poniedziałek, 29 września 2014

Wielkie piękno. film.

Źródło: KLIK
Film dziwny.
Bardzo dziwny film.
Zdezorientowana nie wiem cóż dodać.

O, że Rzym urokliwy na przykład.

Oglądaliście?


Wielkie piękno. 
La Grande Bellezza.

piątek, 26 września 2014

Garść piątkowych refleksji

Sporo ostatnio myślałam o tym, w jakim kierunku zmierza mój blog. Czy pisanie postów sprawia mi taką samą przyjemność jak kiedyś? Czy w związku ze zmianami w moim, naszym życiu kontynuować dotychczasową formę Agnesss in Africa? Czy to nie szkodzi, że chwilami jest tu cicho, nawet bardzo? Pojawiały się myśli, aby zostawić Agnesss, ale w bardziej oficjalnej formie a to, co osobiste zawrzeć gdzie indziej (nawet mam pomysł, gdzie dokładnie :) .. ale nie, przecież Agnesss in Africa to moje życie tutaj, codzienność i odświętność, więc jak może być za mało podróżnicza czy zbyt zwyczajna? Zwłaszcza, że uwielbiam tę moją zwyczajność!

Po namyśle stwierdzam, że warto tu zostać i tak zrobię. Od zawsze uważałam, że zmiany są w życiu potrzebne i tak jak zmienia się moja codzienność, tak też będzie zmieniał się ten blog! Wręcz chyba dziwne byłoby stać w miejscu, prawda? Może będzie mniej żyraf i innych egzotycznych zwierząt a więcej naszego everydaylife, które uwielbiam. Może mniej wojaży po dalekich oceanach ale za to więcej Eddie de Beer ... 
Nie znaczy to, że już nigdy nie będę podróżować. Wciąż jest wiele miejsc, które chciałabym zobaczyć. Póki co dużą część mojego czasu wypełnia zajmowanie się życiem samym w sobie. Doświadczanie i pielęgnowanie przyjaźni. Czas spędzany z Mężem. Dobra lektura i po prostu bycie samej z sobą (no, już nie do końca samej). Wyciszanie się. To wszystko jest teraz moje...

Czuję również, że przyszedł czas na nieco bardziej osobistą formę pisania, ale nie zarzekam się, zobaczymy na ile wena i otwartość na to pozwoli :) Nie ukrywam, że od zawsze bardzo ceniłam sobie Wasze komentarze, maile, ciepłe słowa, chociaż zdarzały się też i takie "ale o tym to nie pisz.. bo po co?"; "potem ludzie będą pytać.." - absolutnie mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie! Jeśli macie pytania, chętnie zaspokoję Waszą ciekawość. Zapraszam do mnie, agnesss1984@gmail.com jest do Waszej dyspozycji :)

Z drugiej strony dostałam miłe maile i zapytania o konkretne tematy, typu lokalne kosmetyki, żywność i inne, o wszystkich pamiętam i postaram się ująć owe myśli w przyszłych postach! Tymczasem, jak wiecie, czekamy na potomka. Czas to dla nas wyjątkowy. Ten Mały Człowieczek już niesamowicie odmienił nasze życie, nie mogę doczekać się kolejnych zmian!! Trzymajcie kciuki za zbliżające tygodnie! Są duże szanse, że za kilka chwil blog wystąpi pod tytułem Agnesss in Africa ... with the little one!  hihi :)

Źródło: KLIK

Cudownego Weekendu Kochani!!!

 

środa, 24 września 2014

Quality family-afternoon time. Heritage Day. Oliewenhuis Bloemfontein

Jak już Wam wspominałam dzisiaj obchodzony jest w RPA Heritage Day. Dzień wolny od pracy tak więc razem z Mężem mogliśmy spędzić ten czas razem. 24 września świętowany jest bardzo różnorodnie. Niektórzy mieszkańcy (większość?) rozpala grilla i spędza całe popołudnie biesiadując. Inni podróżują a jeszcze inni nie robią nic wyjątkowego. My dzień zaczęliśmy od rodzinnego śniadanka z kakao w roli głównej. Potem wybraliśmy się na kiermasz organizowany w lokalnym kościele i próbowaliśmy tam lokalnych przysmaków - szaszłyki i inne mięsko z grilla + naleśniki zwane tu pannekoeke to podstawa każdego wydarzenia tego typu. A potem wybraliśmy się do Oliewenhuis. Jest to jedno z nielicznych zielonych miejsc w mieście. Ogród, galeria, restauracja, wszystko w dosyć cichej i przyjemnej lokalizacji. Nie popopiknikowaliśmy zbyt długo gdyż rozpętała się wichura piaskowa (tak to już tu bywa we wrześniu) a potem zaczął kropić deszcz ( ten z kolei wyczekiwany!) ale i tak spędziliśmy miłe, relaksujące chwile no i przy okazji uwieczniliśmy 32 tydzień ciąży na kilku wiosennych fotkach :) Tu podziękowania należą się Małżonkowi :) Taką to mamy wiosnę w Bloem ... na pierwszy rzut oka, jakby jesienną ... ale po deszczu to się zmieni!

Zapraszam!































































No i my w roli głównej :)

































Uściski od nas dla Was!!!

































Naszą inna wizytę w Oliewenhuis opisywałam TU :) 


poniedziałek, 22 września 2014

Co u nas? Baby Shower & life lately on Eddie de Beer :)

Witam Was w nowym, kolejnym tygodniu września. Z jednej strony czas u nas przyspiesza a z drugiej, żyjemy sobie spokojnie. Dużo odpoczywamy, a przynajmniej staramy się (z różnym skutkiem). Ciągle jeszcze czasami zapominamy aby nieco zwolnić tempo i nie planować zbyt dużo na jeden dzień. Ale jest coraz z tym planowaniem lepiej :) Miniony tydzień upłynął na przeżywaniu cudownej niespodzianki jaką było przyjęcie - niespodzianka - Baby Shower. Wiele (ponad 40) bliskich osób, zgromadzonych specjalnie dla mnie, dla nas w jednym miejscu. Wiele emocji, ciepłych słów i cudownych prezentów, na których segregowaniu i oglądaniu upłynęły ostatnie dni :) Nasze babyontheway od początku ma wielu przyjaciół, którzy czekają z wielką ekscytacją na dzień narodzin i już rozpieszczają je prezencikami!

































Aż trudno uwierzyć, że nic a nic nie podejrzewałam. Otóż mój Mąż był aktywnym uczestnikiem i po części organizatorem całego wydarzenia. Miałam pewne przypuszczenia, że coś się szykuje, że absolutnie nie brałam pod uwagę tego dnia (13.09.2014). Nie pamiętam kiedy wcześniej komukolwiek udało się mnie tak zaskoczyć :) Miłe uczucie  :) :) :)























Więcej zdjęć z tego wyjątkowego popołudnia znajdziecie TU. Tymczasem prezentuję jeden z prezentów handmade :) Pampersowa gitara, która bardzo przypadła mi do gustu :)

Poza wydarzeniami związanymi z potomkiem, mieliśmy w ubiegłym tygodniu gości! Fajnie wspólnie spędzony czas a i polski akcent w międzyczasie, równie sympatyczny!! Jutro czekają mnie ostatnie wrześniowe zajęcia z pottery a we środę mamy święto. Dzień wolny od pracy. Może wybierzemy się na piknik? 24 września w RPA obchodzony jest Heritage Day, zwany również nieoficjalnie Braai Day :) A spontaniczne, pozablogowe migawki z naszego everydaylife znajdziecie na moim Instagramowym koncie.

Dobrego tygodnia Kochani!!!!

czwartek, 11 września 2014

MY POTTERY ADVENTURE 4

W tym tygodniu reaktywowałam zajęcia, między innymi, chociaż na 2miesięczną chwilkę, wróciłam na pottery :) ugniatanie i formowanie gliny to niesamowicie relaksujące zajęcie. Wczoraj zaczęłam tworzyć nowe naczynie, tymczasem chciałabym pokazać Wam część projektów, które ukończone były już przed moim wyjazdem do Polski. Większość z nich stanowiła prezenciki, tak więc nie mogłam pokazać ich wcześniej :) 
























Stojak na ciasto - akurat do naszego, domowego użytku. Teraz nic, tylko piec torty :)



























I coś dla Najmłodszych :) Ciocia Aga się naprodukowała :) a produkcja owa przyniosła wiele radości!!!

































Wcześniejsze odsłony my pottery adventure znajdziecie: Tu, Tu i Tu :)

wtorek, 9 września 2014

Podwójna trzydziestka w tym roku :)

Witam Was poweekendowo. Ciekawa jestem jak upłynął Wam ten pierwszy wrześniowy weekend? U nas minął pod hasłem mojej 30tki! Miło jest świętować urodziny przez 2 tygodnie. W tym roku właśnie tak było. Najpierw "o czasie" i to dosłownie od punkt północy tego dnia kiedy to wśród bliskich; rodziny i znajomych, weekendowaliśmy świątecznie aż do teraz, kiedy to po powrocie tutaj, z tutejszymi znajomymi objadałam się tortem i innymi pysznościami! Przyznaję, faaaajnie było :) 

Druga trzydziestka dotyczy naszej ciążowej drogi! Tak, tak to już "just around the corner" :) Słyszałam to hasło wiele razy w ciągu ostatnich dni. Póki co cieszę się tymi bezcennymi chwilami. Rozkoszuję naszym podwójnym trybem dnia, każdym, zarówno tym mocnym kopniakiem jak i drobnym znakiem od Niego :) Każdemu polecam ten wyjątkowy stan!

A tak poza tym, cieszę się niezmiernie wiosenną aurą. W tym tygodniu wracam na zajęcia! Lada moment będę pakować pędzle, papier, farby i tworzyć! Oby tylko wena dopisała:) Oczekuję też na gości, w tym jednego rodowitego, polskiego no i ... jest jeszcze kilka planów do zrealizowania, ale to po kolei :)

Dobrego dnia Wam życzę!!!




czwartek, 4 września 2014

Doris Lessing, "Lato przed zmierzchem" i pierwsza w moim dorobku niedoczytana książka



Źródło: Internet

 Z całym szacunkiem dla Tej zacnej noblistki. Nie przebrnęłam. Nie dałam rady chociaż i tak długo (moim zdaniem) wytrwałam, bo prawie do końca. Lato przed zmierzchem nie porwało mnie. Mało tego, trudno mi do dzisiaj zrozumieć jaki cel przyświecał napisaniu tej książki. Że studium kobiety? Może ... Akcja w moim odczuciu niesamowicie powolna, bardzo dużo psychologicznych analiz, z których większość odbywała się w umyśle głównej bohaterki. Analizuje ona swoje życie, siebie i otaczającą ją rzeczywistość. Nie jestem jednak aż tak cierpliwa. A że wokół wiele ciekawych książek czeka na swoją kolej, postanowiłam, nie bez bólu, mimo wszystko odłożyć Doris na półkę, nie doczytawszy do końca. I jak mi z tym? Na początku dziwnie, teraz już lepiej. Może jeszcze kiedyś przyjdzie czas na powrót. A jeśli nie, to trudno :)
Opis wydawcy:

Kate Brown to kobieta po czterdziestce, żona i matka czworga dorosłych już dzieci, dla których gotowa była do największych poświęceń. Niespodziewanie dla siebie samej podejmuje pracę jako tłumaczka konferencyjna. Ma szansę sprawdzić swoje zdolności organizacyjne na polu zawodowym, podróżuje po świecie, odnajduje się w całkowicie odmiennej rzeczywistości. Czy w takim razie Kate może mówić o pełnej satysfakcji?
Książka napisana prostym, pełnokrwistym językiem – idealnym, gdy się chce opowiedzieć o samotności, upływającym czasie i ludzkim targowisku próżności.


Czytaliście jakieś książki Doris Lessing? Jak Wasze wrażenia?

P.s. O tej autorce wspominałam TU i TU

środa, 3 września 2014

Wiosna w ogrodzie :)

Dzisiaj fotograficznie. Dzielę się z Wami naszym otoczeniem. 
A zachwyty szczególne należą się śliwie, która przepięknie nam kwitnie! 

Dobrego popołudnia !!!




























Inne niż śliwa kwiatowości  też są   :)




 Nasze gniazdko :)



poniedziałek, 1 września 2014

HELLO SEPTEMBER!!! HELLO BLOEM!!! HELLO SPRING!!!


No to jesteśmy, z powrotem w Bloem :) Tegoroczna polska przygoda dobiegła końca.Przyszedł czas na witanie afrykańskiej wiosny (której dzisiaj jest pierwszy kalendarzowy dzień!!!) Podczas pobytu w rodzinnych stronach wydarzyło się wiele dobrego. Spędziliśmy sympatyczne chwile w gronie rodziny, znajomych, przyjaciół. Miłe wspomnienia i fajne zdjęcia pozostaną z nami (relacja fotograficzna - blogowa wkrótce, chociaż częściowo znajdziecie ją TUTAJ). Teraz pora na Bloem! A tutaj wiosna!!! Mimo, że wieczorami jeszcze chłodno i nasz domek potrzebuje chwili aby się "rozgrzać" - powietrze cudne! ciepłe! Iście wiosenne!! Uwielbiam taki powiew świeżości. Napawa optymizmem i dodaje energii!!!

Źródło: KLIK

Sama podróż minęła dobrze. W miarę szybko (jak na 25 godzin w "drodze") i sprawnie, bez opóźnień. Jedynie na bagaż musiałam poczekać jeden dzień gdyż nie doleciał do mnie z Dubaju na czas. Ale potem pan kurier dowiózł go do domku więc było mniej kilogramów do tachania (nie żebym dźwigała sama :P).
 
Wracaliśmy z Polski oddzielnie (z racji wcześniejszych zawirowań wizowych i biletowych). Mąż nie miał tyle szczęścia i na jeden z lotów (ostatni, krajowy) czekał 4 godziny dłużej niż było to w planie!! No, ale finalnie jesteśmy!!

Teraz tylko odsypianie i regeneracja i cała wiosenna gotowa jestem do działania!! A jest co odsypiać. Czas w Polsce był wyjątkowo intensywny. Dobry ale intensywny :) :) :)

Potomek, którego imię już zostało wybrane, coraz większy, niedawno przekroczył magiczny kilogram :) - coraz bardziej się rozpycha i obdarza mnie cudownymi kuksańcami niemal non stop! Z racji tej nieco szybciej niż normalnie z sił opadam i trzeba mi plany przeorganizowywać odrobinę. Ale to nic! Warto przecież!!! :)

Wraz z wiosną i powrotem do Bloem postanowiłam zacząć też uwieczniać migawki z naszej codzienności na Instagramie. Zainteresowanych zapraszam do mnie i TAM :) Enjoy!!!

Cudownego dnia, tygodnia i miesiąca wrześniowego Wam życzę i raz jeszcze witam z afrykańskiej ziemi!!!

Agnesss
xoxo