PŁAZY, GADY I INNE 4: ogrodowy gość :)



Witam Was poniedziałkowo, nieco nietypowo. Otóż nie zacznę tygodnia blogowania od opowiedzenia Wam o naszym weekendzie ani  o innych mniej lub bardziej rodzinnych sprawach, lecz o pewnym osobniku, który nas w weekend odwiedził :) Hmm.. nie jestem fanką żuków i innych stworzeń, ale ponieważ (chwilowo:P) jestem w mniejszości jeśli o chodzi o mężczyzn w rodzinie - niejako zaakceptowałam fakt, że Ignacy przynosi mi różne stworzenia i zafascynowany pokazuje "swoje łupy", albo że Małżonek nie pozwala mi unicestwiać pająki wszelkiej maści, brr! Tak więc z największym, możliwym do osiągnięcia spokojem, uczestniczę w "studiowaniu" owych zdobyczy :)


Zapytacie, czy tacy ogrodowi goście nie są niebezpieczni? Owszem, Afryka obfituje w przeróżne niebezpieczne stworzenia, jednakże my na szczęście nie mamy zbyt wielu takich spotkań na koncie (kiedyś widzieliśmy pięknego węża, o którego naturze dowiedzieliśmy się dopiero po fakcie, jak odkopię fotki sprzed lat to Wam pokażę) kolega z powyższych zdjęć jest całkowicie nieszkodliwy, zwany jest "świątecznym żuczkiem" i spotyka się go w okresie świąt Bożego Narodzenia :) 

Dobrego tygodnia!!

Ach, jeśli chcecie zerknąć na innego odsłony tego cyklu to zapraszam: 1, 2, 3 :)

Komentarze