poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Kwietniowa jesień na farmie























Przerwa świąteczna minęła nam spokojnie i rodzinnie. Wśród przyjaznych ludzi cudownie się wypoczywa. Pogoda nam dopisała. Otoczenie również. Farma a wokół niej przestrzeń o jakiej w dużym mieście można tylko pomarzyć. Kilka dni temu wróciliśmy a dzisiaj zapraszam Was na jesienny, kwietniowy spacer po farmie.


Bloem przywitało nas iście zimową aurą. Chłodne, niemalże mroźne powietrze, kilka stopni ciepła w nocy.. czekam na ocieplenie i otulam się śpiworkiem. Bo przecież musi się ocieplić ...dopiero koniec kwietnia ... jeszcze nie pora na zimę!



czwartek, 17 kwietnia 2014

Easter time

Wielkanoc to czas wyjątkowy, przynajmniej dla nas.
W Polsce towarzyszy mu wiosna, wszystko budzi się do życia.. 
Tutaj, w jesiennej aurze, szukamy tej nowej, "wiosennej", świeżości.

Za chwilę wyruszymy w drogę,
aby ten czas spędzić w gronie przyjaciół, 
na farmie, w otoczeniu gór(y).





W tym miejscu ślę Wam moc serdeczności i życzeń.
Aby podczas tego czasu znalazła się chwila na zadumę, refleksję. 
Chwila spokoju i wyciszenia.

Uściski!
A.

p.s. Jednym, z najbardziej wyjątkowych i szczególnych utworów, 
po który sięgam zawsze w czasie przedświątecznym jest ten.

" ... bo każde cierpienie ma sens, 
prowadzi do pełni życia ..."



Walka kotów - Eduardo Mendoza

W ciągu ostatnich tygodni jakoś mniej czasu spędzam przy komputerze, dlatego też może nieco mniej mnie na blogu i dlatego też nazbierało mi się książek przeczytanych, o których warto powiedzieć kilka słów. Nie zawsze dlatego, że są rewelacyjne (a szkoda..) ale chociażby z racji autora, szanowanego, nagradzanego, światowej sławy. Taką właśnie opinią cieszy się Eduardo Mendoza, autor powieści "Walka kotów".

Źródło: KLIK
nota wydawcy:

Do Madrytu na prośbę pewnego arystokraty przyjeżdża znawca historii sztuki Anthony Whitelands. Szczycący się nienagannymi manierami Anglik ma za zadanie wycenić jeden z obrazów znajdujących się w kolekcji nobliwej rodziny. Nieoczekiwanie odkrywa, że ukrywane w piwnicy dzieło to nieznany akt Velazqueza... Szybko okazuje się, że obraz kryje niejedną tajemnicę.

Tak, to powieść ze sztuką w tle. Ale nie malarstwo dominuje - ku mojemu zaskoczeniu. Jest to powieść opowiadająca o Hiszpanii w przededniu wojny domowej, naszpikowana historią. Realności dodaje obecność postaci historycznych (generał Franco, ówczesny prezydent - Manuel Azaña). Ponadto atmosfera napięcia, wewnętrzne konflikty a wszystko oprawione pięknym i wymyślnym językiem.

Mimo wielu walorów książka nie zachwyciła mnie. Chwilami intrygowała ( tajemnica wspomnianego w opisie obrazu) chwilami nużyła (kilkustronicowe opisy konspiracji, spisków wszelkiej maści, układów politycznych). To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i nie wiem czy sięgnę po inne, równie cenione, tytuły. 

A Wy? Czytaliście Mendozę? Polecacie?


środa, 16 kwietnia 2014

Homeland

Źródło: KLIK
Miałam nie zaczynać już żadnych nowych seriali.
Bo są złodziejami czasu do entej potęgi.
Nie wyszło ;)

A przecież nawet nie lubię tematu terroryzmu
i amerykańskich bohaterów ...

Homeland

wtorek, 15 kwietnia 2014

Weekendowe wojaże - Bloem i okolice - część 2 - my i dzikie zwierzaki :))

Wspomniana druga odsłona naszych weekendowych wypraw. Dzisiaj przede wszystkim zwierzęta afrykańskie :) Zebry, antylopy, żyrafy, takie atrakcje chyba nigdy się nie znudzą (przynajmniej nam)... chociaż zauważam czasami, że nie robią już na mnie takiego wrażenia jak na początku :) Ostatnia nasza wyprawa obfitowała w bliskie spotkania - zobaczcie sami :)







































































































































W tym kraju można spotkać wiele różnych gatunków antylop. Jedne w stylu "Bambi", inne dużo większe, dumne, z dostojnymi rogami - jak ten osobnik powyżej. Które afrykańskie zwierzaki najbardziej przypadły Wam do gustu?

:)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Weekendowe wojaże - Bloem i okolice - część 1 - my i przyroda :)

Aby spędzić super czas podczas weekendu, na świeżym powietrzu, w otoczeniu natury, wcale nie trzeba wyruszać daleko, na podboje dzikiej Afryki :) Ja lubię tę moją, tuż za rogiem. Można podziwiać okolicę, spotkać niejednego zwierza i spacerować ... co nie jest częstą tutejszą atrakcją ...

Zapraszam na spacer :)




^^^ piórko przyda się do moich akwarelowych eksperymentów :)


Dobrego tygodnia Kochani!!!

p.s. jutro część druga - dzikie zwierza :)


piątek, 11 kwietnia 2014

2 new cross stitch projects!!!

Wiecie, że lubię krzyżykować! Jest to dosyć pracochłonne zajęcie, ale za to jaka satysfakcja po ukończeniu projektu!! Dzisiaj prezentuję Wam 2 nieduże ale za to bardzo dla mnie wyjątkowe dziergania. Kolorowe, takie jak ja :)

Zapraszam!
















































Jeśli podobają się Wam moje wyszywanki i chcielibyście mieć takie u siebie, są one już dostępne na ezebee - From AGNESSS with love.handmade - zapraszam :)

p.s. przypominam też, że za kilka dni kończy się Agnesss Giveaway!!! Jeszcze tylko do 14 kwietnia możecie dołączyć do konkursu. Zapraszam!!!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Dobry tydzień!

Bardzo dobrze nam się zaczął ten kwietniowy tydzień. Dobre wieści z poniedziałku, oby tak dalej. Za oknem chłodniej, mimo, że w ciągu dnia wciąż słonecznie i ciepło, wieczorami jesień już czuć w powietrzu. Lada dzień będziemy odgrzebywać zimowe kołdry, koce i piżamy.























Mimo, że nasza historia pt. "załatwianie wiz" jeszcze trwa, widać już koniec i wydaje się, że najpóźniej do końca tygodnia dokumenty powędrują do urzędu ( były już przymiarki, ale ciągle czegoś brakowało...). Sprawa przedłużania wiz zmobilizowała nas również do zakupu biletów do Polski ( jako wymóg trzeba pokazać bilet powrotny do kraju ojczystego, to nic, że bilet jest na za chwilę, a wizy na lata :)). Tak więc w lipcu znowu odwiedzimy Polandię. Tym razem - razem. Po ostatnim pobycie, rok temu, stwierdziłam, że więcej bez Męża nie jadę na tak długo! Kwiecień upływa nam również z wizją świąt i wyjazdem na ten czas. Dostaliśmy zaproszenie do przyjaciół, tych samych cudownych ludzi, z którymi spędziliśmy Boże Narodzenie. Tak więc jeszcze nie teraz, ale już maj i czerwiec mam zamiar poświęcić na przygotowania do wyjazdu, doczytywanie książek, szykowanie rzeczy do zabrania/ wywiezienia/ wymiany :) Cieszę się na ten czas!

A wasze jakie plany na najbliższe tygodnie?

Uściski!


piątek, 4 kwietnia 2014

Hello April & spontaniczny wyjazd weekendowy

Czas nam przyspiesza, chcę Wam opowiedzieć o naszym ostatnim weekendzie a tu już następny za pasem!  Dużo się dzieje, nie wiedzieć kiedy przyszedł kwiecień! A jest to u nas miesiąc obfity w święta rodzinne; urodziny, imieniny, rocznice, no i Wielkanoc! Tak więc Hello April - liczymy, że przyniesiesz nam dużo dobrego !!!

Źródło: KLIK
Wracając do ostatniego weekendu, spędziliśmy do w Johannesburgu. Wyjazd spontaniczny, zaplanowany w ostatniej chwili, a właściwie nie planowany w ogóle :) Takie eskapady zawsze są faaaajne! Po cichym i spokojnym Bloem fajnie od czasu do czasu zawitać do prawdziwej metropolii :) Skoczyć to tu to tam, nacieszyć się na zapas i wrócić spokojnie do domku!

Zawsze podczas wyjazdów do JHB staramy się odwiedzić jakiś fajny market, tym razem była to wizyta ekspresowa. Irene Market ,bo o nim mowa jest ok, ale moim faworytem i tak pozostaje Market przy Maine :)

























Również jeśli jest tylko taka możliwość - staramy się pojechać do Kościoła Polskiego w Johannesburgu. Po pierwszej wizycie (około roku temu) tam miałam bardzo mieszane uczucia. Przyzwyczaiłam się już tutaj do otwartości i przychylności ludzi. Gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli bardzo szybko można poczuć się częścią grupy. Czy to w kościele czy na imprezie, festynie, w sklepie. Tam niestety tak nie było. Chłód i ta polskość w słabym wydaniu... Czułam wzrok wszystkich wokół, taksujący nas z góry na dół ( no bo przecież jacyś nowi .. :)) ale ani cześć ani pocałuj mnie w nos! Nie lubię takiej naszej mentalności. Nikt nie powie nic w oczy, a wiadomo, że chce, i potem od komentarzy ( niekoniecznie złych) aż uszy pieką :) Kolejne wizyty były lepsze, po części dzięki mojemu innemu nastawieniu, po części dzięki miłemu przyjęciu przez tamtejszego proboszcza. Innym razem opowiem Wam więcej o naszych polsko-joburgowych przygodach, tymczasem wspomnę, że po mszy otwierana jest kawiarenka z pysznymi pierogami i nie tylko! Poza tym kilka pań rozkłada się ze swoimi majdanami i można zakupić typowo polskie rarytasy: pierogi, kiełbaski, bigos, pączki, znajdą się zapewne również i kiszone :)

A ruskie przepyszne ....


 Pyszota!!

Mieliśmy również chwilę, aby poznać lokalne kawiarnie i knajpy. Do gustu przypadła nam TASHAS  z wiszącymi u sufitu fikusnie pozawijanymi książkami. Pyszna granita i sok ze świeżego ananasa, hmmm...




 Pozdrawiam piątkowo!!!