Weekend w JHB, Mandela Square & wyprawa "po PESEL"
























Ubiegły ( przedłużony o poniedziałek i wtorek) weekend spędziliśmy w Johannesburgu. Głównym celem wyprawy była wizyta w Ambasadzie RP w Pretorii a przy okazji fajnie spędziliśmy czas w "dużym mieście" :) Miła odmiana. Zawsze jak tęskni mi się za Warszawą, JHB pomaga :) Tym razem pooglądaliśmy tę nową część miasta, Sandton City ze Skwerem Mandeli czyli ogromne centrum Handlowe z dziesiątkami fajnych knajpek i kafejek połączone z centrum biurowców. Chyba powinnam częściej wyruszać "na galerie" gdyż Ignac uwielbia spać w szumnych i gwarnych centrach handlowych :)

 ^^^ Zdjęcie z Nelsonem, obowiązkowe :)

 ^^^ Jak również akcent Walętynkowy :)


Skwer nieco mnie rozczarował. Myślę jednak, że wieczorową porą może zachwycać bardziej :)























Bardzo przypadła mi za to do gustu knajpka zwana Knead, dobra pizza, świeże pieczywko, ciekawe piwka w karcie czyli dla każdego coś ...  Pierwszy raz próbowałam pizzę z fetą i dynią :) Pyszności!








































Niektórzy degustowali piwne trunki, ja próbowałam cydru gruszkowego, nic specjalnego, niestety :) Ale fajna etykieta za to  :) Wizyta w ambasadzie również należała do udanych. Szybko udało nam się złożyć wniosek o pesel dla naszego syna. Teraz pozostaje czekać na gotowy numer ... a kolejna wyprawa po odbiór nadanego numeru i aby aplikować o paszport :) Za około 1,5 miesiąca - mam nadzieję!

Fajnie od czasu do czasu poczuć powiew metropolii, ale równie fajnie jest wrócić do Bloem, do domku :)

Komentarze