środa, 20 sierpnia 2014

27 WEEKS!!!


Ciesząc się tym czasem z ekscytacją przeżywamy każdy nowy dzień, tydzień, miesiąc, trymestr... 
A moment aktualnie przełomowy, zaczynamy siódmy miesiąc i trymestr trzeci ciąży :) 


























Czas w Polsce przyspiesza, kurczy się. wciąż jeszcze wiele planów niezrealizowanych, trzeba wybierać. Na dodatek przyplątało się do mnie przeziębienie i przez kilka dni chodziłam zasmarkana :) Jakiś wirus rozgościł się akurat jak miałam zaplanowany intensywny kulturalnie weekend w Wawie i musiałam plany znacznie zmodyfikować, a teraz, znów na wschodzie, sytuacja wraca do normy. Przed nami ostatni tydzień "u rodziców" i "w okolicy" a potem na chwilę Wawa i w drogę - na drugą półkuję, czekać na wiosnę!

Uściski!!!
A.

wtorek, 12 sierpnia 2014

PODLASIE, PODLASIE, TAK SPOKOJNIE TU MIJA CZAS..

Czas na Podlasiu mija spokojnie. Niespiesznie. Bez napiętego harmonogramu. I tak jest fajnie. Tutaj nikt nie umawia się na spotkanie z tygodniowym wyprzedzeniem. Wpada spontanicznie, bez zapowiedzi. Na chwilę, albo na długo :) Miła odmiana. Dobra okazja do poobserwowania co się zmieniło a co nie ... pozachwycania się przyrodą, okolicą. Jutro ruszam na chwilę do Wawy, ale potem wracam i nadal będę urzedować na tym pięknym wschodzie... 







Więcej moich wschodnich refleksji znajdziecie TU. Zapraszam!




środa, 6 sierpnia 2014

HELLO AUGUST!!!! CISZA NA BLOGU, AFRYKAŃSKIE UPAŁY W POLSCE CZYLI NASZA WIZYTA W POLANDII TRWA!


Cicho tu, ostatnie dwa tygodnie minęły pod znakiem zamieszania, wielu zmian i ogromu wydarzeń. Otóż o tym, że ruszam do Polski dowiedzieliśmy się dosłownie kilka dni przed wylotem. Wiza odebrana w poniedziałek, bilety zakupione we wtorek a wylot w piątek - przy czym dni przed wylotem bez internetu i możłiwości poinformowania Was o postepach w sprawie :) Tak więc nadrabiam!! Wszystko się udało, podróż męcząca, ale warto było! Polska przywitała nas iście afrykańskimi upałami. Rozpływałam się i czekałam na ochłodzenie (jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało), tak więc cieszy mnie ogromnie fakt, że dzisiaj jest już chłodniej. Zawitał do nas (na Podlasie) deszcz. Napawam się cudownym, wilgotnym, rześkim powietrzem. Poza tym powoli realizuję plany towarzyskie. Począwszy od wesela brata mego, które okazało się super okazją do spotkania rodziny, wspólnego spędzenia czasu i relaksu, po wypady na kawę i odwiedziny noclegowe z pogaduchami do białego rana :) 

Zachwycam się również okolica, znaną a jednocześnie nową, tak inną niż Afrykańskie stepy...
Synowi też chyba podobają się polskie, wschodnie okolice, coraz częściej daje o sobie znać, kuksańce są coraz silniejsze, niektóre odczuwalne nawet dla Przyszłego Taty :) Ekscytujące momenty..






















Uściski!!

xoxo