sobota, 29 września 2012

sobota

Chłodno, wietrznie, sennie, leniwie..
Taki też chilloutowy plan na dzisiejszy dzień :)
Taka też idealna nuta na początek takiej soboty . . .

Lazy Hours - Jade - Phaedrus

Miłego weekendu :)




czwartek, 27 września 2012

Lektura


 "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu".



"Mały Książę", rozdział XXI

Czy jest ktoś, kto nie zna "Małego Księcia"?

Pewnie każdy pamięta ową lekturę jeszcze ze szkoły.
Niektórzy czytali książkę, niektórzy pewnie streszczenia :)
Ja wróciłam do niej całkiem niedawno...

polecam:)

 
































Jednym z moich ulubionych fragmentów książki, jest fragment o oswajaniu:

- Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie. 
 
( ...) 
 
 Mały Książę

- Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu... 
 
 Mały Książę
 
Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!

:)

Mały Książę

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał "Małego Księcia" albo chciałby sobie GO przypomnieć
- TUTAJ znajdziecie całą książkę :)

* zdjęcia pochodzą z Internetu (ilustracje autora książki)

Debiut

Ostatnimi czasy uległam modzie na muffinki, babeczki, cupcakes..
i postanowiłam wyprodukować swoje osobiste :)

Oto i efekt!

 Polewa oczywiście kajmakowa :)

A oto i przepis.
Przewidziany jest on na 24 mini babeczki, ja zrobiłam 12 klasycznych :)

 Jeśli ktoś jeszcze nie próbował swoich sił w profesji muffinkowej - warto spróbować :)


środa, 26 września 2012

Back to Bloem

Witam poweekendowo,
chociaż wiem, że u niektórych albo i większości już połowa tygodnia pracy.
Mam nadzieję, że ten wiosenno-jesienny tydzień mija Wam przyjemnie:)

Wczoraj wróciliśmy w Limpopo, wypoczęci, zrelaksowani..

Wkrótce relacja z tej półpustynnej krainy!


:)

czwartek, 20 września 2012

Ginger beer


Kolejny specjał południowoafrykański to Ginger Beer.
Jako, że temat trunkowy, pałeczkę przekazuję Mężowi:)

Zapraszam na trzecią odsłonę cyklu "okiem mężczyzny"!


Pamiętacie może z dzieciństwa napój zwany podpiwkiem? Eksplodujące butelki i fontanny z piany to obraz, który mi przychodzi na myśl kiedy wspominam te czasy. RPA również posiada swój odpowiednik podpiwka, fermentowanego słodkawego napoju, który może pić każdy, nie wyłączając dzieci. Nazywa się Ginger Beer, a jego kluczowym składnikiem jest utarty imbir, a nie, jak w przypadku podpiwka, palony jęczmień. Dobrze przygotowany, Ginger Beer jest niezwykle smaczny i orzeźwiający.
 
Co prawda w Polsce jesień za progiem, jednak tutaj orzeźwienie jest zaletą zdecydowanie priorytetową.

Warto jednak podkreślić również inne zalety owego napoju.
Dzięki zawartości drożdży, używanych do procesu fermentacji (który wszyscy, jak sądzę, doceniamy), jest on bogaty w witaminy z rodziny B (odpowiadające za mocne paznokcie, zdrową skórę, lśniące włosy); kolejno: cytryna, to witamina C, co to, jak podaje medycyna ludowa, wzmacnia odporność; imbir – hamuje objawy choroby lokomocyjnej (Gary Moore albowiem nie zwykł pijać GB).
Jedna szklanka dziennie przy zbilansowanej diecie z pewnością uzupełni niedobór tych składników,
a delikatne musowanie zapewni dodatkową porcję energii po męczącym dniu pracy. Spróbujcie zresztą sami. 



Żywiąc nadzieję, ze nie na próżno stępiłem pióro,
podaję zaczerpnięty od autochtona przepis na 2*2L GB:

Ginger beer

Ingredients
2 cups                   sugar
3L                         lukewarm water
2.5 teaspoons         ginger powder
5g/20g                  instant yeast/fresh yeast
1.5tablespoons        cream of tartar
2 tablespoons         lemon juice
100g                     raisins

Method

Dissolve the yeast and 1 cup of sugar in 1L water. Leave to stand for a while. Add the rest of the ingredients and mix the yeast mixture in. Leave to stand for 24h. Pour through a sieve to remove all the ginger. Rinse the raisins and put them back into the ginger beer. Pour into bottles and store in fridge, you should drink it within a week. It also freezes well if you do not want to drink it immediately.


PS. Tutaj imbir dorównuje popularnością jak i ceną zwykłym ziemniakom. Myślę jednak, że i w Polsce ni epowinno być problemu z jego zakupem. Pamiętam, że był za moich czasów dostępny za parę koła (ech, ten staropodwórkowy miernik walut) m.in. w Halach Banacha czy na służewskim bazarku, a zapewne również w Piotrze i Pawle.

Gotowy na wszystko GB powinien być słodkawy, lekko pikantny i zdecydowanie mętny.

Slainte!

p.s. zdjęcie pochodzi z Internetu, ale już wkrótce udokumentujemy swoje "wyroby" :)


Leczo z kukurydzą

Potrawa dobra na wiosnę (RPA) i jesień (Polandia).
Pomysł zaczerpnięty z KWESTII SMAKU, szczegóły znajdziecie TU.
Swoją drogą polecam ową stronę, świetne pomysły i ekstra zdjęcia.
Od razu przychodzi chęć eksperymentowania kulinarnego!

 A wiadomo, że wszystko, co z kukurydzą jest pyszne :)


























Smacznego!!

Figa 3

O figach już wspominałam jakiś czas temu.
Ogrodowo, zimowo TU i kulinarnie TU.

Tym razem wiosennie.
Otóż figi w naszym ogrodzie rosną ekspresowo.
Niedługo będziemy degustować :)






Święta w RPA

Święta i dni wolne od pracy to temat wyjątkowo sympatyczny :)
Zwłaszcza, jeśli dzięki temu można przedłużyć weekend
albo wziąć dzień wolnego i wyruszyć na mini urlop.

Taki dzień - Dzień Tradycji - jest w poniedziałek i jutro wyruszamy na długi,
4dniowy weekend do Limpopo :)
Czyli tym razem na północ kraju!

http://pl.wikipedia.org/wiki/Limpopo_%28prowincja%29

 A oto jak wygląda "świąteczna" sytuacja w RPA:




  1  stycznia Nowy Rok
21    marca Dzień Praw Człowieka
27 kwietnia Dzień Wolności (Freedom Day)
  1      maja Święto Pracy
16 czerwca Dzień Młodzieży
  9  sierpnia Dzień Kobiet
24 września Dzień Tradycji (Heritage Day)
16 grudnia Dzień Pojednania (Day of Reconciliation)
25 grudnia Boże Narodzenie
26 grudnia Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia


Nieźle, prawda?
























Potjiekos

Rzecz będzie o kulinariach!

Przyrządzanie potraw na świeżym powietrzu jest tu bardzo popularne, 
co więcej, jest to częścią kultury południowoafrykańskiej. 
Ogień towarzyszy spotkaniom rodzinnym, towarzyskim ale też często na ulicy, zwłaszcza rano, 
spotkać można ludzi ogrzewających się przy mini - ogniskach.

Inną - obok Braai, bardzo popularną potrawą w RPA jest Potjiekos lub Potjie.
Oznacza to: potjie - mały garnek; kos - jedzenie :)

Przyrządzanie Potjie polega na duszeniu mięsa z różnymi dodatkami 
w trójnożnym, żeliwnym garnku/kociołku. 
Mięso może być przeróżne; od kurczaka po strusia. 
Najbardziej popularne jest mięso owcy.
Dodatki natomiast to mieszanka warzyw wedle uznania. 
Danie serwuje się z ryżem lub bardzo tu popularną gotowaną kukurydzą :)

Warto dodać, że w zależności od gatunku mięsa 
- proces przygotowania Potjie może trwać do 7 godzin :)

Afrykanerzy organizują zawody na najlepiej przyrządzony kociołek :)
























A propos - w żadnym kraju nie widziałam tyłu białych aut co w RPA :)


























Podczas zawodów, oprócz Potjie, pieczono też chleb, hmm :)
Używano do pieczenia żeliwnych garnków - nieco mniejszych niż do dania głównego
i obkładano gorącymi węglami - jak na zdjęciach:)


Chleb pyszny :)

Zwłaszcza z masłem i dżemem.

 Gdy wszystkie garnki były gotowe, wystawiano je na wspólny stół.
I był czas na degustowanie:)

 Różne smaki, różne dodatki . . . 
Największym zainteresowaniem cieszył się Potjie z chilli i czekoladą oraz kawowy.
Ale te bardziej tradycyjne prezentowały się równie dobrze.


























Pierwsze miejsce zajął kociołek z antylopy :)

p.s. wymowa pojkie, pojkikos :)

środa, 19 września 2012

Wiosna - odsłona druga :)

Jak już wiecie - po pierwszej w życiu afrykańskiej zimie
- na wiosnę czekałam już od maja (czyli od przyjazdu, czyli od jesieni: ))
Teraz, kiedy z każdym dniem jest cieplej  - z zaciekawieniem obserwuję
jak wszystko wokół zmienia się w ekspresowym tempie.

Momentalnie zrobiło się zielono, pachnąco:)

Zapraszam na kolejną porcję dokumentacji wiosennej!
Część pierwszą znajdziecie TU.


Niektóre rośliny przypominają nasze polskie: bez, jaśmin..


 


 

 Sukulentowe kwiaty :)



Nieu Bethesda - The Brewery

Jedną z atrakcji Nieu Bethesdy jest mały, rodzinny browar.
Wybraliśmy się tam na degustację nie tylko piwa - ale też serów, które robi właściciel.

  Tak, tak, stare lodówki jako "nalewaki" :)



 Świeżo palona kawa - proszę bardzo :)








wtorek, 18 września 2012

Nieu Bethesda

Nieu Bethesda to małe miasteczko, położone w Wielkim Karru.

Ten półpustynny, rzadko zaludniony obszar charakteryzuje się pojedynczymi pagórkami o stromych zboczach i płaskich wierzchołkach oraz bezkresnymi równinami.
Klimat tego regionu dobrze przedstawia zdjęcie poniżej: 




Wybraliśmy się tam przy okazji wyprawy na Kompasberg.
Tam nocowaliśmy, owa mieścina to dobra baza wypadowa w góry :)

Nieu-Bethesdę założył Charles Murray, duchowny holenderskiego reformowanego
w Graaff Reinet.
Żyzna dolina wśród jałowych, półpustynnych terenów przypominała mu Sadzwkę Betesda i dlatego nadał miasteczku tę biblijną nazwę.

Więcej na temat Betesdy tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sadzawka_Owcza

 Jest to bardzo przyjazne miasteczko, spokojne, nikt tu się nigdzie nie spieszy.


 Budynek w stylu Karru.

Kościół z 1905r.


 







Miejsce na Braai - obowiązkowo :)







Sztuki nieco:)

Galerie, sklepiki z bibelotami, pamiątki:)




 
Lokalne specjały:)



































No i sowy - to prawie "motyw przewodni" Nieu Bethesda.




I złote liście, które bardzo mi się spodobały :)


























więcej informacji tutaj:

http://www.nieu-bethesda.com/en/home.html

http://www.nieubethesda.co.za/

http://www.nieubethesda.info/