wtorek, 30 kwietnia 2013

Pamiętne lato

Czytałam kilka książek Lesley Lokko. Pamiętne lato zdecydowanie nie jest najlepszą, moim zdaniem, pozycją w dorobku autorki. Tym niemniej warto, to książka z gatunku tych, gdzie już po chwili przenosisz się w świat bohaterów :) A propos bohaterów - podobnie jak w poprzednich powieściach bohaterkami są trzy kobiety. Skrajnie różne charaktery, różne sytuacje życiowe, różne pomysły na życie. Podobnie jak poprzednio pojawia się wątek Afryki w tle, tym razem akcja wędruje na chwilę do Mozambiku :) Książka wciągająca, przyjemna. Idealna na majówkę.Jeśli macie w planach relaks z książką - warto rozważyć tę pozycję. Ja przeczytałam ją w 2 dni :) I to w Mozambiku właśnie!


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Bloem Show: Art exhibition

Wspominałam Wam TU, że w ramach Bloem Show, oprócz warsztatów  można oglądać różne wystawy, pokazy i korzystać z wszelkich innych atrakcji. Mi najbardziej do gustu przypadła wystawa malarstwa. Autorami wszystkich prac są dzieci i młodzież z tutejszych szkół. Tym większe wrażenie wywarły na mnie te dzieła :) Obok niektórych z nich nie sposób było przejść obojętnie. Różne style, kolory, techniki. Każdy obraz wyjątkowy.

Zapraszam :)



Od tego obrazu nie mogłam oderwać wzroku ...



Nowa Frida?



























Który obraz Wam podoba się najbardziej?

Plantacja bananów



Jak smakują banany wie chyba każdy, ale jak rosną - to już może nie być takie oczywiste. Dla mnie nie było :) Tym bardziej podobała mi się wizyta na plantacji bananów. Dowiedziałam się między innymi, że banany mają piękne "kwiaty". Kwiaty te (na zdjęciu poniżej) ukrywają zalążki małych owoców. Pod każdym otwartym liściem widać już kolejną porcję bananów :)
























Każdy pień palmy daje owoce tylko raz, potem zostaje ścięty. 
Na zdjęciu poniżej widać blisko ziemi obcięte   części.

A żeby ptaki podstępne nie dobrały się do bananków - zabezpiecza się je torebkami :)


TU znajdziecie nieco więcej informacji i bardziej fachowe określenia typu bylina, kwiatostan, kłącze :)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Art 7 & 8 - Ideas workshops

W piątek i sobotę uczestniczyłam w warsztatach kraftowych organizowanych przez magazyn Ideas. Jest to bardzo popularne tutaj czasopismo, które zachęca do kreatywności, proponuje różne techniki DIY i może być ciekawym źródłem inspiracji do działania, nie tylko hand-made ale również kulinarnego. Było ciekawie, każdy uczestnik dostawał pakiet startowy, w skład którego wchodziły niezbędne do pracy akcesoria i gadżety. No i przede wszystkim była możliwość spróbowania czegoś (jak dla mnie) nowego. Minusem był wszechobecny Afrikaans ... Otóż Bloem to bardzo afrykanerskie miasto, czego doświadczyłam już nieraz. Ale teraz, spodziewałam się bardziej mieszanego towarzystwa, różnorodnego - też w kwestii języka. Niestety okazało się, że jestem jedyną angielskojęzyczną osobą i jak się możecie domyślić - wszelkie instrukcje omawiane były w Afrikaans. Mój poziom tego języka niestety jeszcze nie jest tak zaawansowany, aby zrozumieć szczegółowe instrukcje dotyczące rodzaju kleju, czy innych szczegółów więc musiałam czekać na osobiste tłumaczenie... Moje sąsiadki okazały się bardzo miłe i chętnie służyły pomocą, ale mimo to niesmak i niedosyt pozostał.

Pierwsze spotkanie dotyczyło techniki decoupage. Próbowałam swoich sił w tej dziedzinie po raz pierwszy i oto co stworzyłam:



























Nasze abażury ozdabiałyśmy metodą serwetkową, jakże wielkie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że dostępne są nasze łowickie motywy :) Serwetki made in Poland :) Postanowiłam więc skomponować coś typowo polskiego - dla odmiany. Fajna zabawa i bardzo odprężające zajęcie!

Drugie warsztaty poświęcone były robieniu magnesów na lodówkę. Szczegółową instrukcję znajdziecie TU. A oto magnesy made by Agnesss :)  Ponieważ wiszą już sobie na lodówce, postanowiłam pokazać Wam tę część naszej kuchni.

 I między innymi prace mojej siostry Zosi :)


































Jak możecie się domyślić - na tych uroczych ilustracjach ja i Mąż; Mąż i ja
- obydwoje w wersji z krótkimi włosami :)

Aktualności - różności

Witajcie,

Ostatnich kilka dni minęło mi w ekspresowym tempie. Gościliśmy w tym czasie naszego pierwszego Couchsurfera, co nieco mnie zaabsorbowało. Na dobre zaczęłam uczęszczać na lekcje nauki gry na pianinie i brałam udział w warsztatach kraftowych w ramach Bloem Show.  Ale po kolei.

Naszym pierwszym gościem w ramach Couchsurfingu była Pieriette, 70-letnia podróżniczka z USA, która od kilkunastu już lat przemierza południową Afrykę. Ciekawe doświadczenie, możliwość posłuchania american english no i jakby na to nie patrzeć, nowa znajomość :) W międzyczasie "zaliczyłam" też drugą! lekcję gry na pianinie. Zdecydowanie była ciekawsza niż pierwsza no i ćwiczenia - moja praca domowa - bardziej twórcze. Do najbardziej cierpliwych osób niestety nie należę i jak mi przychodzi ćwiczyć gamę - jedną, na okrągło - moja motywacja bardzo szybko spada do zera .. No, ale liczę na to, że będzie już tylko ciekawiej!
























Od piątku trwa też Bloem Show, duża impreza, na skalę całego kraju. Wystawy, pokazy, koncerty, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja uczestniczyłam w dwóch warsztatach kraftowych, ale też podziwiałam wystawę malarstwa - ale o tym w kolejnym poście :)

Tymczasem jesień w naszym ogrodzie coraz bardziej dostrzegalna, mimo ciepłych dni ( 25 stopni w sobotę) - spadające z drzew liście zwiastują zbliżające się wielkimi krokami chłodniejsze dni.


Syn naszych gospodarzy zajmuje się - ku uciesze mojego Męża - produkcją miodu. Także świeży towar mamy pod ręką. Co jest nieocenione, jeśli jest się miłośnikiem miodu właśnie! Poniżej lokalna pszczółka :)

 Czasem słońce, czasem deszcz :)



























i jeszcze akcent muzyczny :


Udanej niedzieli! 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Między szczepami: SAUVIGNON BLANC


Zapraszam na drugą część cyklu "okiem mężczyzny""między szczepami". 
Zaczynamy wiosenno - letnim akcentem :)

Pierwsze z rodziny Sauvignon - Sauvignon Blanc

Wiosna tuż za rogiem, potem już tylko gorące lato. Cóż więc może być przyjemniejszego, niż lampka chłodnego, oświeżającego białego wina w gorący letni wieczór? Należy jednak uważnie wybrać owy trunek, tak żeby pozostać nie tylko oświeżonym, lecz również ubogaconym smakiem i wrażeniami godnymi najprominentniejszych bogów starożytnej Grecji. Dlatego dziś zapraszam do spróbowania wina szczepu Sauvignon Blanc.

Jest to najpopularniejszy biały szczep w Południowej Afryce. I choć korzeniami wywodzi się z regionu Bordeaux we Francji, zaadoptowany swego czasu tutaj, przez lata nabrał specyficznego smaku właściwego dla win RPA.

W nosie wyczujemy całą paletę zapachów tropikalnych owoców: mango, banany, papaja, cytrusy oraz brzoskwinie. Jeśli wino pochodzi z nieco chłodniejszego regionu RPA, znajdziemy tu również aromat świeżo ściętej trawy, który osobiście bardzo lubię.
Smak nie pozostaje w tyle za zapachem; tropikalne owoce są tu również wyczuwalne chociaż nie tak intensywnie jak w zapachu. Tutaj najważniejszą rolę gra kwasowość SB. Te szczep ten jest w stanie wykształcić w znaczącym stopniu, dlatego dominującym wrażeniem jest uczucie świeżości oraz znacznego napływu śliny do ust; z tego powodu wino to często podawane jest jako aperitif – pomaga w lepszym przyswojeniu pokarmów już od początku posiłku. Oprócz wrażenia odświeżenia, wino to oferuje ciekawy posmak owoców o nieco cięższym aromacie, jak papaja oraz specyficzne odczucie które określamy ‘mineralność’. Jeśli wino jest mineralne, to znaczy, że na języku możemy odczuć jego szorstkość, drapanie, ale w pozytywnym znaczeniu. Jest to poważna zaleta wina, niełatwa do osiągnięcia ponieważ nie zależy jedynie od sposobu produkcji ale również od jakości gleby i wieku winorośli (najlepiej jeśli wiek jest nie mniejszy niż 60 wiosen).  

Pamiętajmy jednak, że, pomimo atrakcyjnej charakterystyki, należy być uważnym z białymi winami RPA. Schłodzone, pije się je wyjątkowo dobrze, ale nie można dać się zwieść; tutejszy słoneczny klimat pozwala na osiągnięcie w winach wysokiej zawartości alkoholu (14-15%). Łącząc to z zerowym ‘momentem skrętu’ nieraz możemy być świadkami nagłej przemiany spokojnego relaksującego wieczoru letniego z lampką wina w szaloną imprezę z rozśpiewanymi kompanami tańczącymi na stołach.


SA fashion - april 2013

No cóż, w modzie jesień, jesień, jesień :)

Buty, kurtki, torebki i wszędzie dominuje brąz!




Nieco typowo lokalnych klimatów :)

 Ciut błyszcząco!


:)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rodzinna niedziela w Oliewenhuis :)

W niedzielę wybraliśmy się do Oliewenhuis. Bardzo przyjemnego i zielonego miejsca niemalże w centrum miasta. Można tu przyjechać na piknik, poleżeć na trawie, obejrzeć ciekawe (zewnętrzne i wewnętrzne) wystawy, napić się kawy, coś zjeść albo po prostu pospacerować, odpocząć, wyciszyć się ...

Niektóre obiekty można "wypróbować" osobiście :)

Red espresso, czyli rooibosowa wariacja - a'la kawa :) Fanem espresso jest Mąż, ja natomiast kosztowałam  cappuccino, z dużą ilością śmietanki ..

 oraz tartę z serem pleśniowym, biltongiem i figami :) mniam!























Słońce!!!

Mój Ci On jest! :)

 Czy już Wam wspominałam, że uwielbiam tutejsze niebo?


























Pozdrawiamy serdecznie 
i życzymy udanego tygodnia!!!

Aga i Jasiek :)





























p.s. a już za kilka dni ... :) 1 maja :)

Aktualności poweekendowe :)

Witam Was poniedziałkowo!

Cały ranek wygrzewam się w słońcu (to nic, że przez szybę), napawam się każdym ciepłym promieniem, gdyż weekendowa pogoda nas nie rozpieszczała zbytnio. Jako dowód przedstawiam piątkowy obraz, grad!


























Ale my jesteśmy twardzi i nawet ta zwichrowana pogoda nie przeszkodziła nam w grillowaniu :) Z tym, że był to częściowo inside braai ... W sobotę było nieco cieplej a niedziela prezentowała się już całkiem przyzwoicie (nieco więcej o niedzieli w następnym poście). W sobotę zajęliśmy się "przetworzeniem" naszych mozambikowych zakupów. kupiliśmy pyszne kokosy, orzechy przeróżne ...



































Ale też całą torbę grenadilli, którą musieliśmy zapakować do pojemników i zamrozić. Nie sposób zjeść takich ilości od razu:) Teraz muszę znaleźć jakieś ciekawe przepisy na przysmaki z tym owocem, jakieś propozycje??

Pyszota!



 A w niedzielę wybraliśmy się do ...

sobota, 20 kwietnia 2013

20.04

Dzisiaj bardzo bliska mi osoba wychodzi za mąż.
Bardzo mi szkoda, że nie mogę być z Nią osobiście w tym wyjątkowym dniu.
Jestem - myślami :)

 Samych słonecznych dni na Nowej Drodze Życia Kasieńko!!!

czwartek, 18 kwietnia 2013

Mozambik part III: Canda

Już samo podziwianie widoków, zwiedzanie miasteczek i podglądanie ludzi sprawiało mi ogromną frajdę, ale jak dotarliśmy do Candy, miejsca docelowego naszego pobytu, byłam zachwycona! Jeszcze nigdy nie mieszkałam w TAKIM miejscu. Plaża niemalże prywatna, kameralna i ten widok z okna ... zobaczcie sami!!!


























Do tego letnia pogoda, przyjemny wietrzyk i szum oceanu, towarzyszący na okrągło. W takim miejscu wystarczy chwila i już człowiek czuje się jak nowo narodzony ;) 1000 km na północ kontynentu robi swoje, woda była zaskakująco ciepła! Dodatkowo nagrzana po caaaałym lecie, hmmm ...


Jedno z moich ulubionych zdjęć, Mężowej produkcji ;)



Ten koleżka doczekał się całej kolekcji fotek :)
Może nawet doczeka się osobnego posta, hehe :)

 Warunki idealne do pracy :)

 :)