czwartek, 31 października 2013

October Spy Day!

Zaintrygowana inicjatywą Lucy  przyłączam się do projektu hour by hour - one day - every month. Szczegóły znajdziecie TU, ja ze swojej strony dodam, że mowa o pokazaniu swojego jednego (nie)zwyczajnego dnia z życia w dowolny (nie)zwyczajny sposób. Oto mój debiut - mój dzień hour by hour. Poniedziałek 28.10! (z lekkim opóźnieniem, ale przecież lepiej późno niż wcale) Zapraszam! 

7:00 - 10:00

Każdego ranka Mąż otwiera okno i niemal zawsze mówi "dzisiaj słonecznie" . Nie jestem ostatnio rannym ptakiem i chwilę zajmuje mi zanim dzień się zacznie na dobre, ale zazwyczaj jest to ok 8. Nieźle, prawda? Kolejny punkt to śniadanie, staram się nigdy nie rezygnować z tego posiłku, zwłaszcza, jeśli mamy szansę zjeść go razem. Potem kontrolny look na sprawy ogrodowe i pierwszy na maila, bloggera i inne ...

10:00 - 13:00

Ruszam na zajęcia. Jest to jedno z moich ulubionych zajęć w ciągu całego tygodnia. Relaksujące, twórcze, nieprzewidywalne. Do tego otoczenie życzliwych i ciekawych ludzi. Bardzo lubię obserwować innych przy pracy, widzieć, jak powstają dzieła :) W domu czas na malowanie jest albo ok godz. 11tej albo po południu, ok 16tej. 

13:00 - 17:00

Popołudnie to czas na eksperymenty kulinarne (jeśli jest wena) Ale zanim powstaną muffiny jadę na próbę na uniwersytet ( razem ze znajomymi zorganizowaliśmy mini koncert w trakcie imprezy z okazji zakończenia roku akademickiego - wcześnie, prawda? Rok akademicki kończy się na początku grudnia, ale ponieważ szef wyrusza za granicę na miesiąc, imprezowaliśmy już teraz.)

17:00 - ...

Od 17tej (+/-), czyli po powrocie Męża z pracy zaczyna się fajny czas we dwoje, kolacja, rozmowa, opowiadanie wrażeń z całego dnia. 2-3 razy w tygodniu najpierw jest siłownia a potem kolacja,  czasami jest to jedzenie poza domem (najczęściej sushi), czasami spotkania ze znajomymi, czasami kino, czasami lektura ... współczytam aktualnie 4 książki :) jakoś nie mogłam się zdecydować na jedną (1,2,3,4).


środa, 30 października 2013

Koneser

Film idealny zarówno na deszczowe popołudnie jak i spokojny wieczór.

Nawet nie sama fabuła jest najważniejsza - ale jej prowadzenie.
Muzyka, ujęcia, estetyka  - wszystko na plus.

Koneser 

Polecam!

Źródło: KLIK

wtorek, 29 października 2013

Wydma nr 45 i nasze pierwsze spotkanie z ...prawdziwą pustynią!

Czerwone piaski, wydmy i pustynia to niewątpliwie główne atrakcje Namibii. Tak więc kiedy w końcu dotarliśmy do Parku Narodowego Namib - Naukluft, znajdującego się na terenie Pustyni Namib, ekscytacji nie było końca! Naszym celem było Sossusvlei i Dead Vlei (o innych namibijskich atrakcjach w kolejnych postach) zanim jednak tam dotarliśmy, zatrzymaliśmy się przy wydmie nr 45, na którą można się wspinać jeśli ktoś ma ochotę. Też miałam taki plan, ale już po kilku krokach, palący piasek niemalże poparzył mi stopy (po chwili wyglądały jak czerwone serdelki), tak więc podziwiałam wydmę "z bezpiecznej odległości" :) Imponująca!

 ^^^ Inni jak widać, byli bardziej wytrwali niż ja :)

Podczas pobytu w Namibii po raz pierwszy doświadczyłam też pustynnych wahań temperatur. Poranki witały nas rześkim, chłodnym powietrzem, natomiast już przed 10tą zaczynała się prawdziwa pustynna, gorąca pora. Po całodniowym upale, wieczorem znowu chłód dawał o sobie znać i kurtka była niezbędnym elementem garderoby! Temperaturę dało się też odczuć podczas spacerów, dlatego zanim zaczniecie wydmowe wspinaczki, zaopatrzcie się w kryte buty - będą jak znalazł :) drugi raz nie popełniłam już tego błędu (szykowne sandałki zostały zastąpione porządnymi sportowymi butkami)!





W zależności od pory dnia, kolor pisku może przybierać przeróżne barwy! Od jasnopomarańczowego, niemalże żółtego po ognistą czerwień, niesamowite, czym natura może nas zaskoczyć!

 Bardzo podobały mi się też wyschnięte,spalone słońcem pnie i konary drzew. Wraz z wszechobecnymi piaskami pustyni tworzyły inspirujący do robienia zdjęć kontrast!

 Namibia oferuje słońce ... w nadmiarze. Odrobina cienia na wagę złota!


poniedziałek, 28 października 2013

Hello monday, art piaskownica i zmiana czasu!

Witam Was w te deszczowe i chłodne afrykańskie popołudnie :)

Mam nadzieję, że udało Wam się weekendowanie? Nam czas upłynął bardzo towarzysko. Po intensywnym piątku i sobocie, wczoraj już na spokojnie, odpoczywaliśmy :) Po słonecznym weekendzie znowu przyszedł deszcz. Póki co jeszcze się nie nudzi, wręcz przeciwnie, każdy zadowolony z takiego obrotu spraw. Zwłaszcza Mąż, gdy ogórki rosną i rosną i już niedługo będą małosolne!!

Wraz z poniedziałkiem postanowiłam wziąć udział w zabawie organizowanej przez Art-piaskownicę. Znacie tego bloga? Dziewczyny organizują ciekawe, kolorowe zabawy, do których każdy może się przyłączyć. Ja, na dobry początek, wybrałam czerwoną fotoGRĘ :) A oto i moja czerwona mozaika!


































Inne interpretacje tego tematu jak również przeróżne inne wyzwania znajdziecie TU :)

Koniec października kojarzy mi się z dwiema kwestiami - imieninami Tadeusza, Tato Najlepszego życzy córeczka :) :) :) oraz ... zmianą czasu, od teraz przez najbliższe miesiące mamy godzinę różnicy pomiędzy RPA a Polską. A jak jest z innymi krajami? Czy inne europejskie kraje też zmieniają czas?

piątek, 25 października 2013

Have a nice weekend!

Źródło: Pinterest
Witam piątkowo!!

Wybieram się dzisiaj na market świąteczny, tak! Bożonarodzeniowy :) Pierwszy w tym roku. Jeśli uważacie, że w Europie gorączka przedświąteczna zaczyna się zbyt wcześnie, to co dopiero tutaj? Od dawna w sklepach i centrach handlowych królują bombki, łańcuchy i choinki ... Dziwnie to się prezentuje, biorąc pod uwagę, że aura bardziej letnia niż zimowa, przedwakacyjna :)

A Wy jakie macie plany na dzisiaj? Na weekend?




 p.s.
Wczoraj Agnesss in Africa odwiedziła rekordowa ilość gości :)
Serdecznie dziękuję za to, że do mnie zaglądacie! 

Cudownego weekendu Wam życzę!

xoxo
A.

środa, 23 października 2013

Wspomnienia z Polski: PIĘKNY WSCHÓD

Z sentymentem wspominam piękne, wschodnie okolice. Moje PODLASIE :)
Miło jest tam wracać ...
Przeglądanie zdjęć z moich letnich - polskich wojaży skłoniło mnie do refleksji nad pięknem tamtych stron - jakże różnych od tutejszych.

Zapraszam :)













Polskich wspomnień część pierwsza TU :)

wtorek, 22 października 2013

SA fashion - september & october 2013

Witam dzisiaj modowo - kolorowo i zapraszam na kolejną odsłonę południowoafrykańskich trendów. Tym razem wiosenną, bo wiosna w pełni a właściwie ma się już ku końcowi. Podobno jak tylko skończy się deszczowy czas - lato zagości na dobre :)

Enjoy!

 Monochromatycznie i kolorowo :)



























:)

poniedziałek, 21 października 2013

Kapeluszowe ekscesy :)

Już od dawna nosiłam się z zamiarem zaopatrzenia się w kapelusz jakiś, przeciwsłoneczny albo i nie :) No więc przed namibijską wyprawą postanowiłam plany wcielić w życie, na próbę chociażby :) Nie za dużo ponosiłam kapelusik, więcej biegałam za nim, gdyż ciągle wiatr zdmuchiwał go z głowy mej! A że zmagania me zostały uwiecznione ... :)

























Niektórym chyba łatwiej idzie przyswajanie różnych nakryć głowy :)
A jak jest z Wami?






















Pozdrawiam!

Our everydaylife - bits & pieces :)

Witajcie Kochani poniedziałkowo!

Mam nadzieję, że Wasz weekendowy czas minął pozytywnie i relaksująco! Mi te 2 dni spędzone z Mężem w domu dużo dały. Naładowały dobrą energią i chęcią do działania! Bardzo mi już tego brakowało, zwłaszcza, że większość ubiegłego tygodnia minęła na senności, braku wspomnianej energii energii i słabym humorze. Doszłam do wniosku, że mój organizm potrzebuje jesieni, złotej, polskiej i nie wie za bardzo jak odnaleźć się gdy tu cieplej i cieplej... W weekend spadł upragniony i wyczekiwany deszcz - i przez chwilkę poczułam jesień (hmm..?) w powietrzu i mogłam pokoczować z książką, pod kocykiem, w skarpetach - co chyba zaspokoiło moje jesienne potrzeby! Teraz będę ze spokojnie oglądać jesień na Waszych blogach, rozkoszować się pięknymi kolorami i inspirować (na przyszłość) :)

Weekend zaczęliśmy braaiem. Nie ma to jak dobre mięsko w doborowym towarzystwie :) Moim odkryciem okazała się pierś kurczaka w sosie miodowo-ziołowym, otoczona smakowitym, chrupiącym boczkiem! Polecam spróbować, jeśli brakuje Wam pomysłu na kurczaka! Ale też nie zabrakło szaszłyczków, pieczonych patatów i kukurydzki - to mój ulubiony zestaw :) No i guacamole!
























Październik to miesiąc róż. W Bloem odbywa się właśnie festiwal tych kwiatów. W wielu miejscach w mieście można podziwiać wystawy, brać udział w konkursach lub wybrać się na ogrodowy tour ...
Relację z ubiegłorocznego festiwalu znajdziecie TU i TU :) Zapraszam!



























^^^ tymczasem powyżej moja osobista prezentowa różyczka, wyjątkowa :)

Poza tym zajadaliśmy się faworkami, które to naprodukowałam na prędce, w przypływie ogromnej ochoty na ten przysmak. Nadrabialiśmy zaległości serialowe, zaaferowani 3 sezonem, niemalże go dokończyliśmy. Oglądacie?? W końcu też wygospodarowałam kącik na moje craftowo-malowaniowe manele!Teraz wszystko (albo prawie wszystko) mam w jednym miejscu - co, mam nadzieję, będzie sprzyjać twórczości :)

p.s. jako źródło inspiracji do zorganizowania takiej mojej przestrzeni posłużył kącik pewnej utalentowanej blogerki :)  - ekstra, prawda??

Utwierdziłam się też w przekonaniu, że ogrodowa działalność to zdecydowanie NIE moja działka. Świadczy o tym mój ziołowy ogródek a właśnie brak w nim ziół :) Serce włożyłam w wyprodukowanie bazylii i koperku odrobiny ... A tu tydzień za tygodniem mija i nic, cisza! A wierzcie mi, że koncentrowanie się na podlewaniu owych doniczek to dla mnie nie lada wyzwanie.. Mąż ma dobrą rękę do ogórków więc chyba nie będę robić Mu konkurencji :) :) :)

Na pocieszenie chyba, w ostatnim czasie jedna! się pojawiła - więc się chwalę!

A jak Wasze everydaylife ??

wtorek, 15 października 2013

Kokerboom - czyli eksplorujemy lokalną florę!

Kokerboom, Quiver tree, Aloe dichotoma Masson czy też po polskiemu drzewo kołczanowe to jeden z najwyższych gatunków aloesów. Rośnie w RPA, szczególnie w północno-zachodniej części kraju oraz w Namibii. W tych właśnie okolicach trafiliśmy na kołczanowe zagłębie. Te osobliwe aloesy zrobiły na mnie ogromne wrażenie! A wam jak się podobają?








poniedziałek, 14 października 2013

Październikowe wyzwanie fotograficzne: 5,6,7 ... czyli nadrabianie weekendowych zaległości ;)

  • Temat numer 5 - CHODZI ZA MNĄ ... ocean ... bo zawsze jest dobra pora na spotkanie z oceanem, relaksujący szum fal w tle, długie spacery plażą i rozkoszowanie się chwilą.

Usłyszałam ostatnio powiedzenie, które utkwiło mi w pamięci:

No Bible - No breakfast 
No Bible - No bed

A Wy zaglądacie do Pisma Świętego?

  •  Temat numer 7 - OSTATNIE PRZED ZAŚNIĘCIEM ...  nie o książkach, nie o romantycznych pocałunkach na dobranoc, ale o wodzie, którą opijam się nie tylko przed snem ale również w nocy. Najskuteczniejszy sposób na walkę z okropnie suchym powietrzem w mieszkaniu.
 Kolejne wyzwanie 4-10 listopada :) Do zobaczenia u Mai!