niewątpliwą zaletą Afryki jest możliwość obcowania z dzikimi zwierzętami.
Wystarczy wyjechać za miasto i się rozejrzeć.
Bardzo często sale bankietowe, kawiarnie, ośrodki konferencyjne położone są pod miastem a teren je otaczający zamieszkują zwierzęta: 
antylopy, koziołki, zebry i wiele innych :)
 Tak więc nie trzeba wielkich wojaży, aby zobaczyć z bliska ciekawe osobniki!
Poniższe zdjęcia pochodzą właśnie z takich wypraw.



























 Znacie nazwy tych zwierząt?



Bafana update :)

No i po meczu,
po weekendzie:)

Mecz oglądaliśmy w lokalnym barze.
Niestety większym zainteresowaniem cieszył się mecz Anglia - ktoś-tam - a swoją drużyną tubylcy nie bardzo się przejmowali. Ale udało się załapać na transmisję.
Na moje oko wiało nudą, ale miło popatrzeć na czerwone koszulki rodzimej reprezentacji i z sentymentem na warszawski stadion :)


piątek, 12 października 2012

Bafana, Bafana

Piątek,
12.10.2012r.

godz. 20:45, 
Stadion Narodowy im. Kazimierza Górskiego w Warszawie

 Mecz towarzyski Polska - RPA

Planujecie oglądać?
  
 

Jaki wynik obstawiacie?


Przyznaję, że ten mecz nie wzbudza specjalnych emocji wśród mieszkańców RPA.
Co innego, gdy mowa o rugby :)
Tym niemniej fajnie słyszeć o Polandii w TV :)







 

czwartek, 11 października 2012

Ulotny urok kawy

Kolejna książka do kolekcji:)

Zanim wyjechałam z Polski, szukałam książek o tematyce afrykańskiej.
Chciałam poznać twórczość związaną z czarnym lądem, kulturę, zwyczaje..
Jedną z książek, które wybrałam jest "Ulotny urok kawy" Anthony'ego Capelli.

 Nota od wydawcy:

Wiktoriański Londyn przełomu XIX i XX wieku. Robert Wallis, młody poeta świeżo relegowany z Oksfordu, prowadzi próżniacze życie, zaciąga długi i w końcu staje przed koniecznością znalezienia źródła utrzymania. Pracę przy tworzeniu klasyfikacji najróżniejszych smaków kawy proponuje mu Samuel Pinker, importer kawy, który chce założyć sieć własnych pijalni. Robert zakochuje się w jego córce Emily, dziewczynie o postępowych, nowoczesnych poglądach. Jest gotów jej się oświadczyć, lecz Pinker wystawia uczucia obojga młodych na próbę, wysyłając go do Afryki, by tam, przed wejściem w związek małżeński, zbił majątek na uprawie kawy. Zaczyna się największa przygoda jego życia. Podróżując po Abisynii, Wallis poznaje piękną czarną niewolnicę Fikre, przeżywa z nią niezwykle intensywny, zmysłowy romans. Niestety, namiętność i uczucia nie zawsze chodzą w parze. Życie nie znosi próżni, o czym Robert boleśnie się przekona...


 Powieść Capelli to nie tylko historia miłosna - chociaż powyższy opis może na to wskazywać. W książce znajdziemy także walkę sufrażystek o prawa wyborcze, opis XIX-wiecznych metod leczenia kobiecej histerii, dotkniemy problemu niewolnictwa i zakosztujemy Afryki.

„Ulotny urok kawy” to również książka o kawie.
Poznajemy historię tego trunku, sposoby parzenia, rytuały jej picia.
Wszystko opatrzone smakowitymi opisami.

( ... ) "Zapach miał w sobie nutę miodu, był niemal owocowy: kiedy zaniosłem ziarna na górę do gabinetu i czekałem, aż woda się zagotuje, memu oczekiwaniu towarzyszyła łagodna woń dymu palonego drewna i cytrusów. Zmieliłem ziarna w małym młynku ręcznym - zapach się wzmógł, wzbogacił głęboką basso profundo nutą lukrecji i goździków. Ostrożnie nalałem wody.
Nagle bukiet ożył, stał się tak gęsty i pełny, że niemal go widziałem. Zupełnie jak dżin wydostający się z lampy albo kłąb pary buchającej z silnika czy fanfary trąb, majestatyczne a przy tym przeszywające prostotą".

str. 84 


* zdjęcie pochodzi z Internetu



wtorek, 9 października 2012

African time

Ludzie w Afryce to temat rzeka.
Ich zachowanie w różnych sytuacjach, sposób bycia, kultura.
RPA to kraj wielonarodowościowy i każda grupa etniczna charakteryzuje się czymś innym.
Ludzie Sotho, na przykład, noszą koce nawet jak jest 35 stopni ciepła.
Afrykanerzy, natomiast, maszerują boso nawet w środku zimy (czyli w czerwcu).
Bardzo często można spotkać zwłaszcza dzieci biegające na bosaka - w sklepie,
na ulicy, wszędzie :)

Jednym z ciekawszych zjawisk jest tzw. "african time".

Otóż pewnego razu, podczas wizyty w drogerii, zapytałam ekspedientkę, (czarną, bardzo sympatyczną panią) gdzie znajdę produkt X. Ona popatrzyła, zastanowiła się
i powiedziała "chodź", więc poszłyśmy..
Ale okazało się, że w wybranym miejscu też nie ma owego produktu.
Zapytałam więc kiedy będzie dostawa? Kiedy mogę sprawdzić?
A ona, śmiejąc się do rozpuku, stwierdziła - "take it easy, it's african time".
W domyśle: może pewnego dnia będzie, może za tydzień, może za miesiąc,
kto wie, wyluzuj:)
 - po czym odeszła rozbawiona..

Przyznaję, że zatkało mnie, wzruszyłam ramionami i zaniechałam poszukiwań owego produktu X :)

Moje pierwsze doświadczenie nie dotyczyło sprawy pilnej, raczej przyziemnej, ale jeśli spotykamy się z takim podejściem w urzędzie, banku czy szpitalu - może być to uciążliwe..

Doświadczył tego Mój Mąż, kiedy to na początku naszego pobytu w Bloem potrzebował załatwić kilka spraw urzędowych i w najmniej spodziewanym momencie pani w okienku odwracała się i robiła sobie przerwę :)

Jakby nigdy nic!

 :)




poniedziałek, 8 października 2012

:)

Pora, pora :) :)






















Miłego popołudnia!!

* zdjęcie pochodzi z Internetu

Limpopo

Jakiś czas temu wspominałam o naszej wyprawie na północ kraju.
Mowa o Limpopo.
W Lekkerbreek spędziliśmy kilka dni.
Niesamowite miejsce, cisza, spokój, czego można chcieć więcej?



Limpopo to obszar półpustynny, czerwona ziemia i sawannowa roślinność to cechy charakterystyczne tego rejonu.
Nie mówiąc o temperaturze - 35 stopni ciepła - miłe zaskoczenie :)






 A oto i nasza baza:)
urokliwie, prawda?