wtorek, 28 czerwca 2016

Baby bump #2 & 36weeks!!!!


Dzisiaj zaczynamy 36ty tydzień tej ciążowej przygody. Minione tygodnie, chociaż nie należały do super łatwych już teraz chwilami wspominam z sentymentem. Z jednej strony jestem już zmęczona i bardzo bym chciała aby ten mały chłopczyk był już  z nami, po drugiej stronie brzucha i abyśmy mogli we czwórkę zacząć wdrażać się w nasze nowe życie ... a z drugiej strony są momenty, kiedy czuje lekki niedosyt. Że nie zawsze miałam siły aby celebrować należycie te tygodnie. Że czasami ze zmęczenia padałam i padam tak nieoczekiwanie, że aparat czy choćby telefon, aby cyknąć kilka fotek to ostatnia rzecz o jakiej myślę... że wszelkie siły przeznaczam na czas spędzony z Ignacym, bo czuję i widzę, jak bardzo zwłaszcza ostatnio mnie potrzebuje ...I taka mieszanka uczuć towarzyszy mi od kilku dni, albo kilkunastu, z przerwami :) Jutro natomiast jest "kalendarzowy czas", kiedy na świat przyszedł Ignacy. Zaskoczył nas prawie miesiąc wcześniej i nie potrafię o tym też nie myśleć. Myśli same krążą wokół tej daty. Emocje tworzą mieszkankę wybuchową. Chcę i "planuję", (haha!!) dotrwać do przynajmniej 38 tygodnia, jednocześnie niejako walcząc ze sobą, że przecież historia nie musi się powtórzyć :) Ignacy urodził się zdrowy i silny, ale wierzę, że na tym etapie każdy dzieńjest super ważny a i dziecko im większe tym silniejsze i początki łatwiejsze? Nie mam (jeszcze) porównania :) Tymczasem dzisiaj moja a'la sesja, którą przeprowadziłysmy razem z moją dobrą przyjaciółką,Anitą. Super zabawa i niesamowita pamiątka, którą bardzo chciałam mieć! Może nawet co nieco wywołam i na ścianie zawiśnie? Kto wie! Sesja solo, a właściwie w duecie #mamaisyn!!

Zapraszam!














Ta łódka to jeden z elementów mojego "marynarskiego"baby shower, które odbyło się kilka tygodni temu. Jak zdobędę jakieś fotki to i tu pokażę, tymczasem co nieco tutaj :)

środa, 22 czerwca 2016

Migawki ogrodowe!!!



Witam Was środowo i zapraszam na fotograficzne migawki z naszego jesienno - już praktycznie zimowego ogrodu.  Trudno sobie wyobrazić zimę, skoro jeszcze liście mamy na drzewach a i kwiaty piękne cieszą oko, ale jednak, od tygodnia, dwóch mamy zerowo-minusowe temperatury w nocy. Ciepłe, kryte buty, bluzy i kurtki są w użyciu. 

To co? Idziemy na spacer?


 Strelicje uwielbiam, te są z naszego ogrodu!!!




Palmy nawet w jesienno-zimowej odsłonie są urocze. Nie sądzicie?




Dobrej środy !!!


piątek, 17 czerwca 2016

Późna jesień , minusowe temperatury i 34 tygodnie!




Tydzień, który właśnie dobiega końca był jednym z trudniejszych podczas całej mojej aktualnej ciążowej przygody. Aż trudno jest mi uwierzyć jak różne, jak totalnie różne mogą być ciąże. Mimo, że w dosyć krótkim są od siebie odstępie czasu (a może właśnie dlatego?), mimo, że noszę pod sercem chłopca, tak jak poprzednio, mimo, że tak samo się z obydwu cieszyłam i cieszę i podobnie do obydwu przygotowywałam! A jednak jest taaak inaczej... Dolegliwości i dyskomfort, który odczuwam bardzo ograniczają moją aktywność,często nawet chodzenie stanowi problem, tak więc czas ten to ogromna lekcja cierpliwości dla mnie. Lekcja cierpliwości i próba. Chwilami czuję jakby moje ciało mnie testowało.Od kilku już albo i nawet kilkunastu tygodni nie byłam na basenie, moje plecy krzyczą o nieco rozciągnięcia co wieczór, joga nie wchodzi w grę bo proste asany i zwykły podstawowy siad sprawia, że moja kość łonowa boli, jakby miała rozpaść się na kawałki! Jest inaczej. I to jak! Ale jest też pięknie. TEN MAŁY CHŁOPIEC jest super aktywny i baaardzo silny! Ani ja ani mąż nie możemy sobie przypomnieć aby Ignacek tak bardzo dawał o sobie znać na tym etapie ciąży! kuksańce są mocne, brzuch faluje! I jeszcze wkroczyliśmy w ten etap kiedy dumny tata przystawiając ucho do brzucha, słucha bicia małego serduszka... czas wyjątkowy... 

Na początku było mi szkoda, że nie mogę tak przebojowo i aktywnie spędzać czasu oczekiwania, teraz już mi nie szkoda. Nauczyłam się, albo właściwie wciąż uczę się inaczej - proporcjonalnie do możliwości - rozkładać siły i co za tym idzie - znacznie ograniczyłam wszelkie aktywności. Priorytetem jest teraz magazynowanie sił na popołudniowy, codzienny czas spędzony z Synkiem. Zwłaszcza, że Ignacy po kilku tygodniach płaczu i krzyków wkroczył w etap przytulaśny i całuśny. Sztama z Tatą wciąż trwa, ale ewidentnie bardziej niż przed momentem potrzebna jest też mama! Tak więc celebrujemy wspólne chwile, chociaż czasami przy entej prośbie o wzięcie na ręce, mama wymięka. 

A tak zupełnie w międzyczasie jesień dobiegła końca i zawitała profesjonalna, Bloemfonteinowa zima. W dzień 15-18 stopni i słońce a nocami zakradają się temperatury minusowe.  Kominek w domu ratuje nas i sprawia, że wieczory są przytulne i na prawdę cozzzyy :) W ubiegłym tygodniu udało mi się złapać nieco naszego ogrodu w jesiennej wersji, wkrótce postaram się Wam co nieco pokazać! Tymczasem uciekam, życząc Wam i sobie dobrego weekendu. U nas od wczoraj trwa długi, lokalny weekend tak więc jutro wkraczamy w drugą jego część! żegnam się podsyłając Wam linka do tego co mi w duszy dzisiaj gra, uwielbiam  .... klik :) Jutro mamy w planie 2 kinderbale, w tym jeden blizniakowy, więc muszę na prawdę w ekspresowym tempie się zregenerować dzisiaj!

Dobrej nocy !!



środa, 8 czerwca 2016

INSTAGRAMOWE PODSUMOWANIE - MAJ 2016


Nasz maj to jesień na całego, piąta rocznica ślubu!!, pierwsze wieczory przy kominku, 
spacery i coraz większy brzuszek... ach i kolory, piękne - złociste :)