wtorek, 28 października 2014

Agnesss in Africa na ... Bankier.pl - zapraszamy do lektury :)

Kilka dni temu, na łamach portalu Bnkier.pl ukazał się artykuł/ rozmowa z nami. Razem z mężem opowiadamy pokrótce o życiu w RPA z naszej perspektywy. Naszych odczuciach i wrażeniach po ponad 2 latach tutaj. Zapraszam do lektury (KLIK).
Źródło: KLIK

IGNACY JAN LEWTAK jest już z nami:)
























Kochani,

Kilka dni temu nasz świat nabrał nowego wymiarudzięki temu Młodemu Mężczyźnie, który urodził się 23.10.2014r.  Spodziewaliśmy się Jego przyjścia chwilę później, ale widocznie Nasz Synek gotowy był nas poznać już teraz. Od niedzieli jesteśmy w domku, odnajdujemy się w nowej rzeczywistości i cieszymy sobą nawzajem.

Poznajcie Ignacego Jana Lewtaka.

2,7 kg
49 cm 
9/10 Apgar




środa, 22 października 2014

Hello 36th week!!!

Chwilami trudno mi uwierzyć, że jeszcze przed nami tylko chwilka ciążowej przygody. Wkraczamy w 36 tydzień, "ostatnia prosta", "just around the corner" - jak to mówią, obydwa określenia wydają mi się niezwykle trafne ostatnio :) Rośniemy, nieco bardziej się męczymy (a przynajmniej ja bo Młody wydaje się być zadowolony i wyjątkowo rozbawiony, co odczuwają moje żebra i wszelkie wnętrzności), musimy więcej odpoczywać. Ale wszystkie te modyfikacje dnia codziennego są wyjątkowe i wyczekane. Uwielbiam nasze małe rytuały, powolne przesuwanie się z boku na bok, masaże (dzięki Małżonkowi - mistrzowi masażowemu), nasłuchiwania bicia tego małego serduszka :) Ten ostatni rytuał lubię wyjątkowo, otóż po raz pierwszy Mąż może słyszeć/ czuć coś czego ja nie mogę. Co czyni Przyszłego Tatę jeszcze bardziej dumnym... A moje serce rośnie!!!

Pozdrawiamy Was wiosennie!!!



wtorek, 21 października 2014

Weekend na farmie OSTEND



Ostatni weekend spędziliśmy na farmie. Prawdziwej, ogromnej, burskiej farmie, otoczonej niczym innym jak ogromną przestrzenią. Zaprosiła nas koleżanka i w otoczeniu jej i jej całej rodziny - rozkoszowaliśmy się spokojem i ciszą. Podziwialiśmy zwierzęta, braaiowaliśmy, graliśmy w gry i po prostu spędzaliśmy wspólnie czas. A otoczenie piękne, niezwykle sprzyjające relaksowi. Co biorąc pod uwagę moją "melodię do drzemkowania" było jak znalazł!



























Sobotnie przedpołudnie spędziliśmy na powietrzu, brunch prosto z grilla. Burgery z jajkiem, bekonem i innymi przysmakami, gdyby nie ograniczona przestrzeń mojego żołądka na jednym by się nie skończyło :) Wszyscy też doświadczyli mocnego wiosennego słońca. Mimo wiatru i raczej rześkiego poranka, nieco się przypiekliśmy :)






^^^ Bardzo Free State'owy widok,totalnie płaski krajobraz i wiatraki.

























Sobota to również czas świętowania urodzin koleżanki, wspólnej kolacji i zdjęć. Przede wszystkim super udany towarzysko czas!






Pozdrawiamy i życzymy dobrej reszty tygodnia!


piątek, 17 października 2014

WYZWANIE BLOGOWE: Ulubione jesienią!























Kolory polskiej jesieni są wyjątkowe, uwielbiam wszelkie pomarańcze, musztardowe żółcie, brązy, przeróżne odcienie zieleni... jesienna czerwień też smakuje inaczej, osobliwie :) Polską jesień uwielbiam też za możliwość noszenia marynarek wszelakich, płaszczy, apaszek, kominów i ciepłych w barwach i fakturze akcesoriów, hmmm ...   rozmarzyłam się ...

Tak, moim ulubionym elementem jesieni zdecydowanie są kolory! Doceniam je zwłaszcza mieszkając w Afryce, gdzie wiosny i jesieni mamy jak na lekarstwo. Po okresie letnim, w ciągu 2 tygodni liście opadają i nastaje zima. Zimna, mimo, że afrykańska... Jesienne refleksje w nawiązaniu do wyzwania Uli a tymczasem u nas wiatr (wiosenny) szaleje, więc mam okazję co by użyć apaszki tak więc robię, myśląc o polskiej złotej Pani Jesieni :)

Uściski weekendowe dla Was!!!





czwartek, 16 października 2014

WYZWANIE BLOGOWE: Agnesss w Internetach

Dzisiaj u nas burza piaskowa, na zewnątrz szaro-czerwono, okna pozamykane, aura idealna na popołudnie z książką, kocykiem i kubkiem herbaty - co wcale mi nie przeszkadza, przynajmniej mam szansę poczuć się choć odrobinę jak podczas polskiej jesieni :) W takim właśnie klimacie biorę się za realizację kolejnego dnia z wyzwaniem Uli :) Dzisiaj za zadanie mam opowiedzieć Wam gdzie w sieci możecie mnie znaleźć, tak więc zaczynamy!

Ponieważ od tego bloga wszystko się zaczęło, pozwolę sobie Agnesss in Africa wymienić na pierwszym miejscu! Owy blog to moje miejsce w sieci, tu miał miejsce początek mojej wirtualnej przygody. Przechodził różne etapy, bardziej i mniej podróżnicze, bardziej i mniej osobiste, wszystkie moje! W maju minęły 2 lata istnienia bloga i z wielką przyjemnością stwierdzam, że dobrze mi z nim. Póki co tworzymy zgrany (myślę) tandem!I niech tak zostanie :) W tym miejscu dziękuję Wam wszystkim odwiedzającym Agnesss. Tym, którzy byli na chwilkę i tym, którzy wiernie, regularnie tu zaglądają. Tym, których wirtualnie spotkałam przed chwilą i tych z któymi widuję się od początku :) Tym, którzy zostawiają komentarze i miłe słowa jak i tym, którzy wolą zerknąć, czytnąć co nieco i odejść bez pozostawienia znaku. Wszystkim! Baie dankie!!

Inne moje miejsca zarówno prywatne jak i pod hasłem blogowym to:

Powstał stosunkowo niedawno, znajdziecie tam przede wszystkim aktualizacje i informacje o nowych postach plus garść inspiracji spontanicznych, najczęściej Pinterestowych, ale o Pintereście za chwilkę :)


Ta platforma do mnie niespecjalnie przemawia i przyznaję, że wszelkie twitty zamieszczane tam są okazjonalnie, jak mi się przypomni, najczęściej w odniesieniu do Instagramu, gdyż tam wystarczy "przycisnąć tylko jeden guzik" :) Ale oczywiście zapraszam i tam!

Moja ostatnia zabawka i interesujące źródło inspiracji, głównie zdjęciowych ale nie tylko. znajdziecie tam spontaniczne, często nieblogowe migawki z mojej codzienności :) Zapraszam!

Wspomniana już platforma zdjęciowa. Niekończące się źródło inspiracji, uwaga!wciągające :)

Oprócz blogowania w zależności od weny i nastroju zajmuję się też malowaniem, robieniem biżuterii, lepieniem z gliny oraz innymi craftowymi projektami. O niektórych piszę na blogu, zapraszam do zakładek, jeśli macie chęć przejrzeć:  pottery, art, akwarele.

Wraz z projektem biżuteryjnym powstał inny blog, który przyznaję w ostatnim czasie nie dostąpił aktualizacji :) From AGNESSS with love, profil Facebookowy biżutowy oraz sklepy gdzie można kupić moje produkty: afrykański Hello Pretty oraz Ezebee

Cóż, to chyba tyle :) 
Zapraszam do spotykania się w wirtualnym świecie, jak widać, "na kawę" można się udać na wielu różnych płaszczyznach, platformach :)

Miłego popołudnia, 
Agnesss



środa, 15 października 2014

WYZWANIE BLOGOWE: Ja (zdjęcie)

Witam środowo i bez zbędnych wstępów prezentuję siebie a to dlatego, że temat dzisiejszego wyzwania to JA (zdjęcie) :) Zdjęcie świeże, jeszcze nie do końca moje, stąd znak wodny pani fotografki. Pochodzi z naszej sesji brzuszkowej. Czekam na oryginał, ale póki co dzielę się ową fotką z Wami ... a wkrótce pokażę więcej ... przyznaję, już nie mogę się doczekać!

Miłego dnia!


wtorek, 14 października 2014

WYZWANIE BLOGOWE: Osoba, która mnie inspiruje

Dzisiaj drugi dzień wyzwania blogowego Uli. Dziękuję Wam serdecznie za tak miłe przyjęcie mojej interpretacji wczorajszego tematu! Bardzo miło mi było czytać i odpowiadać na wszelkie komentarze :) Temat na dzisiaj to osoba, która mnie inspiruje ... temat rzeka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że inspiracje czają się za każdym rogiem, tym internetowym również. Przeróżne blogi, Pinterest (ooo, to jest bardzo niebezpieczne źródło inspiracji, bardzo mi tam łatwo stracić poczucie czasu :)), ostatnio Instagram ale też codzienność, otoczenie, piękno przyrody wokół. Nieustające źródło inspiracji... 

Gdy mowa jednak o osobie, wybrałam Naomi, blogerkę, autorkę bloga do którego zaglądam już od daaaaawna - Love Taza poprzednio Rockstar Diaries :) Inspiruje mnie jej pozytywne podejście do życia, jej rodzina - 2+2 a wkrótce 2+3, jej styl, jej codzienność, jej usposobienie i fakt, że jak zdarza się gorszy dzień to nie obawia się o tym napisać. Jednocześnie Naomi zaznacza, że blog to tylko część jej życia i nie pokazuje tam wszystkiego, chociaż mi się wydaje że i tak dzieli się sporą jego częścią.

Źródło: KLIK

























Podoba mi się też fakt, że Naomi otwarcie mówi o swojej wierze. O tym, jak ważna jest ona w jej życiu. Podobnie wypowiada się na temat małżeństwa. Jej podejście do obydwu kwestii jest mi bardzo bliskie.  Jest w tym prawdziwa, z jej życia płynie spokój, który wierzę, jest bardzo powiązany z wyznawanymi wartościami. 

fragmenty  z bloga

Can you share tips for keeping up a successful marriage? 



while i’m not seasoned enough or qualified to give out any advice on this, i do believe successful marriages take a lot of work, a lot of selflessness, and a lot of great communication. josh and i have our bad days like everyone else, but i believe the emphasis which our faith puts on family and marriage plays a big role in the success of ours. i think celebrating the little things you love about your spouse, rather than focusing on the things that annoy you, can go a long way.  {here is my most favorite talk on marriage.}

Is life really that perfect? 

i never said my life was perfect. it’s not. no one has a perfect life.  but i choose to look at what i am blessed with rather than what i do not have. i work hard to find the joy in my day-to-day. regardless, i have terrible days just like anyone. while i try to be honest about the entire picture, i like to keep this blog on the positive side.  please do not ever look at my blog (or anyone’s blog) and compare your life to it. a saying i love, “comparison is the thief of joy,”  has never rung truer than in the blogging world.  i can’t choose what you’ll take away from my blog, but i hope you’ll take away a message of finding the joy in what is around you, in your family and friends, and in your surroundings over anything else.


A ostatnio inspiruje mnie jej fryzura, zwłaszcza grzywka, chodzi mi po głowie zmiana, oj chodzi...  :)

A Wy? Znacie Tazę? Zaglądacie do niej?




Dzieci wolności - Paullina Simons

Źródło: KLIK

"Dzieci wolności" to książka, którą zapowiadano jako pozycję opisującą losy rodziców Aleksandra, bohatera trylogii "Jeźdźca miedzianego" Paulliny Simons. W losach Tatiany  i Aleksandra zaczytywałam się jakiś czas temu. Wiele można zarzucić tym książkom, że czytadła, romansidła, wyciskacze łez i nie wiem co tam jeszcze, tymczasem fakt jest taki, że wiele znanych mi osób, które sięgnęły po książki, pochłonęło je jednym tchem. A przynajmniej było tak z pierwszym tomem. Ja tak miałam. Dlatego też po części z ciekawości, albo może głównie z tego powodu, postanowiłam przeczytać "Dzieci wolności" no i mam bardzo mieszane uczucia. Trudno mi się było doszukać Paulliny, jaką znam z "Jeźdźca..". Książka jest moim zdaniem dosyć nudnawa a na rozwój, zwrot akcji czekałam przez 70% treści książki. Z poprzednich książek wyniosłam też zupełnie inne wyobrażenie o związku Giny i Harry'ego. Ojciec Aleksandra został tu przedstawiony jako totalnie niezdecydowany i nieodpowiedzialny (w moich oczach) chłopak z bogatego domu, który po przedłużających się w nieskończoność zaręczynach - zrywa je nawet nie informując narzeczonej. Jego postępowanie, którego szczegółów tu nie zdradzę, moim zdaniem, jest po prostu tchórzowskie. Dlatego też trudno mi uwierzyć w prawdziwość małżeństwa, które zaczyna się od ucieczki od odpowiedzialności i od zranienia innych. Nie widzę tego jak można cokolwiek wartościowego budować na nieszczęściu innych.. Ale, może się mylę?

Ale ponieważ wiem, że dostępna tu już jest kontynuacja losów tej pary (w Polsce chyba jeszcze niedostepna, ale zapowiadana na 2014r.), prawdopodobnie, również głównie z ciekawości, sięgnę i po "Bellagrand". Z ciekawości :)

Nota wydawcy:

Powieść o losach rodziców Aleksandra, poprzedzająca uwielbianą przez polskie czytelniczki trylogię „Jeździec miedziany”. U progu XX wieku Gina przybywa z Sycylii do Bostonu w poszukiwaniu nowego, lepszego życia. Poznaje Harry'ego Barringtona, który szuka dla siebie miejsca w starym świecie Nowej Anglii. Ona jest biedną, prostą imigrantką, on pochodzi z jednej z najlepszych rodzin w mieście, jednak łączy ich wzajemna fascynacja. Mija czas. Po trudnych chwilach rozłąki oraz wielu przeciwnościach losu Gina i Harry pragną być razem. Wiedzą jednak, że ich związek odciśnie piętno na losach dwóch rodzin i pozostawi po sobie zgliszcza. Zakochani stają w obliczu najbardziej okrutnego wyboru – między tym, czego nie mogą mieć i tym, bez czego nie mogą żyć. Dalsze losy Giny i Harry’ego opisuje powieść Bellagrand¸ która już wkrótce ukaże się nakładem Świata Książki.


p.s. Notka na temat innej książki Paulliny Simons TU :)


poniedziałek, 13 października 2014

WYZWANIE BLOGOWE: lista moich ulubionych słów!

Witajcie poniedziałkowo! Ponieważ ostatnio nieco trudniej zmobilizować mi się do blogowania, zaglądam tu rzadziej, pomysły w głowie się pojawiają, tylko czasami brakuje energii do ich realizacji ...

Jednak najbardziej komfortową pozycją po 34 tygodniu ciąży okazuje się leżenie(!) nie siedzenie, nawet zatapianie się w najbardziej wygodnej kanapie nie zawsze się sprawdza a na pewno nie teraz, ALE, wraz z nowym tygodniem postanawiam poprawę i pełną mobilizację! Otóż od jakiegoś czasu podglądam Ulę i jej blogowe poczynania, bardzo podoba mi się kreatywna forma jej bloga (KLIK) i różne zabawy, które proponuje. Kiedyś brałam udział w wyzwaniach fotograficznych (KLIK) - teraz postanowiłam wziąć udział w październikowej edycji wyzwania blogowego! 

źródło: KLIK

Dzisiaj dzień pierwszy i czas na zaprezentowanie listy najpiękniejszych, w moim wyobrażeniu, słów. 
Oto ona! Wybaczcie jednakże brak polskich znaków... brak tego pięknego Ś, Ć, Ź i innych..

























Dobrego poniedziałku Kochani!!!!




poniedziałek, 6 października 2014

Znaczenie imion afrykańskich

Dzisiaj opowiem Wam co nieco o kulturze i znaczeniu lokalnych imion. Otóż od dawna pasjonuje mnie fakt, że w kulturze afrykańskiej każde imię ma znaczenie. Imienia nie nadaje się przypadkowo, zawsze odnosi się ono do okoliczności przyjścia dziecka na świat, sytuacji rodzinnej itp. Ma znaczenie i sens. Niedawno, na przykład, poznałam dziewczynę, której imię oznacza "piękna" możemy sobie więc wyobrazić, że była ona pięknym bobasem :)

Afryka to oczywiście cały kontynent i wiele kultur, plemion. My otaczamy się głównie ludźmi z plemienia Sotho i  najwięcej wiem o imionach pochodzących z tej właśnie kultury. Ale nie tylko :)

Oto kilka imion afrykańskich i ich znaczenia:
  • Mpho - w języku Sesotho oznacza "dar", jest to imię zarówno dla dziewczynki jak i dla chłopca.
    ("H" jest nieme, wymawiamy Mpo :)
  • Tebogo or Teboho - również w Sesotho - imię dla chłopca oznaczające "jesteśmy wdzięczni"
  • Nkosazana - bardzo popularne Xhosa imię dla dziewczynki - oznacza "księżniczkę"
  • Kagiso - oznacza "pokój"
  • Lerato - jedno z moich ulubionych - oznacza "miłość" :) :) :)
  • Nofoto - ciekawa koncepcja - imię oznacza - "jak jej babcia" :)
  • Bonginkosi lub Bongi - imię pochodzące z języka Zulu i oznaczające "dziękujemy Panu"
  • Jabulani - oznacza "cieszyć się, radować", imię pochodzące z języka Zulu
  • Katleho - "sukces", imię często spotykane :)
  • Thabo - "szczęście", słyszałam opinię, że takie imię nadaje się drugiemu synowi w rodzinie, nigdy najstarszemu..
  • Mosiuoa - oznacza "ten opuszczony",jak widzimy, nie wszystkie imiona mają dobre, optymistyczne znaczenie.
  • Kotsi - podobnie jak poprzednie imię, nie kojarzy się najlepiej, oznacza "niebezpieczeństwo, wypadek".
  • Likengkeng- to dziewczęce imię oznaczające "łzy".
     



Ciekawe, prawda? Mnie zaintrygował też fakt, że w tradycyjnej drodze doboru imion nie ma mowy o nazwaniu dziecka wcześniej, w czasie ciąży, owy rytuał następuje po narodzeniu, stosownie do charakteru noworodka i okoliczności przyjścia na świat!

Nasze baby-on-the-way również otrzymało już swoje afrykańskie imię :) Kiedy bliska nam osoba dowiedziała się, że to będzie chłopak oznajmiła, że musi być Thabiso - Joy-bringer - przynoszący radość :)  Chyba nie ma co dyskutować z tym znaczeniem, prawda?

 Więcej znaczeń znajdziecie np. TU  lub TU  przyjemnej lektury!


sobota, 4 października 2014

Weekendowo :)

Lubię takie weekendy, niespieszne, relaksujące, ciekawe. Takie, kiedy znajdzie się chwila na poranną jogę (chociaż nie jest łatwo z takimi gabarytami :)) dobre, rytualne, rodzinne śniadanie (chociaż dzisiaj bez kakao), lekturę, zażycie odrobiny słońca i twórczości nieco ...

Lubię ...





















Relaksu życzę również Wam! 

p.s. Niedzielo, liczę, że będziesz równie udana ...

środa, 1 października 2014

Hello October & life lately on Eddie de Beer

No to mamy Październik! Mimo, że tutaj, chociaż kalendarzowo wiosennie , póki co mamy wietrzną i dosyć zimną aurę,  cieszy mnie początek nowego miesiąca, gdyż przybliża nas on do poznania Potomka! Tygodnie mijają i z jednej strony cieszę się, że z każdą środą ( wtedy wg pani doktor zaczynamy każdy nowy tydzień) jesteśmy bliżej tego dnia! Ale z drugiej, czas teraz jest taki wyjątkowy, że trochę robi mi się smutno na myśl, że te cudowne kopniaki nie będą trwały wiecznie :) I tak miesza się chęć poznania Go już, najlepiej natychmiast i zdroworozsądkowe podejście, że poczekamy ile będzie trzeba, bo każdy tydzień na wagę złota!

 Tak więc delektujemy się tym czasem, celebrując każdy dzień i tydzień tej ciąży. Powoli też przybieram się do porządków i przygotowań bardziej konkretnych. Prania, sprzątania, segregowania ubranek. Póki co wszystkie dziecięce akcesoria zawładnęły naszym domem i panuje tu powszechny nieład (artystyczny chciałoby się dodać :)). W ubiegłym tygodniu przyjechał też do nas wózek. Pierwsza fura Młodego, którą wypatrzyłam już dawno i zawzięcie śledziłam losy, czekając na ofertę specjalną. I się udało! Mogliśmy kupić sprzęt w bardzo dobrej cenie tak więc satysfakcja tym większa! Dumny papa-to-be zmontował co trzeba i testował (póki co zaocznie, ale mamy nadzieję, że Młody będzie zadowolony, hehe).



Na jutro natomiast mamy zaplanowaną sesję ciążową, kolejny cudowny prezent od Bliskich i Drogich nam Osób. Sesja ta stanowi część pakietu, druga porcja w listopadzie albo grudniu i wtedy w roli głównej wystąpi On! Póki co jutro będzie nasze 5 minut! Efektami oczywiście się pochwalę bo nie ukrywam, ciekawam jak to będzie! 

Cały czas też staram się walczyć ze zmęczeniem i kontynuować (prawdopodobnie ostatni miesiąc) zajęcia. A nie zawsze jest łatwo. Są chwile, że oddałabym wszystko za drzemkę - i ogólnie nie uciekam od odpoczynku. Wiem, że to mój organizm tego potrzebuje, ale z drugiej strony zajęcia artystyczne przynoszą tak niesamowity relaks, że warto... czasem drzemkę przełożyć o kilka godzin :) Przy okazji pokażę Wam co ostatnio naprodukowałam, tymczasem mała próbka, łącznie z wypadkiem przy pracy. Ważna wskazówka, gdy glina jest zbyt sucha a jeszcze nieupieczona - nie naciskać zbyt mocno bo pęka! Ba, właściwie nie-mocno też nie naciskać :)



Życzę dobrego tygodnia i ciekawego października!! Chętnie popodglądam u Was jesień, złotą, kolorową, polską. Bo to przecież już czas na kolorowe liście i piękne widoki... W zamian oferuję naszą wiosnę,  październikową. Afrykańską :)  

p.s. Zapraszam też do mnie na Instagram :) Migawki z mojej codzienności znajdziecie TU :) 
 
 Uściski!!!