Doris Lessing, "Lato przed zmierzchem" i pierwsza w moim dorobku niedoczytana książka



Źródło: Internet

 Z całym szacunkiem dla Tej zacnej noblistki. Nie przebrnęłam. Nie dałam rady chociaż i tak długo (moim zdaniem) wytrwałam, bo prawie do końca. Lato przed zmierzchem nie porwało mnie. Mało tego, trudno mi do dzisiaj zrozumieć jaki cel przyświecał napisaniu tej książki. Że studium kobiety? Może ... Akcja w moim odczuciu niesamowicie powolna, bardzo dużo psychologicznych analiz, z których większość odbywała się w umyśle głównej bohaterki. Analizuje ona swoje życie, siebie i otaczającą ją rzeczywistość. Nie jestem jednak aż tak cierpliwa. A że wokół wiele ciekawych książek czeka na swoją kolej, postanowiłam, nie bez bólu, mimo wszystko odłożyć Doris na półkę, nie doczytawszy do końca. I jak mi z tym? Na początku dziwnie, teraz już lepiej. Może jeszcze kiedyś przyjdzie czas na powrót. A jeśli nie, to trudno :)
Opis wydawcy:

Kate Brown to kobieta po czterdziestce, żona i matka czworga dorosłych już dzieci, dla których gotowa była do największych poświęceń. Niespodziewanie dla siebie samej podejmuje pracę jako tłumaczka konferencyjna. Ma szansę sprawdzić swoje zdolności organizacyjne na polu zawodowym, podróżuje po świecie, odnajduje się w całkowicie odmiennej rzeczywistości. Czy w takim razie Kate może mówić o pełnej satysfakcji?
Książka napisana prostym, pełnokrwistym językiem – idealnym, gdy się chce opowiedzieć o samotności, upływającym czasie i ludzkim targowisku próżności.


Czytaliście jakieś książki Doris Lessing? Jak Wasze wrażenia?

P.s. O tej autorce wspominałam TU i TU

Komentarze