WINA RPA part 1


Wino to niewątpliwie mocna strona tego kraju.
Tak więc degustujemy, smakujemy, oceniamy:)

Z racji, iż Mój Mąż jest wielkim pasjonatem tego trunku
i wie na jego temat o wiele więcej niż ja 
- ten wątek na tym blogu - pozostawiam Jemu :) 

Tak więc zapraszam na debiut cyklu "okiem mężczyzny"
- słowo wprowadzenia i trochę historii RPA
w kontekście winnym oczywiście!

 Afryka Poludniowa i jej wina.

Świat wina ostatnich lat niewątpliwie doświadcza szczególnej dwoistości. Pierwszym ze składających się na nią czynników jest znaczne zwiększenie udziału spożycia wina w porównaniu z innymi alkoholami. Wzrost ten jest zauważalny zwłaszcza w krajach o ubogiej tradycji winiarskiej (np. Rosja, Chiny) lub tam, gdzie została owa tradycja zaniedbana (np. Polska, Czechy).


Drugim czynnikiem, istotnym zwłaszcza dla europejskich purystów, jest podział globu na dwa główne, nierównocenne typy: Stary  Kontynent oraz reszta świata, czyli tzw. Nowy Świat. Ten snobistyczny rozdział trudny byłby oczywiście do zaakceptowania dla, na przykład, mieszkańca Chile, który z pewnością właśnie rodzime wino oceni jako to pierwotne, a włoskie jako dodane. Niemniej, z punktu widzenia europejskich krajów o bogatej tradycji winiarskiej, podział jest niepodważalny i, z czasem, coraz mocniej ugruntowany. Trend jest silny i ciekawy, nie dziś jednak będzie o nim mowa. Istotę i zasadność podziału zostawmy na inny raz.
Jednym z krajów winiarskiego Nowego Świata jest Republika Południowej Afryki, a właściwie jej południowo wschodnia część. W swojej kategorii sąsiaduje z takimi krajami jak Chile, Argentyna czy Australia. Ciekawe, dlaczego jedynie wspomniana część kraju odpowiada za produkcję wina? Ano przyczyną jest szczęśliwy zbieg okoliczności.

Trés démodé Scurvy

Uprawa winorośli nie była tu znana aż do XVII wieku, kiedy to pewien skiper, pamieć o którym żywa jest wciąż w mazurskich szantach, postanowił skrzyknąć załogantów i pohandlować nieco z Indiami. Owego czasu nie było jeszcze Kanału Sueskiego umożliwiającego żeglugę miedzy morzem Śródziemnym a Czerwonym, żeby więc dotrzeć do Bombaju musiał nadrobić drogi okrążając Afrykę. Długa to była podróż, zwłaszcza, że część z jego ludzi nagle zaczęła chorować. Przyczyna choroby, która dotknęła tych nieszczęśliwców, współcześnie znanej jako szkorbut, jest brak witaminy C, co pociąga za sobą krańcowe osłabienie naczyń krwionośnych. Dziś szkorbut jest niezwykle łatwy w leczeniu, wtedy jednak wiedziano bardzo niewiele o jego przyczynach (szacuje się, że około 1mln marynarzy tylko brytyjskich zginęło z powodu szkorbutu). W sukurs marynarzom przyszła empiria, która podpowiedziała, że nie umierają jedynie ci którzy jedzą cytryny, winogrona lub kiszona kapustę (dlatego większość Niemców przetrwała). Owoce niestety źle znoszą długie miesiące podroży statkiem, wiec możliwość uzupełnienia zapasów w czasie rejsu, a najlepiej w jego połowie, wydawała się nieodzowna. Tak się złożyło, że ‘połowa drogi’ wypadła niedaleko Przylądka Dobrej Nadziei. Tam właśnie skiper Ian Riebeeck zarządził o rozpoczęciu uprawy winorośli. 



Traf chciał, że w tym samym czasie we Francji odbywały się zamieszki na tle religijnym, a ówcześnie panujący cesarz zdecydował o wygnaniu z kraju wszystkich, którzy nie chcieli wyrzec się swojej wiary, niezgodnej z aktualnym ustrojem politycznym. W większości byli to chłopi, którzy od wieków zajmowali się produkcją wina w rodzinnym kraju. Holenderski kapitan zaoferował im podroż na południe świata, gdzie zapewnił im swobodę wyznaniową; tam mieli zając się po prostu tym, co umieli najlepiej, czyli uprawą winorośli. Ich społeczność się rozrastała, co wraz z rozwojem struktury miejskiej pod panowaniem Holendrów zaowocowało powstaniem miasta Kapsztad.


Komentarze

  1. Bardzo podoba mi się cały blog.
    Najbardziej cenię sobie informacje o winach.
    Trafiłam tutaj przez przypadek, szukając informacji o RPA. Moim marzeniem jest zobaczenie tego fascynującego kraju. Powoli zaczynam zbierać informacje turystyczne.
    Nie rozumiem stwierdzenia: "kiedy to pewien skiper, pamieć o którym żywa jest wciąż w mazurskich szantach, postanowił skrzyknąć załogantów i pohandlować nieco z Indiami."
    Szukałam na ten temat informacji. Nie rozumiem co mazurskie szanty mają do handle z Indiami.
    W dodatku natknęłam się na bardzo interesującą informację, która zmieniła moje zdanie o Holendrach.
    Właśnie odkryłam że kapitalizm w formie jaką teraz znamy, czyli oparty na wolnym rynku I stock exchange powstał w Holandii.
    Wyprawa do Indii była bardzo droga. Nawet najbogatszy kupiec nie mógł sobie na to pozwolić (tak myślę), dlatego powstała pierwsza na świecie firma zwana Kompanią Wschodnioindyjską, która zajmowała się handlem.
    Co ciekawe, Holandia szybko stała się bogatym krajem, z dobrze rozwiniętą klasą średnią. To o czymś świadczy, biorąc pod uwagę co w tym czasie było w Polsce. Chyba czytaliście Trylogię.
    Informacje na ten temat znalazłam na stronie:

    http://www.africangamesafari.com/winnice_rpa.html
    Nie wiem czy Państwo ją znacie? Też pochodzi z RPA.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz