Eksplorujemy południową część Free State. Philippolis & lokalny browar kraftowy.

Przedostatni weekend spędziliśmy poza domem. Na chwilę dosłownie wyruszyliśmy na południe Free State do miejscowości Philippolis a właściwie głównie na farmę położoną ok 10 km od miasteczka. Bardzo ale to bardzo już potrzebowaliśmy na chwilę chociaż zmienić otoczenie, pobyć poza domem i zregenerować nieco siły. Święta i czas noworoczny spędziliśmy w domu a biorąc pod uwagę grudniowe upały - nie za wiele mogliśmy poeksplorować chociażby Bloem, tak więc radość z pobytu w Philippolis była tym większa. Zatrzymaliśmy się u znajomych, którzy cudnie nas ugościli. Był i braai i inne afrykanerskie przysmaki do jedzenia ale też zwiedziliśmy lokalny, maleńki browar kraftowy, którego nasi znajomi są właścicielami. Pobyt był połączeniem przyjemnego z pożytecznym, gdyż Jasiek udzielił Pierrowi kilku fachowych porad piwnych i podzielił się z nim swoją browarniczą wiedzą. Miejsce urocze. Bardzo freestatetowe z windpomp na posesji i cudną przestrzenią. Zapraszam Was tam na chwilę! Tym razem mało zobaczycie samego miasteczka, za to będzie troszkę wspomnianego browaru, tamtejszego otoczenia i nas :) 

Burza na horyzoncie :)







Eksplorowanie w dosłownym słowa znaczeniu :)














Jak widać mini-browar, a właściwie jego barowa część urządzona została w klimacie vintage, który tam akurat bardzo, uważam, pasuje! Mówiąc o pięknym otoczeniu mam na myśli  zieleń i typowe, półpustynne widoki w tle. 



Czytaliśmy  "Koparkę Marka" , spacerowaliśmy i relaksowaliśmy się :)


Moi trzej mężczyźni w komplecie :)


I cała rodzinka, tym razem bez Pana Misia :)

Komentarze