sobota, 30 listopada 2013

30.11.18tka

Uwierzycie, że mój Mały Braciszek świętuje dzisiaj o s i e m n a s t e urodziny? Mi wciąż trudno przyjąć to do wiadomości. On ciągle jest tym Andrzejkiem :) No, ale cóż, czas płynie nieubłaganie, tak więc najlepszego Endrju !!!!


piątek, 29 listopada 2013

New project - introduction - From AGNESSS with love !!!

Kochani,

Przyszła pora aby pokazać Wam moje nowe miejsce w sieci, zaprezentować nowy projekt, nad przygotowaniem którego pracowałam kilka ostatnich dni, nawet tygodni. Pomysł dojrzewał dość długo i teraz jest dobra pora aby wcielić go w życie. 

Jakiś czas temu zajęłam się robieniem biżuterii, działając lokalnie, wśród znajomych i znajomych znajomych i okazało się, że moje prace podobają się i znajdują wielu amatorów, dlatego teraz pokazuję je Wam, wirtualnie. Wszystkie rzeczy znajdujące się na From AGNESSS with love, bo o tym projekcie mowa, są na sprzedaż. Zapraszam więc a może akurat znajdziecie coś dla siebie?


Z czasem będą pojawiały się też produkty opatrzone etykietą VINTAGE, będą to moje prywatne zdobycze, akcesoria, ubrania, których czas w mojej szafie już minął a może Wam przypadną do gustu.

Być może miejsce na From AGNESSS with love znajdą również moje akwarelki. Kto wie :) 
Czas i moja kreatywna wena pokażą!

Tymczasem zapraszam na sklepowego bloga oraz na Facebooka :)

Wszelkie Wasze opinie i sugestie są bardzo mile widziane!!

Enjoy!!!

p.s. No i oczywiście cudownego weekendu Kochani!!!

czwartek, 28 listopada 2013

Tak mi dzisiaj w duszy gra!


 Słońce wyjątkowo leniwie wygląda dzisiaj zza chmur. Pogoda znowu jakby jesienna? Rozkoszując się tymi osobliwymi, chłodnymi momentami, popijam yerbę i biorę się za lekturę ... a od rana w głowie gra mi Mama Africa :) W takim klimatycznym, afrykańskim nastroju życzę Wam miłego czwartku!

 




środa, 27 listopada 2013

JHB - Market on Main

Kilka(naście?) tygodni temu podczas wizyty w Johannesburgu odwiedziliśmy jeden z lokalnych marketów. Market on Main to miejsce, gdzie co sobotę znajdziemy wiele ciekawych rzeczy; od biżuterii, ubrań, torebek i innych akcesoriów, po pyszne jedzenie (biltong w sąsiedztwie ciast), kawę, piwo z lokalnego browaru i wiele więcej. Klimat tego miejsca bardzo przypadł nam do gustu! Artystyczny duch czuło się w powietrzu :) Zobaczcie sami! dzisiaj duuużo zdjęć, każde z nich oddaje atmosferę miejsca. Zapraszam!



Bardzo dużo słyszy się o tym, jak bardzo JHB jest niebezpieczny, dlatego tym bardziej cieszy fakt, ze istnieją miejsca takie jak te, gdzie ta ciemna strona miasta nie ma wstępu.























Lubię podglądać street style. Ten Joburgowy bardzo mi się podoba :)


 Zakochałam się w tych koszykach!!!




 ... podobnie jak w kolczykach ...



Nie raz wspominalam Wam, ze RPA do tych spacerowcy krajow zdecydowanie nie należy. Main należy do wyjątku. Tutaj życie toczy się "na ulicy" właśnie.


 ... i w pokrowcach na netbooka, tablet itp..


 Kawa, pyyyszna!


 Za piwem rozglądał się Mąż :)





















To kto pisze się na wizytę na Main?


poniedziałek, 25 listopada 2013

Hello Monday & drogi i bezdroża

Witam w poniedziałek, ostatni w listopadzie! Zanim zaprezentuję Wam kolejną odsłonę Namibijskich (i nie tylko) wojaży, dzisiaj zapraszam na spacer po afrykańskich drogach i bezdrożach. O tym, że ogromnych przestrzeni tu nie brakuje i że o widoki niesamowite nie trudno - już wspominałam. Poniżej mała foto prezentacja owych przestrzeni, dróg i bezdroży :)

Zapraszam!






 I jedno z moich ulubionych ...
























Cudownego poniedziałku Kochani!

piątek, 22 listopada 2013

Hello rainy friday :)

Piątek przywitał nas deszczem, mocząc tym samym pranie, które elegancko wisiało sobie na sznurku całą noc. Nie chciało nam się go wczoraj zdejmować, no bo kto mógł przewidzieć deszczowy, wietrzny i iście jesienny piątek? Tymczasem upajam się tą jakże nostalgiczną aurą ... życząc Wam udanego piątku i weekendu.

Źródło: KLIK



























Proste zdaje się zasady, a często tak trudne do wcielenia w życie ...

czwartek, 21 listopada 2013

Ksiażeczki

Dotarła do mnie długo wyglądana paczka z Polski. Z pomocą mojej Mamy doleciały do mnie książeczki zamówione jeszcze podczas pobytu w domu rodzinnym. A że potem zabrakło mi miejsca w walizce, postanowiłam, że dolecą do mnie osobno :) Zazwyczaj dostarczenie paczki trwa ok 4 tygodni i to nie ma znaczenia czy jest to paczka priorytetowa czy ekonomiczna. Dlatego też nie płacę podwójnie za wszelakie ekspresy. Tym razem czekałam chwilę dłużej, ale to tylko dlatego, że przesyłka odczekała 2 tygodnie w Kapsztadzie, ale dlaczego? Ech, ten african time...

Najważniejsze, że są, moje lektury na najbliższe tygodnie i miesiące :)



Pierwsza pozycja (kolejność przypadkowa) to "Zakwitające dziewczęta" bardzo mnie zaintrygował podtytuł -  "Opowieści ludowe o miłości i odwadze". W książce znajdziemy wiele opowiadań z różnych zakątków świata. Opowiadania mają traktować, jak sama nazwa wskazuje, o szeroko pojętej tematyce inicjacji, wkraczaniu w dorosłość młodych dziewczyn z różnych kultur i społeczeństw.

O książkach Dominique Loreau głośno jest już od jakiegoś czasu. Mnie samą zaciekawił temat minimalizmu jako stylu życia i czy mniej zawsze znaczy lepiej? Wpadło mi w ostatnim czasie w ręce wiele artykułów o tym trendzie, sposobie życia - dlatego też ciekawa jestem tych pozycji: "Sztuka prostoty" i "Sztuka umiaru" .

"Chemia łez" skusiła mnie tym jakże chemicznym tytułem :) Takie rodzinne skrzywienie (Mąż - chemik) :) Ale kiedy okazało się, że owa książka jest powieścią napisaną przez dwukrotnego laureata Nagrody Bookera i na dodatek przemówił do mnie opis (zazwyczaj czytam pobieżnie, gdyż bardzo często zdradzają one za dużo). Znacie tego autora?

"Chustkę" w formie bloga czytałam wcześniej, ale postanowiłam też sięgnąć po książkową wersję historii Joanny Sałyga. Trochę czasu już minęło od ukazania się tego tytułu i emocje na pewno już nieco opadły ( u mnie przynajmniej) ale myślę, że to rodzaj książki, który warto mieć a wraz z czytaniem emocje na pewno odżyją. Czekam też na "Nieżonę", która, wg zapowiedzi ma ukazać się na koniec roku, tego roku.

Zachęcona przez Pewną Blogerkę postanowiłam przeczytać też "Strach. Ostatnie dni Roberta Mugabe". Poza tym chciałabym wiedzieć więcej o zawiłej historii tego kraju, sąsiedzkiego jakby na to nie patrzeć. W przyszłym roku wybieramy się do Zimbabwe - tym bardziej warto, uważam, zrozumieć a przynajmniej spróbować zrozumieć co siedzi w głowie Mugabe?

Po ostatniej książce nie wiem jeszcze czego się spodziewać. "Wyznaję" to dla mnie zagadka. Bardzo chwalona, odznaczana, bijąca rekordy sprzedaży, ale wciąż zagadka.

Ciekawa jestem Waszych opinii na temat powyższych lektur. Czytaliście niektóre albo może planujecie? Chętnie też poznam Wasze opinie, od którego tytułu powinnam zacząć??

:)


środa, 20 listopada 2013

Płazy, gady i inne 3 :)


Witam Was środowo i zapraszam na spotkanie z pewnym żółwiem. A właściwie dwoma :) Urocza parka pośrodku niczego, na środku drogi spotkana. Zdaje się, że przeszkodziliśmy im w jakimś ważnym przedsięwzięciu!




























Pierwszą odsłonę z serii "Pazy, gady i inne" znajdziecie TU a drugą TU :)

wtorek, 19 listopada 2013

Listopad foto z Ulą - kwiatek :)

Lubię robić kwiatowe zdjęcia. zwłaszcza takie minimalistyczne. subtelne.
























Jak możecie zauważyć tydzień wyzwaniowy nieco mi się wydłużył :) Ale póki można się bawić i brać udział w zabawie, tak właśnie robię :)

Have a lovely Tuesday !!!

Cudownego dnia Kochani!!!

Źródło: KLIK
























W tym tygodniu przerzuciłam się z jogi na aquaerobik, po dłuuugiej przerwie znowu podoba mi się rozciąganie w wodzie. Ale to tylko chwilowa zmiana :) Moja siłownia wprowadziła ostatnio zajęcia, które nazywają się NOVA, stanowią połączenie jogi i pilatesu. Ciekawa kombinacja, ale chyba wolę te dwa rodzaje zajęć oddzielnie :)

A Wy? jesteście miłośnikami jogi czy wolicie wyciskać kilogramy za pomocą dziwnych sprzętów??

:) :) :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Fish River Canion

Dzisiaj zapraszam Was nad Kanion rzeki Fish.

Jest on jednym z największych kanionów na świecie i niewątpliwie jedną z bardziej popularnych atrakcji Namibii. Mowa o gigantycznym wąwozie o 160 km długości oraz do 27 km szerokości i 550 metrów głębokości. 

Fish River jest najdłuższą rzeką wewnętrzną Namibii, obecnie częściowo wyschnięta. Wcina się głęboko w płaskowyż, który jest dziś suchy, kamienisty i rzadko porośnięty roślinami. Jest to rzeka okresowa, która zazwyczaj przybiera w okresie lata.

Kiedy my tam zawitaliśmy po wodzie nie było śladu :)


























Baaardzo głęboki ...













Pustkowie i my :)

Uwielbiaaam!!!