niedziela, 30 czerwca 2013

The Paradise

W oczekiwaniu na nowy sezon Downton Abbey "zabrałam się" za Paradise.
Jak dotąd ten pierwszy wygrywa, chociaż The Paradise również przyjemny dla oka...






















Oglądaliście?

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/4324795/?claim=vyvvtquzbuy">Follow my blog with Bloglovin</a>

Bloglovin i inne

Witajcie,

Czerwiec za chwilkę się skończy. Wkroczymy w drugą połowę roku. Szybko, prawda?? U nas sporo się dzieje. Piątek spędziliśmy bardzo towarzysko, wczoraj, nieco zmęczeni, udaliśmy się na zakupy, ja polowałam na wyprzedaże zimowe (tak, podobnie jak w Polsce, zima w pełni a już wiosenne kolekcje królują) a Mąż poszukiwał nowego roweru. Poprzedni nie nadawał się już do użytku po tym, jak został przetrącony (nieszkodliwie dla Męża na szczęście) przez pewnego kierowcę. Wszystko się dobrze skończyło. Ze zdobyczami wróciliśmy do domu - zakupy uważam za udane! 

Potem pozostało tylko pakowanie i spokojny, romantyczny wieczór we dwoje :)

Mąż elegancko spakowany (przez żonę) dzisiaj wczesnym (o 4!) rankiem wyruszył na konferencję do Durbanu. Tak więc przez najbliższe dni będę sama na włościach i przyznaję, że na razie mi dziwnie. Trochę nieswojo, zwłaszcza dlatego, że weekendowo :)  Ale planów dużo na ten tydzień na przykład mam zamiar więcej się z Wami blogowo pospotykać!  Chyba dobry plan, prawda??

Wyprawę do wspomnianej wcześniej Namibii musimy odłożyć. Okazało się, że jako jedni z nielicznych musimy mieć WIZY do tego kraju!!! Mało tego, nie można dostać ich w jeden dzień! Szkoda, mieliśmy już nakreślony super plan wyprawy, który musi poczekać, może do września ... Ale nie ma tego złego, w tym czasie w Bloem (9-14 lipca) trwać będzie akurat Vryfees - a ramach festiwalu wystawy, pokazy, koncerty, sztuki teatralne - wszystko w jednym miejscu, na kampusie Uniwersytetu Free State. A potem już tylko moje pakowanie i wyprawa do Polski. 


Doszły mnie słuchy, że wraz z początkiem lipca nastąpią zmiany na bloggerze. Co najważniejsze - ma zniknąć lista obserwatorów blogowych. Każdego mojego Obserwatora zawsze witam serdecznie i dziękuję za odwiedziny. Inną opcją pozostania z Agnesss in Africa jest obserwowanie mojego bloga za pomocą Bloglovin - (<-- ten link oraz) ikonka na pasku po prawej stronie jest odnośnikiem do bloga - zapraszam do pozostania ze mną takim sposobem :) Jeśli macie inne propozycje rozwiązania - chętnie je poznam!

Tymczasem życzę cudownej niedzieli!!!

p.s. 
Można również dostawać informacje o nowych wpisach blogowych bezpośrednio na maila. Wystarczy skorzystać z możliwości "follow by email", wpisać swój adres w okienku pod postami na blogu i aktywować :)
  

czwartek, 27 czerwca 2013

Concentration camps & National Women's Monument Bloemfontein


Ideę obozów koncentracyjnych znamy z kart historii Polski i Europy. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że to w RPA powstały jedne z pierwszych obozów koncentracyjnych na świecie. Zostały utworzone przez władze brytyjskie, aby w czasie II wojny burskiej (1899-1902) przetrzymywać tam kobiety i dzieci Burów walczących przeciw Anglikom. W obozach na terenie Afryki Południowej zginęło ponad 27000 białych kobiet i dzieci oraz trudne do oszacowania ilości czarnych południowoafrykańczyków. 

W Bloemfontein znajduje się pomnik upamiętniający powyższe wydarzenia. Jest tu także muzeum poświęcone Wojnom Burskim (Anglo-Boere Oorloë), ale jest ono obecnie remontowane (remont trwa odkąd tu przyjechaliśmy, mam nadzieję, że zdążymy je odwiedzić zanim opuścimy RPA :P). Cały teren otaczający pomnik i muzeum jest zielony i zadbany. Cisza, spokój, idealne miejsce na niedzielny spacer :)












 Tak, podobno kiedyś kolej w tym kraju miała się bardzo dobrze. Wielka szkoda, że teraz nie ma możliwości swobodnego podróżowania po kraju tym środkiem komunikacji. 


























Strona muzeum: http://www.anglo-boer.co.za/womens-memorial/

środa, 26 czerwca 2013

The Great Gatsby

Wybieramy się jutro dzisiaj do kina na ten film.



Byliście? Oglądaliście? Polecacie?
Z chęcią posłucham Waszych opinii :)

Dodam, że nie czytałam książki, chociaż była swego czasu w moim posiadaniu ;)

wtorek, 25 czerwca 2013

Watercolor art - zebra for Daria :)

Zapraszam na kolejną odsłonę moich akwarelowych wyczynów:) Dzisiaj element afrykański. Bardzo jestem zadowolona z tego obrazu. Mężowi podoba się równie mocno. Dlatego też wyjątkowy obraz powędruje (poleci razem ze mną) do wyjątkowej osoby :) 

Epecially for Daria :)





SA fashion - june 2013

Sezon zimowy w pełni. Tylko w porównaniu z polską modą zimową, grubością płaszczy i ociepleniem kozaków - ta tutejsza przypomina bardziej jesienną konwencję. W ciągu dnia owszem, ale wieczorami nie wyobrażam sobie urzędowania w tych sweterkach, dzianinach czy uroczych sukienkach :) Wtedy polar, kurtka, czapka, rękawiczki! No, ale skupmy się na tej bardziej trendy wersji!


 Bardzo podoba mi się wizja, że zima nie musi być szara, bez wyrazu. Różne odcienie brązu, pomarańcze i żółtości - jak najbardziej :) I od razu robi się cieplej!


 Bardzo ciekawe połączenie z zielenią, nie sądzicie?























A ponieważ w Europie lato w pełni, po letnie, plażowe, zwiewne inspiracje zapraszam TU i TU  :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

24.06



Nowy tydzień. Czas zostawić choróbsko i działać! Nie jest idealnie, ale staram się być cierpliwa. Jutro jeszcze pani doktor mnie osłucha tu i ówdzie i mam nadzieję usłyszeć tylko dobre wieści!  Najważniejsze, że energia do działania wróciła! Farby poszły w ruch :) Ruszam też dzisiaj (w końcu) na jogę! I aparat wzięłam do ręki :) Dlatego też pokażę Wam nieco naszego zimowego otoczenia. Dzień dziś słoneczny aczkolwiek bardzo wietrzny. 

Ale już mnie tutejsza zima tak nie przeraża. Zdradzę Wam, że plany na najbliższe miesiące cudowne się klarują. Najpierw Namibia... lada moment, a potem ruszam do Polski. Tak, tak, wczoraj zakupiliśmy bilety - w rewelacyjnej cenie swoją drogą, więc sami widzicie, nie ma czasu na chorowanie :) Wkrótce nieco więcej szczegółów tymczasem zapraszam do ogrodu, zimowego :)


Chyba nie mówiłam Wam, że mamy tu też papugi. Nie my lecz nasi gospodarze. Ptaki bardzo gadatliwe, jak tylko zbliżyłam się z aparatem zaczęły dyskusję, tyle tylko, że w Afrikaans :)









:)

piątek, 21 czerwca 2013

Safe Haven

Książki Sparksa bardzo nadają się na ekranizacje.
Safe Haven jest tego dobrym przykładem :)

Źródło: KLIK






















Przyjemne kino, odpowiednie na weekend :)

Watercolor art - flowers


Dzisiaj akwarelowa wariacja na temat kwiatów :) Otóż akwarele można łączyć z pastelami (jeszcze nie próbowałam), sharpie (owszem) i z czym tylko zamarzycie (pisaki, długopisy, atrament, flamastry), trzeba tylko poczekać aż farby wyschną. Zapraszam :) 








 

Udanego piątku Wam życzę i cudownego weekendu. U mnie wszystko wskazuje na kurowania ciąg dalszy. Przyznaję, że moje gardło i całe samopoczucie figle płata. Przez kilka dni jest lepiej, więcej energii, dużo się dzieje (jak np. wczoraj, cały dzień poza domem, sporo zajęć) a potem, nie wiadomo skąd  znowu osłabienie i fatalne samopoczucie. Dodam, że czosnek i herbatka z miodem nie działają :( hmm ... może znacie jakieś domowe skuteczne sposoby na przegonienie tego jesienno-zimowego osłabienia?

środa, 19 czerwca 2013

RPA dla dzieci i młodzieży :)

Witajcie :)

Dzisiejszy post poświęcony będzie atrakcjom dla najmłodszych podróżników. Mowa o propozycjach spędzenia wolnego czasu w RPA dla dzieci i młodzieży. Członkinie Klubu Polek na Obczyźnie (w tym też i ja) postanowiły  przybliżyć Wam nasze kraje pod tym właśnie kątem. Zapraszam dzisiaj na Mzansi for KIDS :) and TEENAGERS :) 

Każdy przewodnik zachwala Kapsztad, Johannesburg i wszelkie atrakcje w pobliżu tych miast. Dlatego też postanowiłam opowiedzieć Wam o tych nieco mniej znanych miejscach, równie wyjątkowych!

Jeśli lubicie naturę, dzikie zwierzęta, ekstremalne przeżycia - znajdziecie tu wiele propozycji dla siebie.
Zaczynamy od Bloemfontein i już kilkukrotnie wspominanym przeze mnie Cheetah Expierience. Miejsce niezwykłe. Każdy, nawet najmłodszy odwiedzający może tu odbyć spotkanie z dzikimi kotami. Bardzo bliskie spotkanie! Dla każdego (nawet dorosłego) wielka to frajda! Co dopiero kiedy ma się kilka lat?

Źródło: KLIK























Oczywiście nic na siłę, jeśli ktoś ma chęć poobserwować zwierzaki z bezpiecznej dla siebie odległości - nie ma problemu :) Nie należy się jednak bać - wykwalifikowana kadra udziela wszelkich niezbędnych informacji i wskazówek. A przeżycie - niezapomniane!!!

Relacje z naszych wypraw do Cheetah Experience znajdziecie TU i TU :)
Miejsce idealne na spędzenie rodzinnego weekendu. Podczas gdy rodzice mogą odpocząć i cieszyć się pięknymi widokami - milusińscy znajdą dla siebie wiele atrakcji. Ogromny plac zabaw - hmm, czy jeszcze używa się takiego określenia? :) Zjeżdżalnie, trampoliny, wszelkie inne dziecięce "przyrządy". Pretty Gardens często organizują imprezy dla najmłodszych.Można wtedy spotkać ulubionych disneyowskich bohaterów:) wziąć udział w zajęciach tanecznych i cieszyć się ze specjalnego makijażu w klimacie odpowiednim dla kilkulatków. Często organizowane są też warsztaty artystyczne dla najmłodszych. 

Źródło: KLIK























Na terenie Pretty Gardens znajdują się również sklepy, restauracje i kawiarnie. Tak więc każdy dorosły z pewnością znajdzie coś dla siebie :)
Atrakcja z tych bardziej tradycyjnych, tym niemniej warta rozważenia. Oprócz standardowej oferty mijscowe ZOO oferuje kemping wśród zwierząt raz w miesiącu. Wystarczy zabrać namiot, śpiwór i ciepłe ubrania i można spędzić ciekawy wieczór i noc na terenie ZOO. Wydarzenie to połączone jest z grillem i "wieczornym piknikiem" :)

Źródło: KLIK



















  • Przejażdżka na wielbłądzie - Camel Tour
Jeśli jesteście zainteresowani przejażdżką na wielbłądzie - niemalże każda lokalna impreza zapewni Wam taką atrakcję. Na co roku odbywającym się Bloem Show wielbłądy są zawsze! Nie trzeba Egiptu :)

Źródło: KLIK


Jeśli chcielibyście spróbować zjeżdzania na linie pomiędzy drzewami - musicie wybrać się w tereny Parku Narodowego Tsitsikamma, na południe kraju. Przepiękne, zielone tereny. Idealne na spacery, wspinaczki jak i na bardziej ekstremalne zabawy :) Naszą wyprawę w tamte strony znajdziecie TU, a po więcej informacji na temat Canopy Tour zapraszam TU.

A oto mała próbka jak wygląda takie zjeżdżanie :)

Źródło: KLIK















Źródło: KLIK























Osobiście nie próbowałam takiego zjeżdżania, ale za Mąż owszem i chwalił sobie ową atrakcję :) Myślę, że dla kolegów jak ten ze zdjęcia to nie lada przeżycie :)
Czyż może być bardziej oryginalna wycieczka niż wyprawa na farmę krokodyli? Le Bonheur proponuje właśnie takie atrakcje. Przyjęcia dla dzieci, przejażdżki crocmobilami i co najważniejsze - można wziąć niejednego osobnika w swoje ręce!

Źródło: KLIK



Źródło: KLIK
O tym plemieniu już Wam wspominałam, o TU. Otóż jeśli wybierzecie się do tej Ndebele Wioski, możecie wziąć udział w warsztatach robienia prawdziwej, plemiennej bizuterii. myślę, że ta atrakcja zainteresuje zwłaszcza dziewczynki, chociaż ja sama chętnie bym się na takie warsztaty wybrała :) Piękne rzeczy można tworzyć!

Źródło: KLIK


Tym barwnym akcentem kończę moją wycieczkę po miejscach ciekawych, atrakcyjnych dla dzieci i młodzieży. Należy oczywiście pamiętać o przepięknych plażach, rozlicznych muzeach, planetariach, oceanariach, parkach narodowych. Jak również o bardziej wyskokowych atrakcjach takich jak skoki na bungee, kajakarstwo morskie, wspinaczka czy nurkowanie z rekinami :) Tak, to wszystko w RPA :)

O RPA wspominała też moja koleżanka - imienniczka o TUTAJ :) Aga też prowadzi bloga polsko-afrykańskiego :) Opowiedziała o ciekawych miejscach w tym jakże różnorodnym kraju - warto zapoznać się z lekturą!

niedziela, 16 czerwca 2013

Cape tour part 2























Nie zwlekając dłużej, zapraszam Was na drugą część wyprawy na Półwysep Przylądkowy. Dzisiaj główną rolę gra Przylądek Dobrej Nadziei. Chyba nie muszę go przedstawiać, prawda? Jest to chyba jedno z najbardziej rozpoznawalnych na świecie miejsc w Afryce Południowej. Na całym półwyspie spędziliśmy cudowny dzień. Sam przylądek nie wywarł na mnie specjalnego wrażenia, a to dlatego, że non stop towarzyszyły nam tłumy turystów. Aby znaleźć moment na zdjęcie trzeba było odstać swoje w kolejce. To nie dla mnie:) Ale samo miejsce, gdyby być tam w mniej licznej grupie ( czyli np. ja i Mąż:) jak najbardziej :)

(Wspomniane tłumy okupowały głównie "tablicę" przylądkową. Jeśli macie chęć na spacery wśród natury - nadmiar ludzi nie jest problemem .Turyści chyba nie są specjalnie zainteresowani chodzeniem :) Co nam akurat bywa na rękę :))

Zapraszam!










Cape tour part 1 znajdziecie TU :)