czwartek, 31 stycznia 2013

Kulinaria Afrykańskie - braai i nie tylko

Zapraszam na kulinarną podróż po RPA w ramach projektu KLUBU POLEK NA OBCZYŹNIE


Jak pomyślę o kuchni południowoafrykańskiej, od razu na myśl przychodzi braai, czyli tutejszy grill. Nie znam innego kraju, gdzie wspólne grillowanie odgrywałoby tak wielką rolę jak tutaj. Grillować można od każdej porze dnia i nocy. Doświadczyliśmy tu nawet śniadaniowego braaia :)

Ale po kolei :)

Niewątpliwie wielką rolę przy formowaniu się kuchni RPA odegrała kultura plemienna. Liczne, południowoafrykańskie plemiona często się przemieszczały, mieszkały w chatkach, bez kuchni w naszym wyobrażeniu.Stąd też do dzisiaj znajdziemy tu dużo potraw jednogarnkowych.


Najpopularniejszy jest potjkie, który osobiście uwielbiam! Oto jak się przygotowuje:

Do żeliwnego garnka, stawianego na rozgrzanych węglach. Wrzucamy odpowiednio: mięso z kością, ziemniaki, warzywa, przyprawy i dusimy wszystko razem. W zależności jakie to mięso – czasami potrzeba nawet 7 godzin, aby danie było gotowe. Więcej o potjkie znajdziecie TU:) (najzagorzalsi twierdzą, że bez duszenia potrawy przynajmniej 7h nawet nie ma co jej próbować bo i tak będzie niesmaczna)



Inną „pozostałością” po kulturze plemiennej jest wszechobecny ogień i wspomniany braai. Nie ma imprezy, spotkania w gronie znajomych, któremu nie towarzyszyłby ogień. Jest on stałym elementem tutejszego życia, tłem rozmów i żartów. Wystarczy chwila i już ktoś rozpala grilla i mięso czeka na odpowiedni moment :) (należy zaznaczyć, że ogień palący się w tle imprezy nie ma często nic wspólnego z samym grillowaniem, tutaj mięso kładzie się na ruszt dopiero, kiedy ogień gaśnie a tylko rozgrzane drewno wystarczy do przygotowania mięsa).


Inne źródło inspiracji dla tutejszej kuchni to kultura malajska. Malajczycy stanowią liczną grupę narodowościową w RPA, właśnie dzięki nim do dziś w tutejszej kuchni obecne jest curry i wiele potraw wschodniego pochodzenia. Znajdziemy tu też elementy kuchni brytyjskiej (RPA była niegdyś kolonią brytyjską) oraz greckiej ( grecy to również duża mniejszość w tym kraju).

Muszę przyznać, że tradycyjna kuchnia południowoafrykańska nie należy do najzdrowszych, a to głównie za sprawą ilości spożywanego mięsa! Pojawia się ono „w menu” kilka razy dziennie i to głównie mięso czerwone .. co jest ponad moje siły. My często grillujemy ryby albo kurczaka, już Wam kiedyś wspominałam, że wg  Afrykańczyków kurczak to nie mięso :)

Z czego słynie RPA?


Pierwsza myśl – wino. Nawet jeśli jeszcze nie wszędzie ludzie poznali się na jakości tego trunku, to tylko kwestia czasu :). RPA zaliczana jest do tzw. nowego świata, dzieli to miejsce razem z Chile czy Argentyną. Oba wspomniane kraje zajmują już poczesne stanowiska w aspiracjach winiarskich polaków, RPA ciągle pozostaje nieco w tyle.
Poza tym słodkie ziemniaki, to było moje kulinarne afrykańskie skojarzenie zanim tu przyjechałam.


Pory posiłków i miejsce stołowania
:)


Z racji tego, że przez większą część roku jest tu bardzo gorąco, życie zaczyna się wcześnie rano. O 5, 6 wszyscy są już na nogach, oprócz nas, hehe :) , tak więc są już po śniadaniu. Obiad najpóźniej jedzony jest o 13, ale nam wiele osób, które już o 11.30 są po! Kolacja, często grillowa potrafi być nawet o 22, po czym ja najczęściej cierpię żołądkowo :( Dominuje jedzenie posiłków w domach. U siebie lub u znajomych. Otóż grill określany jest „bring and braai” tak więc każdy przynosi to, co chciałby jeść, potem jest to wspólnie przyrządzane.


MOJE SUBIEKTYWNE AFRYKAŃSKIE MENU


ŚNIADANIE

  • Zaczynamy najbardziej uniwersalnie :) Musli z jogurtem lub mlekiem, owocami i miodem z fynbosu – o fynbosie info wkrótce:)
  • PAP – to już bardzo tutejszy element menu. Można go porównać do naszej owsianki… Może mieć różną konsystencję jak na zdjęciu poniżej :)
Przepis na afrykański PAP

Składniki:



  • 500 ml wody
  • 1łyżka stołowa soli
  • 3  szklanki mąk kukurydzianej
Przygotowanie:

  1. Gotujemy wodę w dużym garnku
  2. Dodajemy sól
  3. Powoli dodajemy mąkę kukurydzianą
  4. Mieszamy dotąd, aż konsystencja będzie „smooth”
  5. Przykrywamy i zostawiamy na małym ogniu przez 30-40 minut,
    mieszając co jakiś czas.
Smacznego!

Oczywiście pap serwowany jest również razem z obiadem i kolacją, ale wtedy najczęściej w towarzystwie sosu peri - peri, chutney albo po prostu mięska :)


  • Braai :)
  • Rusks – suche i twarde ciastka, które macza się w herbacie – obowiązkowo rooibos z cukrem/ mlekiem/ miodem)  






















Przepis na te ciasteczka znajdziecie  TU.

PRZYSTAWKA/ przekąska


  • Na wybrzeżu najczęściej ostrygi, małże lub pieczone ośmiornice, smażone krążki kalmarów.
  • Smażone panierowane plastry cebuli
  • Biltong 
O Biltongu pisałam TU – w skrócie, są to suszone kawałki mięska, bardzo twarde i słone.

























LUNCH/ kolacja


  • Porcja mięsa, ryż lub pataty( słodkie ziemniaki) i element warzywny
  • Mięso z grilla ( zazwyczaj bez sałatek, chleba, ziemniaków..)
  • Bobotie – czyli lazania bez makaronu :)
Owe danie to element kuchni malajskiej. Pikantne, bogate w przyprawy, bardzo smaczne. Serwowane najczęściej z ryżem curry i chutney :) Przepis TU ( i to z polskiej strony:P)



















DESER

  • Milk tart – hmm, pychota! 

































 

Przepis na ten smakołyk znajdziecie TU :)

  • Koeksister -  Okrutnie słodki przysmak, bardzo popularny w RPA.
    Aż lepki od cukru! 
 
































Przepis TU :)

Koeksisters są tutaj tak popularne, że posiadają swój pomnik … :)



































  • Fudge – słodkie cukierasy, oryginalnie karmelowe, ale spotyka się przeróżne ich modyfikacje. 






















Przepis TU albo TU :)

  • Shortbread – ktoś powie, przecież to typowo szkocki przysmak … a jednak tutaj bardzo się zaadaptował i jest jednym z flagowych deserów



Przepis TU
  • Panakoek – bardzo cienkie naleśniki, przekładane cukrem zmieszanym z cynamonem :)




 NAPOJE/ALKOHOLE



  • Piwo ( niestety króluje piwo komercyjne..
  • Wino

INNE, WYBRANE ELEMENTY KUCHNI RPA


  • Chutney
  • Dynie różnego rodzaju
  • Pataty
  • Łączenie ostrego i pikantnego:
    - moje ulubione ryba curry i banan pokrojony w plasterki!
    - pieczone ziemniaki z serkiem wiejskim, czosnkiem i dżemem!



Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Wam nieco tutejszą kuchnię :) 
A może i zainspirować do eksperymentów kulinarnych?
Ten post to zapewne nie ostatnie spotkanie z tym tematem :) 
Wciąż jeszcze nie próbowałam strusia!
:)

Większość zdjęć pochodzi z Internetu, zainteresowanym podam źródło:)

środa, 30 stycznia 2013

2 wyróżnienia!

Jakiś czas temu zostałam wyróżniona przez koleżanki również blogujące:)
Przez  Karolinę z KaoriArt oraz Madeleine z Jedz, czytaj, kochaj!

Dziękuję Wam bardzo dziewczyny :)

Pierwsze wyróżnienie:










Wyróżnienie dla blogów,które są wyjątkowe.

Zasady Creative Blog Award:
1.Wyróżnij 5 blogów (Osoby wyróżnione mogą nominować każdego,
   poza osobą, od której dostały wyróżnienie)
2.Poinformuj osoby wyróżnione o wyróżnieniu
3.Umieść wyróżnienie na bocznym pasku
4.Podziękuj za wyróżnienie ;-) 
5.Opisz siebie w 3 słowach (dosłownie) ;-D
moje trzy słowa: 
 
Ciekawia świata, odważna, ciepła :) ( tu pomagał mi Mąż - baie dankie Jasiu!)

Moje wyróżnienia:

Drugie wyróżnienie:









„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Tak więc Madeleine zadała mi kilka pytań,11 dokładnie :)
 
1. Morze, góry, czy jezioro?
Ostatnio ocean

2. Szpilki, czy trampki?
Baleriny

3. Kot, czy pies?
Pies!

4. Do kina, czy na film ;)?
Na film. Nie jestem fanką multipleksów, popcornów i chipsów podczas seansu. Sytuacji, kiedy wyjście do kina sprowadza się do przeszkadzania innym. Dlatego też lubię miejsca kameralne, kina studyjne, oldscholoowe :)

5. Jeśli mogłabyś pojechać w KAŻDE miejsce na świecie, 
które odwiedziłabyś najpierw?
Porto w Portugalii

6.  Gdybyś wiedziała, że następnego dnia będzie koniec świata, to...
Poszłabym na NAJLEPSZE-NA-ŚWIECIE lody włoskie na Uniwersytecie w Bloem :)

7. Ulubione słowo.
Bibelot

8. Gotujesz, czy masz od tego ludzi :D?
Gotuję, eksperymentuję – na przemian z mężem :)

9. Mleko w tubce: czekoladowe, czy zwykłe?
Mleku mówię stanowcze NIE, ewentualnie do kawy :) 
Jestem naturalno-jogurtowa.

10. Czy żałujesz czegoś, co zrobiłaś, lub nie zrobiłaś?
Nie żałuję!
11. Jak bardzo nienormalna jesteś (w skali od 1-10)?
Hmm, wydaje mi się, że jestem całkiem normalna :)

A teraz moje pytania :)
Będą one pod tytułem "czy, czy, czy" ...

1. Rummikub czy scrabble?
2. Lektor czy napisy?
3. Brandy czy whisky?
4. Hetman czy 2 wieże?
5. Mistrz czy Małgorzata?
6. Fizyka czy chemia?
7. Kolczyki czy klipsy?
8. Joga czy pilates?
9. Klubowego czy Malborego?*
10. Deszcz czy śnieg?

na koniec coś nie "czy"

11. książka godna polecenia :)

Do zabawy zapraszam:


1. Magdę z http://magdalenkafou.blogspot.com/
2. Małą Mi z http://jatonieja.blogspot.com/
3. Kasię z http://kiosc.wordpress.com/
4. Żanetę z http://iloveiwish.blogspot.com/
5. Karinę z http://karina-talulla.blogspot.com
6. Mamsan z http://mamsan-liveyourdreams.blogspot.com
7. Jagodę z http://swiatjagodowy.blogspot.com
8. Karolinę z http://hemmahosjohanssons.blogspot.com/
9. Joannę z http://ustroniejoanii.blogspot.com
10. LittleKa z http://prettyunreality.blogspot.com/
11.Ewę z http://slowlifeproject.blogspot.com/


Uważam, że 11 nominacji to bardzo dużo, dlatego też wybrałam blogi  i blogerki wg mojego subiektywnego uznania, bez zwracania uwagi na obserwatorów czy staż w blogosferze :) Kolejność również nie ma znaczenia, wszystkie blogi są wyjątkowe :)

Zapraszam do zabawy :)

Agnesss

*pytanie dla miłośników starego polskiego kina, ale nie tylko :)

Maria Nurowska

"Innego życia nie będzie"

Rzadko mam tak, że bohaterowie nie wzbudzają mojej sympatii a jedynie (albo aż) współczucie... Rzadko wpadają mi w ręce książki, które tak jak ta pokazują polskość, ale w negatywnym niestety znaczeniu. Brak wiary w siebie, gburowatość, brak tolerancji i zrozumienia dla innych...

Maria Nurowska ma niesamowity dar sprawiania, że człowiek czuje się, jakby przeniósł się kilkadziesiąt lat wstecz; okoliczności, otoczenie, dialogi - nie spotkałam się w ostatnim czasie z książką, gdzie język przyciągałby jak magnes tak jak tu:)

 Oto próbki:

Pół roku nie ma, jak tu przyjechałam. Teraz będę miała lepszą pracę. Pensja wyższa, może starczy, żeby jakiś własny kąt wynająć, bo przy ludziach mieszkać jakoś krępująco. Człowiek nie wie, czy może wejść do łazienki coś sobie przeprać, czy się będą krzywili, że wodę się wylewa i światło pali. Zapłacone mają, ale pewnie myślą, że więcej mogli policzyć.
Ojciec spytał, czy już ten, co miał przyjechać, przyjechał. To mu powiedziałam, że jeszcze nie. Ciągle sama siedzę i nic nie robię, ale pensja mi idzie. Jeszcze tam o paru sprawach pogadaliśmy, a potem wyłuszczył swoje. Chodziło o to, że Zdzicho od Machów z wojska wrócił i z wódką był u rodziców. Żenić by się chciał ze mną. Ojciec niby to obojętnie mówi, ale wiedziałam, czego jego serce pragnie, jakiej mojej odpowiedzi. Nie mogłam tak mówić, jak on chciał. Jak już raz się zdecydowałam ze wsi pójść, to wracać nie będę. Taka już jestem, nigdy się za siebie nie oglądam, żeby tam nie wiem co.

Co go wtedy napadło, żeby zboczyć z drogi i wstąpić na tę cholerną plebanię. To był błąd. Duży błąd. W ogóle nie powinien był się z Wandą żenić, ale w końcu jak się miało te dwadzieścia parę lat, robiło się głupstwa. No i palnął głupstwo. Mamusia miała sto procent racji: to małżeństwo było bez sensu od początku do końca. Mamusia wszystko umiała przewidzieć, raz tylko trochę przesadziła, ale można ją było zrozumieć. Chodziło o przyszłość jedynego syna. To chyba naturalne, że się starała.

Nota wydawcy:

Była bardzo ładna, głupia i wpatrzona w niego jak w obrazek. Taką zobaczył ją któregoś dnia, gdy tuż po wojnie objął urząd szczecińskiego wojewody. On, Stefan, miał raptem dwadzieścia cztery lata, skórzaną kurtkę i nadopiekuńczą matkę. Ona, Wanda - o pięć lat młodsza - była jego sekretarką. Wkrótce została żoną i urodziła mu dwóch synów. Jednak matka Stefana robiła wszystko, by rozbić to małżeństwo. Kiedy tego dopięła, zabrała do siebie starszego wnuka i powiedziała mu, że Wanda nie żyje. Teraz Stefan jest już stary. Z trudem wchodzi na trzecie piętro. Po zmianie ustroju jest nikim. Pewnego dnia dostaje przesyłkę pocztową z kilkoma zeszytami. Są to sekretne dzienniki, które Wanda prowadziła przez całe życie; chciała, by po jej śmierci trafiły do jego rąk. Za kilka dni z Ameryki przyleci jego drugi syn z jej trumną. W oczekiwaniu na to spotkanie Stefan czyta zapiski żony. I odnajduje utracone człowieczeństwo. Wzruszająca, oparta na faktach opowieść o miłości, której źli ludzie i zły czas nie dali rozkwitnąć. O gorzkim romansie z komunizmem.

A Wy lubicie książki Nurowskiej?

wtorek, 29 stycznia 2013

Senność :)

Sennie mi dzisiaj, okrutnie ...
Może to dlatego, że jest nieco chłodniej  dla odmiany (!!!) i spało się wybornie :)
I wiaterek przyjemny ...

A Wy się już obudziliście ?

Miłego dnia!!!

Źródło: Pinterest

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Art 4

Witam Was poniedziałkowo :)

Na dobry początek tygodnia - kawałek mojej radosnej twórczości:)
Debiut właściwie - zentangle!

Niezwykle relaksujące i spontaniczne tworzenie abstrakcyjnych obrazków.

























Wystarczy kartka papieru, długopis i trochę wyobraźni :)

Inspiracji warto szukać w Internecie:

http://www.zentangle.com/
http://tanglepatterns.com/tag/zentangle
http://pinterest.com/karencoombs/zentangle-art/

Enjoy :)

piątek, 25 stycznia 2013

Ahdes Theme

Udanego weekendu życzę wszystkim!!!

I jeszcze element muzyczny. 
Mam nadzieję, że wprawi Was w dobry nastrój, tak jak mnie wprawia nieustannie :)
Lars Danielsson "Ahdes Theme"