32!!!



























Taaaak!!! Od wczoraj jestem gorącą trzydziestką dwójką :) I póki co, dobrze mi z tym. Niech tak zostanie. Jak tak patrzę na moje rozterki emocjonalno-fizjologiczne, które mniej lub bardziej odbierały mi i siły i codzienny uśmiech, tym bardziej czuję się wyróżniona wczorajszym dniem. Mam poczucie, że te moje urodziny były potrzebne jak nigdy jeszcze dotąd. TERAZ, dokładnie teraz! Moc życzeń, upominków, kwiaty, ciepłe słowa, uściski - tego było mi trzeba!

Nieoceniona i to nie po raz pierwszy, okazała się pomoc małżonka mego! Ciacho, które przygotował okazało się hitem, co mnie akurat super nie zdziwiło, bo On jest mistrzem w temacie ciast czekoladowych ... ale też jego wsparcie i fakt, że już poniedziałkowy wieczór był świętem - to też Jego zasługa! Ek is lief vir jou my skat!!

xoxo

Komentarze