środa, 27 lutego 2013

SA fashion - February 2013

Lato w pełni, bogactwo kolorów, neony, gadżety plażowe i inne bibeloty ... 
Zapraszam na drugą odsłonę przeglądu modowego  :) 

W lutym rządzi Jessica.

 Ale też kwiatowości ...



 Kolorowości ...

 Fioletowości ...

 Gadżetów nieco ...

 No i pastele, których osobiście nie jestem fanką :)

 :)

Apartheid Museum - Johannesburg




Jak już Wam wspominałam TU, w drodze powrotnej z Johannesburga odwiedziłyśmy Muzeum Apartheidu. Niezwykłe to miejsce. Miejsce poświęcone temu niechlubnemu okresowi w historii RPA. Zachowano dwa wejścia do muzeum. Jedno dla białych, drugie dla nie-białych obywateli. Kupując bilet – losowo otrzymuje się albo jeden albo drugi rodzaj. Można na własnej skórze doświadczyć podziału, który niegdyś był obowiązujący. Znajduje się tam wiele eksponatów, starych tablic informacyjnych, zdjęć. Można obejrzeć film o historii kraju do początków Apartheidu. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Oddzielną część muzeum stanowi wystawa poświęcona Mandeli, jego życiu i działalności. Swoim wyglądem muzeum bardzo przypominało nam Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie.







Bizi łik


Witajcie, witajcie!

Cicho ostatnimi czasy na Agnesss in Africa, cicho sza! A to dlatego, że całą energię i czas poświęcam na naszego gościa. Wizyta Ewy w RPA rozpoczęła się moją podróżą do Johannesburga (OR Tambo International Airport) i potem wspólnym powrotem. W drodze powrotnej odwiedziłyśmy Muzeum Apartheidu w JHB (więcej w kolejnym poście), no i podczas tej przejażdżki (450 km JHB – Bloem) Nasz Gość mógł zobaczyć ciekawy kawałek kraju. Potem, przez kilka dni stacjonowałyśmy w Bloem a teraz, od wtorku, jesteśmy nad Oceanem, w Aston i Jeffrey’s Bay. Czysty relaks, plaża, spacery, książki i inne przyjemności. 

Dodam, że Ewa krajem zachwycona, podoba się otoczenie, pogoda, ludzie! Cieszy mnie to bardzo J

Miłego popołudnia życzę! Takiego, w którym znajdzie się chwilka na kawę i relaks!


























p.s. nie Odezwała się do mnie jeszcze Justyna, która wygrała Konkurs AFRYKAŃSKI. Na maila czekam do końca tego tygodnia, jeśli go nie otrzymam, we wtorek, po powrocie do Bloem wylosuję kolejną osobę :)

poniedziałek, 18 lutego 2013

A za tydzień ...

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - za tydzień o tej porze będziemy już w drodze nad ocean ...My, czyli Ewa i ja. Tym razem babski - polski! wyjazd :) O mojej bezgranicznej miłości do południa tego południa Afryki nie muszę już Wam mówić. Uwielbiam! Piasek, powietrze, roślinność, spokój, wodę ... Teraz, jak już zasmakowałam jak tam jest - czekam z tym większą niecierpliwością :) 


























* ostatnie zdjęcie bardzo lubię, jest takie trochę bałtyckie ...

Ryby i owoce morza

Uwielbiam tutejsze wybrzeże za pyszne ryby i inne wynalazki morskie, zwane owocami morza właśnie:) Nasz pobyt na południu upłynął między innymi pod takim hasłem. Postanowiliśmy korzystać ile się da, bo tu, w Bloem, tylko mięso i braai :) Wszystko było super świeże, smaczne i w przystępnych cenach. Miłośniczką sushi jestem od dawna, ale niektóre skorupiaki próbowałam po raz pierwszy.

Najbardziej do gustu przypadły mi krewetki (zwłaszcza king size, hmm), kalmary oraz mini-ośmiorniczki, ekstra podpieczone i chrupiące. Jaśkowi smakowały natomiast ostrygi (wspominałam o tym TU) i małże. Mi nie odpowiadała ich konsystencja, brr! Ale przynajmniej mogliśmy spokojnie dzielić seafood plate :) Każdy mógł wybrać coś dla siebie! Chcieliśmy spróbować też homara, ale akurat nie było w ofercie miejscowych restauracji. Następnym razem!

































A jakie są Wasze doświadczenia z owocami morza?

Fynbos

Witam w nowym tygodniu :)

Aby zacząć go w dobrym nastroju zaproszę Was dzisiaj na foto-ucztę, tematem będzie niezwykła roślinność południowego krańca RPA. Mowa o fynbosie. Jest to formacja roślinna, spotykana właśnie na południowo-zachodnim wybrzeżu Afryki. Fynbos to przeważnie krzewy (bos w Afrikaans - krzew), rośliny o twardych liściach, w przeróżnych odcieniach zieleni. Ale też kolorowe cuda, głównie żółte, ale nie tylko. Ok 70% tej formacji stanowią gatunki nie spotykane nigdzie indziej.

Poniżej  znajdziecie też bardziej tradycyjne kwiaty, także - moim zdaniem - godne uwagi.

Zapraszam!































































































piątek, 15 lutego 2013

Oskar

Przyznaję, że odkąd zakończyłam pracę i pobyt (tymczasowo) w Polsce - nie byłam i pewnie nie jestem na bieżąco w tym, co jest "na tapecie", o czym mówią w "Faktach", czym zajmują się media. Po drugie, już się pogodziłam (tak mi się wydawało) z faktem, że jedyne informacje na temat RPA przekazywane przez polskie media są takie, że gwałcą, zabijają co krok i że krokodyle biegają po kraju zupełnie samowolnie (klik). Co najsłabsze w tym wszystkim, wiele bliskich mi osób te opinie podziela. Sprawa Oskara Pistoriusa spowodowała, że wczytałam się w portale informacyjne i wyobraźcie sobie - nawet obejrzałam kilka materiałów newsowych :)  

Paskudna historia, w moim otoczeniu budzi głównie współczucie a przede wszystkim szok - tak samo, jak sądzę, w Polsce (mowa o szoku). To trochę tak, jakby do podobnego zdarzenia doszło w domu np. Małysza. Oskar Pistorius to tutaj niemalże bohater narodowy. Wyjątkowo uzdolniony sportowiec, który pomimo braku nóg zdobywa medale i dumnie reprezentuje kraj. Nie zamierzam go bronić, kwestię niech rozstrzygnie sąd. Ale nie mogę przejść obojętnie obok powtarzania po raz kolejny utartych przez lata stereotypów. O tym, jak to tu jest niebezpiecznie i jaka to okropna część świata; uważam, że do podobnej tragedii mogło dojść w każdym miejscu na świecie. 

Na jednym z for internetowych (a pewnie nie jedynym) przeczytałam: 

Źródło: TVN24.pl












Myślę, że to bardzo krzywdząca opinia. I nie chodzi tu o moją miłość do Afryki Południowej (która nie jest znowu aż tak wielka), tylko o okropnie polskie slogany. Rozumiem, że Gamoń najlepiej się orientuje jak tu, w RPA, jest.

Szkoda.

czwartek, 14 lutego 2013

14.02 i wyniki CANDY

W ten walentynkowy dzień wieczór życzę sobie i Wam, abyśmy święto zakochanych potrafili celebrować każdego dnia.  Przez cały rok. Tym, którzy za miłością dopiero się rozglądają - powodzenia :) A kiedy już przyjdzie niech będzie wyjątkowa, niech góry przenosi i Was uszczęśliwia! My z Mężem nie świętujemy tego dnia jakoś specjalnie, a właściwie w ogóle, ale miło mi tutaj 14 luty zaakcentować :) 

Źródło: Pinterest

Dzisiaj też zapraszam Was na ogłoszenie wyników Konkursu Afrykańskiego.

W Candy udział wzięło 29 osób:

  1. Kasiu
  2. Aneta
  3. Marta S
  4. Lola
  5. Żaneta  i Love … i wish
  6. Krokodylka
  7. ToTylkoJa
  8. Kasia Kiosc
  9. Lauriëtte
  10. Sylwia Waldowska
  11. Mia.vico
  12. Ciocia Gosia
  13. Katarzyna 
  14. Joanna...ustronie joanii...
  15. Nina
  16. Sylwia
  17. Pasjabelki
  18. Justyna L.
  19. Jagoda
  20. Cleo-inspire
  21. Wuwer
  22. Home, me&more
  23. Trojanda
  24. Natka
  25. Bb26 
  26. Sylwiaxx16  
  27. Inga – Gerda
  28. Lidia C
  29. Lapappilon   

    Wszystkim bardzo dziękuję za obecność w tym pierwszym tego typu przedsięwzięciu.

    Zwycięzcą wyłonionym podczas losowania zostaje 18. Justyna L :) :) :)

    Serdecznie gratuluję wygranej i czekam na mailową informację 
    odnośnie adresu wysyłki:)

    p.s. A oto wpis Justyny :

    a mi Afryka kojarzyła się zawsze z głodem, biedą i misjonarzami. Dzięki Wam będzie kojarzyć mi się również z przepięknymi krajobrazami, niesamowitymi miejscami, zwierzętami. Pozdrawiam z Warszawy Justyna L. (niestety nie mam swojego bloga).

    p.s. 2. sam wpis nie miał znaczenia w losowaniu a jedynie łut szczęścia,
    ale postanowiłam go tutaj przytoczyć :)

    Miłego wieczoru :)


  30.  

środa, 13 lutego 2013

Kokos

Od zawsze uwielbiam draże kokosowe "Korsarz", ale nie o tym będzie ten post :) Otóż niedawno mieliśmy okazję spróbować najprawdziwszego, świeżego kokosa, który do Cape przyjechał prosto z Mozambiku. Najpierw pan sprzedawca odciął nam kawałek orzecha ogromnym tasakiem i mogliśmy degustować mleko, świeże, chłodne, o bardzo delikatnym ledwo wyczuwalnym smaku. 

Potem, tym samym tasakiem, przepołowił naszego kokosa i zobaczyliśmy niesamowite, kokosowe wnętrze. Miąższ był przepyszny, kojarzył mi się z niedojrzałym jeszcze orzechem włoskim, lekko chrupiącym, dosyć twardym, słodkawym. Hmm ...  

Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję spróbować kokosa - polecam :) A może już próbowaliście?


Płazy, gady i inne 2 :)

Jakiś czas temu (TU) wspominałam Wam o różnych dziwnych towarzyszach naszej afrykańskiej przygody. Dzisiaj odsłona druga, żółwik! Spotkany podczas spaceru. Uroczy, ale niezbyt towarzyski. Chwilę go pomęczyliśmy ( zachęciliśmy do pozowania :P) i poszliśmy dalej.






 :)