Tęsknić inaczej

Niepostrzeżenie minął już tydzień od naszego powrotu do Bloem, za chwilę będzie dwa! Różne myśli krążą po głowie. Część z nich potrzebuje czasu aby "osiąść", część pewnie uleci, bo nie będą istotne, część jednak pozostaje. Do części wracam często w myślach. O części rozmawiamy. Dajemy sobie czas na ułożenie ich w głowie i na wnioski, które przyjdą pewnie dopiero za chwilę. Jedną z myśli jest tęsknota. Po raz pierwszy odczuwam ją inaczej niż dotychczas. Pojawił się dziwny niedosyt po powrocie. I mimo, że tęskniłam za naszym domem w Bloem. Za naszym życiem tutaj, za swoim kątem; po raz pierwszy pojawiła się myśl, że może warto bywać w rodzinnych stronach częściej. Nie dla odwiedzania i spotykania się z ludźmi, nie przede wszystkim. Przede wszystkim aby dać przestrzeń do zacieśniania więzi.  Może zadziało się tak za sprawą syna ... Tak cudownie było oglądać bliskie mi osoby cieszące się z uśmiechów i obecności tego Małego Człowieka. Patrzeć jak miękną serca i nieopisana radość pojawia się na twarzach dziadków,  cioć i wujków ...  A może po prostu dlatego, że po raz pierwszy odczułam, że aby budować i rozwijać inną, bardziej dojrzałą relację np. z mamą, potrzeba przebywania razem. Częstszego niż raz na rok. Bycia razem tak po prostu. Internet jest super i wierzę, że byłoby to możliwe, ale do tego potrzeba "internetowo-aktywnych" rodziców, a moi tacy nie są. Tak więc rozmowy telefoniczne, skypowe czy komunikatory internetowe tutaj nie działają ... Dopiero kiedy minęła chwila naszego pobytu, pojawiła się przestrzeń na takie właśnie "po prostu bycie", więcej spokoju i w pewnym sensie energii na owe razem bycie.  

Komentarze