Bagamoya w słoneczny zimowy dzień!


Od niedawna w Bloem mamy "nowego" Polaka i nie jest to (jeszcze!) nasz drugi Syn. Jest to Adam, który przyjechał do miasta róż na 3miesięczny kontrakt i pracuje w jednej z lokalnych firm. Bardzo było mi miło, kiedy odezwał się do nas jeszcze na chwilę przed przylotem i potem, po chwili zamieszkał w pensjonacie dosłownie rzut beretem od naszego domku! W miarę możliwości staraliśmy się spędzić trochę czasu razem, pobyć, porozmawiać. Ignacy zachwycony kimś innym niż rodzice mówiącym w języku rodziców właśnie - od pierwszej chwili okazał Adamowi bardzo dużo zaufania i przychylności :) W ubiegły weekend wszyscy razem wybraliśmy się do Bagamoya - farmy z ptactwem przeróżnym i co więcej, wielkimi wszelkimi kotami. Jest to miejsce położone w odległości około 30 km od Bloem i aż dziw nas bierze, że do tej pory sami tam nie zawędrowaliśmy! Musiał do nas rodak zawitać, który miejsce odkrył i najpierw sam się tam wybrał, wybawił z lwami i tygrysami i potem namówił na wyprawę nas! Tak, bo tam można sobie poprzebywać z różnymi zwierzami. My akurat zdecydowaliśmy się na spacer i wygrzewanie na słońcu a i tak było bardzo miło. Ignacy dostał też wiaderko z ziarnami do karmienia ptactwa, ale zainteresowany był ... hmm, średnio :) Cieszę się, że mogliśmy spędzić razem tak przyjemne przedpołudnie, zwłaszcza, że okazuje się, że kontrakt został skrócony i nasz nowy kolega niedługo Bloem opuści. 






Nie tylko ptactwo i koty ale też i żółw się znalazł :)

Chwila odpoczynku i eksperymenty z kaszkietem Taty! Uwielbiam Gościa!!!

 Ignac i gepart. Ech, ta blond czupryna!!


Fajny czas, wygrzeliśmy się na słońcu za cały tydzień! Poprosimy o więcej takich dni!!!

Komentarze