Trudności, czas i wiosna ...



Ostatnie tygodnie na należały do najłatwiejszych. Wiem, że już o tym mówiłam i wiem, że już snułam plany wiosenne, zdrowe i wesołe. Niestety, mimo, że pogoda zagościła już u nas iście wiosenna, zdrowie wciąż płata nam figle. Zatrucia żołądkowe skutecznie psuły nam nastroje w ubiegłym tygodniu. Potem gorączka i inne niefajne sprawy. Najpierw poległ mąż, potem ja - niemalże chwilę po nim.. a potem, kilka dni po nas, podobnego okropnego baga złapał syn. Problemy z brzuszkiem męczyły Ignasia przez kilka dni i chyba tylko dzięki mojemu mleku udało się całe zatrucie przejść w miarę spokojnie! Jednakże potem zawitała gorączka, znowu wróciły gile i trzeba było udać się do lekarza. Nasz lekarz rodzinny już nie dziwi się nawet, że tak często nas widzi. Cały sezon zimowy bardzo mocno daje się we znaki wszystkim. Ludzie męczą się z wszelkiego rodzaju chorobami, często typowymi dla okresu letniego. Wierzcie mi, tak jak w Pl lato upalne i temperatury skrajnie wysokie rządzą. Tak tutaj, na drugim końcu świata - zawirowania i anomalie pogodowe sprawiają, że pory roku miksują się i nikt już nie rozumie, dlaczego nagle z mrozu -5 mamy 28! W sierpniu, kiedy teoretycznie trwa zima! Ja ze swojej strony na ciepło nie narzekam, czekam już wiosny i uwielbiam takie świeże, wiosenne właśnie powietrze, ale za takimi skrajnościami trudno  nadążyć...

Podczas tych ostatnich tygodni, kiedy zregenerowanie i porządne odzyskanie sił jest bardzo trudne, po raz pierwszy tak porządnie odczułam, że jesteśmy tu we troje, bez dziadków czy cioć do pomocy. Mimo, że wiele osób przychylnych wokół, w chwilach trudnych fajnie byłoby podrzucić Iggiego w dobre ręce bez uprzedniego umawiania się i organizowania opieki zawczasu. Jednym słowem dodatkowa para rąk byłaby nieoceniona. W ubiegłą niedzielę nasza bliska koleżanka spędziła z Ignacym 3 godziny po południu. Niby niewiele a miałam wrażenie, że odżyłam błyskawicznie. Porządny sen jest zawsze mile widziany, a jeśli jest na niego szansa po nocy spędzonej w łazience, super! Komfort, że dziecko jest w dobrych rękach jest nieoceniony i bardzo pomocny w regeneracji sił! Tak więc ostatni weekend nas nie rozpieszczał, liczymy, że ten będzie dużo lepszy! Zwłaszcza, że podczas weekendu będziemy świętować rodzinnie ...

Przez te wirusy i ogólną niemoc ostatnich tygodni mam wrażenie, że cały lipie i teraz sierpień mija nie-wiadomo-kiedy!!! Ekspresowo. Nie lubię tego uczucia, kiedy tydzień za tygodniem umyka i nagle kończy się miesiąc! Mam wrażenie, że zaraz tak właśnie będzie z sierpniem! Ale jak już wrócimy do porządku, znowu będziemy się cieszyć każdym dniem, na bieżąco! Tak!

Aby nie było tak chorobowo, w ciągu ostatnich dni pogoda rozpieszczała nas porządnie! Mamy istne lato w zimowym sierpniu! Pojawiły się pierwsze pąki na drzewach, poranki witają nas rześkim, świeżym powietrzem, hmmmm... cudownie ... pewnie jeszcze z jeden zimny front przed nami, ale ja już jestem w iście wiosennym nastroju! I oby tak zostało!!

Dobrego weekendu Kochani!!




^^^ takie rzeczy w naszym ogrodzie!!

Komentarze

Prześlij komentarz