czwartek, 31 marca 2016

Poranny, rodzinny wypad na kawę. W granatach :)



Dzisiaj bez zbędnego pisania, będzie fotograficznie. A to wszystko dlatego, że nie mogę się wręcz napatrzeć na moich Mężczyzn, Chłopaków, Męża - Ojca i Syna Fajowego. Cudowni i do tego moi :) Zdjęcia z jednego z okołoświątecznych poranków, szybkiego wyjścia na kawę i sernik, bo wiecie, Ignac to serników miłośnik!!













































Dobrego czwartku!!!


wtorek, 29 marca 2016

Powielkanocnie. Ogrodowo. Jesiennie. Refleksyjnie.



"Święta, święta i po świętach" - bardzo nie lubię tego, jakże powszechnego, powiedzenia. W tym roku jednak częściowo mogę w nim odnaleźć siebie. Otóż czas, zwłaszcza przed Wielkanocą, był dla mnie w tym roku dosyć trudny. Okraszony melancholia, połączoną z dziwną nostalgią, może nieco smutkiem? Cały czas rozmyślam i próbuję rozszyfrować skąd taki nastrój się wziął i myślę, że jestem już blisko :) Potem, bliżej niedzieli, zrobiło się weselej i nieco bardziej wiosennie, co brzmi dosyć osobliwie, zwłaszcza, że pierwsze liście zmieniają swoje barwy a i noce jesienne zimne się zaczęły. W międzyczasie doszłam do wniosku, że nie ma czekać aż ten weekend minie, tylko cieszyć się nim i korzystać z jego uroków. Tak więc byliśmy i na porannej, rodzinnej randce i na niedzielnym obiedzie w Ogrodzie Botanicznym, trochę sobie graliśmy i obejrzeliśmy też sobie co nieco. Wczoraj naszego syna maksymalnie rozpierała już energia więc zgodnie z mężem stwierdziliśmy, że pora już na żłobek najwyższa! Ignacy jako pierwszy uporał się z wirusami i jak tylko poczuł się lepiej, skakał po całym naszym domku bez chwili odpoczynku :) Aaaa, no i był pasztet wspomniany i inne smakołyki, ale największą furorę robiła moja sałatka jarzynowa :) W ciągu świąt opróżnilismy sałą michę! Pyyyyszota!!  Poniżej kilka migawek z ostatnich dni. Nie wiem jak dla Was, ale ja już czuję jesień, nawet w tych zdjęciach ją widać :)  Dobrego tygodnia!!!








sobota, 26 marca 2016

11&12/52 & 17 MIESIĘCY !!!


"a portrait of my child, once a week, every week in 2016"



No i mamy 17 miesięcy!!! Za chwilę kawalerowi stuknie półtora roku! Poważna  sprawa, nie ma co :) Czas tych "urodzin" przypadł nam na czas chorowania i paskudnego kaszlu, tak więc już od tygodnia z nim walczymy ( całą rodziną). Po raz pierwszy Ignacemu zalecono inhalacje, które dużo pomagają, jedyny problem polega na tym, że Syn baaaardzo nie lubi być inhalowany. Są krzyki, płacz i wyrywanie się jakby niewiadomoco się działo! No, ale poza samym chorowaniem też się dużo u nas dzieje! Nasz Mały Krasnoludek stał się już bardzo świadomym i charakterrrnym Chłopcem. Nie, żeby wcześniej nim nie był, ale teraz jakoś bardzo nam się to unaoczniło... Codziennie zaskakuje nas nowymi dźwiękami, minami i zachowaniami, coraz częściej zdarza się też testowanie rodziców i jeśli nie dostaje I. tego na co ma ochotę, łzy lecą ogromne!!! Jesteśmy na etapie miłości do książeczek, samochodów i misia, który jest wiernym towarzyszem Iggiego. Bez niego nie ma spania! Miś zawsze czeka w łóżeczku i razem sobie chłopaki zasypiają, gawędząc uprzednio :) Uwielbia serniki i ogólnie słodkości, najlepiej domowej roboty, makaron, pomidory i ziemniaki - te ostatnie to chyba najbardziej, w przeróżnej postaci!!! Zanim nasz Chłopiec się nieco rozchorował - przechodziliśmy poważną fazę ząbkowania i (uwaga!) mamy 5 nowych zębów! 7 na górze i 6 na dole! Niezły wynik, prawda?? Niektórzy mówią, że to właśnie ząbkowanie bardzo obniża odporność i mogła się przyczynić do złapania infekcji, no cóż, może i tak. Najważniejsze, że sytuacja została opanowana! 


czwartek, 24 marca 2016

Weekend w Oranii, jesienne przesilenie i wirusy.


Witam Was już prawie świątecznie, chociaż chcę jeszcze wrócić na chwilę do weekendu minionego. Otóż nasz wyczekany wyjazd nad rzekę przybrał nieoczekiwany obrót. Ale po kolei. Kilka tygodni temu, w odwiedziny do RPA przyjechali nasi znajomi, którzy już prawie dwa lata temu wyjechali do USA i tam mieszkają. Tam urodził się ich syn, którego to chrzciny odbyły się w niedzielę i na tą uroczystość dostaliśmy zaproszenie. Bardzo chcieliśmy się z nimi spotkać i być częścią wydarzenia,  tak więc wyruszyliśmy do nich w piątek po południu. Pobyt był bardzo fajny, rodzinny. Było gwarno i wesoło. A byliśmy w miejscowości Orania, kolebce niejakiej, "białości" południowoafrykańskiej (więcej o Oranii w tym dawnym poście, autorstwa małżonka mego). Mało tego mają tam rzekę o tej samej nazwie więc tym bardziej nie mogliśmy się doczekać wyjazdu!! Oprócz rzeki jednak mają tam też full kurzu i pyłu i baaardzo wietrzną pogodę, możecie sobie zatem wyobrazić co przechodziły tam moje zatoki, brrr!!!

W międzyczasie niestety obydwoje z synkiem gorzej się poczuliśmy, zaczął nam dokuczać ból gardła i kaszel, tak więc nieco wcześniej niż planowaliśmy, w poniedziałek ( bo był tu dłuugi weekend), wróciliśmy do Bloem aby we wtorek rano udać się do lekarza. Całą naszą rodzinę wymęczyły nieprzespane noce, wypełnione kaszlem i płaczem Chłopca, tak więc poddaliśmy się i zdecydowaliśmy skorzystać z pomocy medycyny nienaturalnej. Już tu zapewne wspominałam, że ogólnie jestem zwolenniczką naturalnych, domowych metod walki z wirusami, co jest nieocenione zwłaszcza w ciąży, ale chwilami brakuje mi sił i wytrwałości zwłaszcza kiedy choroba dopada mnie wtedy kiedy Ignacego, wtedy jest duuuużo trudniej :( No więc inhalujemy się (Iggy) i pijemy medykamenty na pozbycie się blokady w nosie i zatokach i czekamy cierpliwie na poprawę. Takowa już do nas przyszła częściowo tylko w międzyczasie zaatakowała Naszą Męską Głowę Rodziny, która właśnie czeka na swoją wizytę u lekarza.. 

Nieco zaburzone nasze Wielkanocne przygotowania w tym roku. Mimo jednak wirusów panujących wszech obecnie chciałabym uraczyć moich chłopaków babką o taką, sałatką warzywną i może jakimś mazurkiem, zobaczymy na ile siły i Ignacy pozwolą mi zrealizować plany. W oko wpadł mi też ten pasztet, tak mi się zatęskniło do pasztetu mojej mamy, stwierdziłam, że ten mógłby być namiastką takiej rodzinnej Wielkanocy, hmm :)

Poniżej migawki z pierwszej części naszego weekendu, czasu spędzonego na relaksie w pięknej scenerii rzeki Orania. Jak widać miłość Ignacka do butów trwa w najlepsze!!! :)





^^^ mysz to jedna z pierwszych i wciąż ulubionych zabawek/ pluszaków naszego Synka




^^^ znamy już płeć naszego drugiego baby, wkrótce zdradzę co nieco o tym na blogu :) 
jakieś typy Szanowna Blogosfero???




 ^^^ miłość do książek trwa! Serce rośnie!!!




I nasza rodzinka w komplecie :)

Dobrego czwartku Kochani!!!


środa, 16 marca 2016

A Private Affair - Lesley Lokko


Źródło: KLIK
Już od dawna miałam napisać tutaj kilka słów o tej książce, przeczytanej już na początku roku. Czytadło, wciągająca historia – jak zawsze tej autorki, a przeczytałam już kilka jej pozycji. Kiedyś też wspominałam TU, że nie polecam czytać kilku jej książek pod rząd, gdyż historie a właściwie forma może wydać się zbyt jednakowa, sięgnąć po tytuły Lokko od czasu do czasu – polecam! Schemat powieści podobny do innych, jednocześnie inne historie, losy, które się łączą i przeplatają. Podoba mi się, że z każdym niemalże rozdziałem możemy poznać pewne wydarzenia z różnych perspektyw, różnie widziane i różnie opisane. Fajna powieść, przystępna i wkręcająca, jednocześnie niezobowiązująca. Poza tym tego typu książki lubię czytać po angielsku, idzie sprawnie i nie frustruje mnie, że stoję z akcją w miejscu, a tak mi się zdarzało z Doris Lessig na przykład, oj nie zachęca takie „utknięcie” do lektury, zdecydowanie nie J
W Polsce książka dostępna pod tytułem „Prywatna sprawa”, dostępna min. TU J Widziałam też, że ukazała się już kolejna powieść tej autorki "Białe kłamstewka" . Jeśli ktoś czytał niech da znać czy warto sięgać po kolejną powieść LL.

poniedziałek, 14 marca 2016

MAMA I SYN & PÓŁMETEK !!!


I tak to mamy półmetek tej ciążowej przygody!!! Chwilami nie mogę w to uwierzyć, chwilami chciałabym już poznać tego skarba i mieć go już po"tej" stronie brzucha ... Czasami budzę się z poczuciem, że ja mam być boys mommy :) i że dwaj kawalerowie byliby super, czasami nachodzi mnie faza na falbanki, spineczki i inne dziewczyńskie akcesoria, tak więc lepiej spokojnie poczekam do piątku, wtedy się może okaże kto tam sobie rośnie !! Tymczasem nasze weekendowe migawki, we troje :) Mąż i Tata po drugiej stronie aparatu!


























Dobrego tygodnia dla Was!!!


czwartek, 10 marca 2016

Wakacyjny miks!


Od powrotu z naszych oceanicznych wakacji minęła już chwila a ja wciąż chciałam pokazać tutaj jeszcze nieco naszych zdjęć i zrobić kilka wpisów. Zaraz połowa marca i nowe, długie weekendy i kolejne świąteczne wakacje za pasem, ale co tam, dzisiaj zabieram Was na plażę raz jeszcze. Miks fotograficzny - nie tylko plażowy, migawki z tego co jeszcze robiliśmy, co widzieliśmy i czym się zajadaliśmy. Zapraszam!!

Malutka knajpka przy samej plaży, Rodzinny biznesik i baaardzo swojski klimat :)
Do tego pyszny sernik, którym razem z synem baaardzo często się zajadaliśmy!!

 W turbanie (przez 5 sekund), uwielbiam tego człowieka!!


W czytającym zamyśleniu, uwielbiam również!!!!!

 Te minki :) Oczywiście z pełną buzią!









Jak wakacje to uczta kulinarna. Muszą być i dobre kawy, lody i inne smakołyki :) Podczas wakacji, w lokalnym sklepie znaleźliśmy też polskie sezamki a Ignacy odkrył miłość do creme bruleeeeeeeeee !!

 O tym, że staraliśmy się sporo spacerować wspominała min. TU :)


Dobrego popołudnia Kochani!!!