sobota, 31 grudnia 2016

Bye bye 2016!!!





Nadszedł moment końca roku 2016. Moment podsumowań, refleksji i postanowień na ROK NOWY - 2017! W tym momencie u mnie podsumowań nie będzie, będzie jednak akcent optymistyczny i życzenia noworoczne. Zanim jednak przejdę do życzeń, pozwolę sobie na refleksji i myśli zawarcie tu kilku... otóż wcale mi nie szkoda, że ten rok się kończy. Nie był zły ale nie był też najłatwiejszy. Wydarzyło się nam dużo dobrego a najlepszym co mogło być to narodziny Franciszeczka ale też obfitował on w trudne doświadczenia, męczącą ciążę, zdarzenia, których sensu nie rozumieliśmy albo i wciąż nie rozumiemy. Tak więc z największym z możliwych optymizmem patrzę w przyszłość. Już nie mogę się odczekać tej 17tki. Nowy rozdział to zawsze nowe możliwości i szanse. Wierzę, że to będzie dobry rok!!!

Tego też sobie i Wam życzę! 

Życzę aby nowy rozdział, który lada moment się zacznie był twórczy i przyniósł dużo dobrego. Dobrych doświadczeń i zdarzeń. Wiele wyzwań i satysfakcjonujących zmian.  Słońca na niebie i w sercu !! Uśmiechu i optymizmu! Do Siego!!!



czwartek, 29 grudnia 2016

Zimne napoje na gorące dni :)

Jak wiecie u nas lato w pełni. Czasami jest po prostu gorąco, czasami mamy okrutne wręcz tropiki, kiedy temperatura dobija czterdziestki! Trudno wtedy normalnie funkcjonować, zwłaszcza z dwoma maluchami w domu. Właśnie - w domu. Bo to głównie w domu wtedy koczujemy, starając się przeczekać największe upały. Męczący to czas, kiedy nie można skorzystać z pięknego ogrodu wokół domu, lub też jest zbyt gorąco aby popluskać się w ogrodowym basenie. 

No, ale cóż, nie ma co narzekać, trzeba szukać trików i rozwiązań aby jakoś umilić sobie czas. Jako, że w Polsce trwa zima trudno na bieżąco znaleźć ciekawe artykuły czy posty blogowe, gdzie autorzy polecają jak przetrwać lato ... w domu :) Znalazłam jednak kilka rad/ przepisów, którymi chciałam się tutaj z Wami podzielić. Dzisiaj będzie o chłodzeniu się poprzez picie ciekawych, zdrowych i przede wszystkim chłodnych napojów!!!  

Zawsze byłam bardzo herbaciana, ale chwilowo gorąca, nawet najlepsza zielona herba odeszła na drugi plan. Tak więc jeśli wybieracie się na urlop do ciepłych krain lub też mieszkacie gdzieś, gdzie pory roku są odwrotnie niż w Polandii może znajdziecie tu coś co przypadnie Wam do gustu!!!


Swoją drogą polecam KobiecePorady.pl .
Wiele ciekawych - nie tylko herbacianych - znajdziecie tam wpisów :)

Źródło: KobiecePorady.pl





środa, 28 grudnia 2016

5:10. Pobudka i poranne refleksje na koniec (prawie) roku :)




Trwa przerwa świąteczna. W domu jest mąż - bo uniwersytet zamknięty, ale też starszy syn - gdyż szkoła również ma przerwę świąteczno-noworoczną. Zauważam też pewną - mam nadzieję, że nie wakacyjną prawidłowość - mianowicie nasz pan Frankowski upodobał sobie wstawanie o dosyć nieludzkiej, uważam, porze! Codziennie już przed piątą, po kolejnym z nocnych karmień, chłopiec jest już super obudzony, wyspany i gotowy do zabawy!!! Gorzej, hmm, z rodzicami! 

Och, jak ja lubię mój sen! Wie też o tym małżonek, który kosztem swojego spania, od dwóch już tygodni codziennie rano ( czyt. +/- o piątej) zaraz po karmieniu, zabiera chłopca i razem, w innym pokoju, urzędują godzinę, dwie .. aż jest pora  na kolejną porcję mleka i potem drzemkę..  Dzisiaj jednak ja postanowiłam przejąć poranną wartę i wiecie co!? Mimo cudownego rześkiego poranka, spacerów po ogrodzie i zielonej herbaty - oczy mi się same zamykały! Szybko więc porzuciłam plany tak wczesnego rozpoczęcia dnia i już o 7.30 jak tylko Frankowski odpłynął sennie, wskoczyłam pod kołdrę! A plany aby energetycznie i wcześnie, najlepiej jeszcze zanim dzieci wstaną (!?!) mam. Najwyraźniej jednak poczekają one jeszcze, hmmm ... , kilka miesięcy :)

Dobrej środy, wyspanej, mam nadzieję !!!

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Как я стал русским



Dzisiaj, tak prawie na koniec roku, wpis z cyklu okiem mężczyzny

Dawno, już bardzo dawno nie było tu słowa pisanego przez męża mego. 
Zapraszam w jego i swoim imieniu :)


Jestem wielkim fanem kina rosyjskiego, zarówno tego starego, z czasów sowieckich, nowszego – z lat dziewięćdziesiątych jak i tego najbardziej współczesnego. Jestem również fanem Mateusza Damięckiego. 

Zawsze solidnie selekcjonuję produkcje które zamierzam obejrzeć; tym bardziej rzadko oglądam filmy powtórnie. Zdarzają się jednak wyjątki. Москва слезам не верит do nich należy. Film ten, nakręcony w 1980 roku w ZSRR, to absolutnie wyjątkowy poemat o zwyczajnym życiu opowiedziany w zwyczajny sposób, a jednak tak wciągający że trudno oderwać od niego myśli, nawet tygodnie po seansie. Jedną z moich ulubionych scen jest ta z panią cieciówą na samym początku filmu. Umiejętność połączenia groteski z nakreślonym obrazem rzeczywistości sowieckiego akademika (nawiasem mówiąc, akademik po rosyjsku to общежитие, ‘miejsce wspólnego życia’, bardzo treściwe i trafione określenie). przyniosła reżyserowi Oskara za najlepszy nieanglojęzyczny film. Klimat porównałbym nieco do Noża w wodzie Polańskiego, filmu niespiesznego ale jakby przepełnionego wydarzeniami, antycypowanymi gdzieś głęboko w sercu naszych emocji. Co prawda Polański zawsze miał kręćka na punkcie zawężenia filmu do idei tzw. Teatru Jednego Aktora, i tu się różni od Moskwy, ale przypuszczam że Nóż w wodzie mógł być inspiracją dla tej epopei. Blisko mojej duszy do przaśnego klimatu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych sowieckiej Rosji

Lata dziewięćdziesiąte to oczywiście Бумер. Jak to w latach dziewięćdziesiątych, akcja dzieje się wpośród nowo narodzonej gangsterki; chłopcy mają wystrzałowe pomysły i charaktery buńczucznych kozaków z prawdziwego stepu ukraińskiego. Jako że rynek mafijny nie jest łatwy, potrafią być również bezwzględni i okrutni. Ale jak to mówią sami o sobie: Не mы такие, Жизнь такая. Mocne kino o przyjaźni, dobra ścieżka dźwiękowa oraz trafny portret życia przeciętnych obywateli. I, jak zawsze, świetny Владимир Вдовичeнков.

 Z tego okresu polecę jeszcze Брат w którym wystąpił nieodżałowany Серге́й Бодро́в oraz Ночной Дозор – film traktujący o odwiecznej walce dobra ze złem. O tych filmach można by długo opowiadać, ale to może innym razem.

Zerknijmy zatem na czasy współczesne. Dziś Rosjanie specjalizują się w komediach i robią je naprawdę niezłe. Z tego co pamiętam, w Polsce dystrybucja była znikoma, do RPA nie dociera nic. Jako ze jednak ostatnimi czasy jest duże zapotrzebowanie na seriale, zwłaszcza rodzime (choćby na licencji), to i tu mamy na talerzu taki serialik. Mowa o tytułowym Как я стал русским z udziałem naszego Mateusza Damięckiego. Serial skrojony zgodnie z najnowszymi prawidłami dotyczącymi serialu komediowo - obyczajowego: zdjęcia Moskwy z lotu ptaka, czyste i słoneczne wnętrza domów w których żyją bohaterowie oraz nowoczesne przeszklone biurowce w których pracują. Również postaci napisane wzorowo; jak na komedię przystało, są nieco przerysowane, ale przecież po to się ogląda komedie żeby się nieco pośmiać z wyolbrzymionych charakterów, prawda?

Mateusz Damięcki, aktor jakby trochę zapomniany w Polsce, daje prawdziwy popis gry aktorskiej w tym serialu. Zdaje się ze to w 2009 roku, po premierze Kochaj i tańcz ilość hejtu skierowana w jego stronę była tak duża że niemal zupełnie znikł z dużego ekranu. Mylnie jednak byłoby sądzić, że grał wtedy jedynie w Polsce. Jako że Mateusz mówi biegle po niemiecku i po rosyjsku, grywał wiec na zachodzie - Die Verlorene Zeit oraz na wschodzie Как я стал русским, obie role świetnie zagrane. 

Pamiętam, dawno temu w 2004 roku miałem zwyczaj chadzać na spektakle dyplomowe do Akademii Teatralnej na Miodowej. Cóż, uwielbiam teatr, a bilety wtedy kosztowały w akademii cztery razy mniej niż w ,normalnym’ teatrze. Kiedy więc studenci dyplomowi zaczęli grac Iwonę księżniczkę Burgunda, i to w reżyserii profesora Zapasa, na premierze zjawiłem się pierwszy z pierwszych. Niewiele pamiętam z tego spektaklu - lata jednak mijają i pamięć nie ta, ale pamiętam dokładnie że Damięcki zagrał wybornie! Od tamtej pory zacząłem śledzić jego role. Jako ciekawostkę dodam, że moje zdziwienie było ogromne kiedy wkrótce po premierze Iwony zobaczyłem ogromne bilbordy przy ulicach Warszawy reklamujące jakąś produkcję z innym absolwentem tego samego rocznika, Maciejem Zakościelnym. Bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ jego rola w powyższym spektaklu była co najwyżej przeciętna.

źródło: KLIK
Zapraszam do zapoznania się z kinem rosyjskim, to przygoda nie do zapomnienia. Warto dodać, ze znakomita część rosyjskiego kina, nie wiedzieć czemu, jest dostępne za darmo do obejrzenia na YouTube. 

Zachęcam! 


sobota, 24 grudnia 2016

MERRY MERRY!!!



Niezależnie od tego, czy macie za oknem tropiki i chłodzicie się klimatyzacją, czy też leżycie pod palmą, czy też pod kocykiem w ciepłym domku, podczas gdy za oknem zimno, mróz i śnieg. 
Czy też lepicie ostatnie uszka próbując barszczu.
Czy jesteście z najbliższymi czy też w gronie kameralnym..

Wszystkiego dobrego i spełnionego. 
Pogodnego i optymistycznego. 
Zaradnego i pełnego wyzwań.

Merry and Bright!!

A.

xoxo

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak poczuć magię świąt przy 37stopniowym upale?



Nie jest łatwo :) Ale w sumie nie jest też trudno. Jest inaczej. Totalnie inaczej niż w Polsce. Od kilku lat Boże Narodzenie w naszej rodzinie to czas wakacji letnich, długa przerwa w działaniu uniwersytetu a co za tym idzie, wolne męża i czas dla rodziny. Do tej pory czas świąt spędzaliśmy na wojażach, wyruszaliśmy nad ocean ... hmmm... tym razem jednak ten czas spędzamy rodzinnie, w Bloem. Po raz pierwszy też w domu mamy profesjonalną choinkę, "zainstalowaną" w salonie przez Tatę i Ignacego. Taką z lampkami, ozdobami i już nawet prezentami czekającymi na sobotnią pierwszą gwiazdkę. 

Nie będę ukrywać, że gotujemy barszcz i smażymy odpowiednią rybę. Nie. Zwłaszcza, że tropikalne upały, które towarzyszą nam od kilku tygodni nie sprzyjają spędzaniu czasu w kuchni. Będą śledzie znalezione w pobliskim markecie, sałatki, arbuz i dużo wody dla ochłody. Od kilku dni regularnie napełniamy Ignacemu mały basen i nasz chłopczyk pluska się rano i popołudniami. Basenu dla rodziców na posesji nie posiadamy, a jest to bardzo tutaj popularne, ale mamy ww planach odwiedzenie kilku znajomych, którzy takowy mają. 

Bloemfontein cichnie i robi się tu bardzo spokojnie na czas świąt. Sporo osób wyrusza albo już wyruszyło na południe, gdzie nad wodą spędza czas świąteczno-noworoczny. My też w planach mamy wyprawę nadmorską, mam nadzieję, że będzie ona możliwa za chwilę. Tymczasem nacieszamy się czasem we czworo :) Co tu dużo mówić, dużo łatwiej jest ogarnąć dwóch maluchów kiedy małżonek jest obok a i tak po całym dniu padamy zmęczeni. Ratujemy się też prysznicowaniem w ciągu dnia. Przynosi to chwilową ulgę!!

Dzisiaj rano, mimo chowania się w cieniu, spiekłam sobie kawałek dekoltu! Ech, nie ma to jak ślady po wszystkich topach i bluzkach - różne różu odcienie na skórze! Zawsze staram się tego uniknąć ale nie zawsze wychodzi :) 

Chwilami brakuje mi atmosfery zimy i ciepłego mieszkania, takiego z kominkiem, kocem, książką i grzańcem w ręku - podczas gdy za oknem sypie śnieg i ulice pokryte są białym puchem. Kiedy święta odbywają się wg ustalonego z rodzicami i teściami harmonogramu. No cóż, jak nam się bardzo bardzo zatęskni to trzeba będzie ruszyć na północ! 


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Life lately on Eddie de Beer. November 2016




Nazbierało mi się trochę zdjęć z listopada. Różnych, migawek dnia codziennego. Kilka Wam pokażę. Nasze śniadania, wspólne, na dworze. Malutkiego jeszcze Frania. Tak, bo teraz to mi się wydaje taaaki duży. Czas wspólny ale też tylko mój z synami. ignacy eksplorujący piaskownicę ... i łóżeczko młodszego brata :) I inne. Zapraszam!














W listopadzie fryzurę zmieniła połowa rodziny, najpierw ja a potem Ignacy. Fotki w międzyczasie :) Tymczasem Ignacko eksplorujący zarówno moje włóczki i druty jak i łóżeczko Franciszka !!!


























Dobrej nocy i dobrego tygodnia!

sobota, 10 grudnia 2016

my WEEKEND wishlist from MOTH





Zakochałam się. W kolorach, formie, materiałach, stylistyce. W kosmetyczkach, torbach, lniana to mój nr 1! Mają też fajne akcesoria domowe. A to wszystko lokalny MOTH Clothing i MOTH Home:) Fb i insta i wwww a ja znalazłam ich TU :) 


środa, 7 grudnia 2016

Ogród letni.



Mimo ogromnego, gigantycznego gradu, który zawitał w chwilę po naszym powrocie  z Polski, czyli już ponad miesiąc temu, ogród ma się nieźle. Na początku myślałam, że już nic nie odżyje. Że drzewa pozostaną bez liści, że całe lato nie będzie kwiatów i wszystko zmarnieje, bo tak to się po tej nawałnicy gradowej prezentowało!!! Na szczęście tak nie jest i nadal mamy piękne nasze otoczenie. Chowamy się tam często od słońca, mamy razem z chłopakami swój ulubiony kącik. Franek obserwuje liście a Ignacy eksploruje schodki i wszelkie zakamarki ogrodowe. Jest cień i jest zielono! 





Ignacy uwielbia swój szkolny plecak. Codziennie rano dzielnie go zakłada sobie na plecy a jak mu się nie chce to ciągnie go po ziemi :) Plecak sporo przeżył i chyba niedługo będziemy musieli poszukać innego. Tylko czy inny też będzie taki ulubiony? 







Dobrej środy Kochani!!!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

MAMA i SYN



Uwielbiam tego już czteromiesięcznego chłopca. Za śmiechy, chichy, za piękne oczka i za to, że dzięki niemu znajduję w sobie ogromne pokłady spokoju. Dziękuję Ci, że jesteś Franulku :)

sobota, 3 grudnia 2016

Sukienkowo.


To chyba już tak jest, że jak się chwilowo czegoś nie może to wtedy najbardziej się tego chce! Tak więc przy karmieniu piersią, kiedy "szybki dostep" jest jak najbardziej wskazany - ciągle chce mi się eksperymentować z sukienkami ze wspomnianym dostępem utrudnionym :) Tzn. mały dekolt, brak guzików, suwaków itp. Ale, przecież to tylko etap i to coraz fajniejszy, więc póki co podzielę się w Wami kilkoma inspiracjami :) Podobają mi się kiecki koszulowe i tutaj akurat problemu nie ma no bo są guziki ale też coraz bardziej podobają mi się sukienki oversize... I chociaż nie wiem czy są one dla mnie to lubię oglądać jak inne panie w nich wyglądają i może pewnego dnia sama się skuszę :) Enjoy!


Jeans! Zawsze w modzie! Podobnie chyba jest z kratą, nie sądzicie?




Dobrego weekendu !!!

p.s. Wszystkie zdjęcia pochodzą STĄD :)