wtorkowy przypływ energii!



Koniec albo prawie koniec lata przyniósł całej naszej rodzinie okropne wirusy, gile i niestety tonę leków do chrupania. Wyjątkowo też długo zajęło nam wykaraskanie się z chorowania. Myślę, że niedosypianie i hmm.. dosyć długo trwające już zmęczenie bardzo się do tego przyczyniło. W weekend znajoma poleciła i uraczyła nas Echinaceą - która, wydaje się! postawiła nas na nogi! Tzn mnie i męża bo chłopcy już po chwili, jako pierwsi "skakali" po domu. Ale, jest już dużo lepiej i dzisiejszy dzień zaczęłam z dawką pozytywnej energii i z nowym zapałem do pracy i działania! Do dobrego mojego humoru przyczynił się też Szanowny Małżonek, który o 7 po cichutku, raz z Franulkiem wymknął się z pokoju, dając mi tym samym chwilę na dospanie ( bo nie spałam z racji Frankowego ożywienia - od 3!). Chwila ta trwała godzinę i baaardzo bardzo wpłynęła na sił moich regenerację i dobry humor! Tak więc ślę dobre fluidy i życzę dobrego wtorkowego popołudnia! :)


Komentarze