Nasz weekend w pięknym i malowniczym zakątku Free State!




Miniony weekend spędziliśmy we wschodniej części prowincji Free State, niemalże w Lesotho, gdyż farma, na której się zatrzymaliśmy z Lesotho graniczy. Tak więc można powiedzieć, że prawie byliśmy za granicą :) Na farmie w pobliżu Ficksburg ( miasteczko na mapie RPA) mieszka nasza polska znajoma! Sylwia przyjechała tutaj za miłością i została w tym przepięknym miejscu u podnóża Gór Imperani. Poznałyśmy się dzięki blogowi i Fb, a teraz przyszła pora aby pobyć razem w realu :) Spotkanie okazało się baaardzo miłe, spędziliśmy uroczy czas razem, rozmawiając,  pijąc kawę, podziwiając okolicę i smakując niezwykłych polskich przysmaków. Przyznaję, że Sylwia uraczyła nas niezwykłymi smakołykami, domowa szyneczka, kiszona kapusta i twarożek to tylko niektóre z nich! Do tej pory dla nas tutaj niedostępne! 

Świeże, górskie powietrze sprzyjało również spaniu, zarówno my jak i syn spał wybornie, dzięki czemu mogliśmy naładować nieco nasze rodzicielskie akumulatory! Zdjęć mam ogrom, sceneria sprzyjała niewątpliwie więc po raz pierwszy od dawna oddałam się fotografowaniu całym sercem! 



Na początek zapraszam na fotorelację z miejsca, gdzie się zatrzymaliśmy, potem pokażę Wam nieco więcej Lesotho-wych widoczków :) I te kwiaty... marzenie.. Jedną z pasji Janet, którą poznaliśmy na farmie jest ogród, róże i inne kwiaty, cudo! Efekt wielu lat pracy i pielęgnacji robi wrażenie.

Zapraszam!

 ^^^ piękne, stare drzewa cytrynowe :)








































































^^^ nieco wspomnianego ogrodu 






















^^^ nieco wnętrza i relaksu - Tata i Syn. 
W domu ogrom pamiątek, książek, obrazów,historia wciąż żywa. 
























^^^ i mała kolekcyjka broni ;)

























^^^ otoczenie, domek, ogród, urzekające :)

To był dobry weekend! A jak było u Was??



Komentarze

Prześlij komentarz