Life lately on Eddie de Beer :)

Witajcie Kochani, końcówka lutego upływa u nas bardzo szybko i intensywnie! za chwilkę kolejny weekend i marzec! A oto słów kilka co u nas... Otóż wróciłam na moje zajęcia z malowania. Decyzja ta okazała się bardzo trafionym pomysłem i dobra okazją aby spróbować zagłębić się w akryle :) Pełna energii i nowych pomysłów zaczęłam od abstrakcyjnych krajobrazów i bardzo, bardzo mi się ta nowa przygoda podoba (akryli próbowałam już kiedyś, jednak nie do końca się "w nich" wtedy odnalazłam, a może to nie był idealny na nie moment?) Wkrótce pokażę Wam moje akrylowe dzieła, tymczasem małą próbkę znajdziecie TU :) Zajęcia odbywają się w poniedziałkowe wieczory, więc tym samym mama ma wieczór poza domem, fajna sprawa od czasu do czasu, polecam! 



W sobotę byliśmy na imprezie plenerowej, gdzie rolę główną odgrywało danie o nazwie potjkie - co roku odbywają się "zawody' organizowane przez lokalną społeczność zawody na najsmaczniejszy i najbardziej wymyślny garnek a właściwie jego zawartość :) Po raz pierwszy byliśmy na takim festynie na kilka miesięcy po przyjeździe tutaj i od tamtej pory uwielbiam potjkie. Relację z tamtego wydarzenia znajdziecie tutaj. Dla nas, oprócz dobrego jedzenia, ważny był fakt, że mogliśmy spędzić miłe popołudnie na świeżym powietrzu, w gronie rodziny i znajomych. Zwłaszcza, że pogoda dopisała. Było niezbyt upalnie,rześko i miło.

Niedziela upłynęła pod hasłem relaksu w domu, no, jedynie Ignacy ćwiczył mięśnie i siłował się nieco, tak dla zdrowotności :) Potem, korzystając z pięknej pogody, wybraliśmy się na spacer i do kościoła, tym razem nawet Syn nie przespał całej wyprawy. Do niedawna czas spania przypadał na 18tą, teraz dajemy radę nawet do 19tej czasami :) Dorasta mi dziecko ;P No i nie zabrakło weekendowych smakołyków, hmm..





























































Dobry czas, dobry tydzień. W tym tygodniu również doleciała do mnie paczka  z Polski, w niecałe 3 tygodnie była już w Bloem więc tym razem, na prawdę nie mogę złego słowa powiedzieć na lokalną pocztę (od dzisiaj tylko bardziej uwielbiam opcję śledzenia przesyłek pocztowych i paczek właśnie, dzięki tej opcji mogłam sprawdzić lokalizację przesyłki zanim dostałam kwitek, bo dostarczenie awizo zajmuje tutaj wieczność. Ale o działaniach lokalnej poczty innym razem, to temat rzeka, na osobnego posta :)  Drobiazgi z Polski pokażę Wam wkrótce, tymczasem życzę dobrego czwartku i reszty tygodnia! My w sobotę ruszamy do Clarens, na Craft Beer Festival, cieszę się na ten wyjazd!

xoxo

Komentarze