Deszczowe refleksje ...
























W końcu, wczoraj, spadł wyczekany deszcz. Po ostatnim tygodniu, kiedy to uraczyły nas rekordowe od kilkudziesięciu lat upały, wszyscy odetchnęli z ulgą. I chociaż to wciąż mało i mało aby odbudować wszelkie straty spowodowane suszą, wszyscy i tak jesteśmy wdzięczni za wczorajszą zmianę pogody. I poprosimy o jeszcze ... 

Do tej pory nie odnosiłam klęski urodzaju spowodowanego suszą bezpośrednio do siebie. Ostatnie tygodnie jednak skłaniały do refleksji. Nasi przyjaciele farmerzy nie mogli nic w tym roku posiać. Podobnie sytuacja ma się z bydłem i innymi dobrami a co za tym idzie wzrost cen nabiału, mięsa, warzyw i owoców gwarantowany. A ten aspekt dotyka nas już bezpośrednio. Smutne i jednocześnie niesamowite, jak wszystko w naturze jest ze sobą powiązane, prawda? No, ale kilka jeszcze takich dni jak wczoraj i wiele ma szansę się zmienić!! Trzymajcie kciuki !

p.s. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale jak miło jest móc nałożyć cienki sweter na ramiona w styczniu :)

Komentarze