Moc słów

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jak wielką moc mają słowa jakie wypowiadamy? Każdego dnia? W każdej minucie naszego życia? Ja myślałam o tym wielokrotnie. Wiele też godzin przegadaliśy na ten temat z moim hubbim :) Można odwoływać się do korzeni chrześcijaństwa, do wiary i ta sfera jest mi bliska, ale jeśli ktoś nie ma na to ochoty to wcale nie trzeba. Wystarczy sięgnąć po źródła psychologiczne, poczytać o wszelkich badaniach, przeprowadzonych właśnie na temat "Jak mówisz, tak masz" i tym podobne. Że to, na czym się skupiamy na co dzień, o czym mówimy i jak to robimy ma ogromną moc. I wiecie co? Moim zdaniem bardzo dużo tu prawdy. Dla chcącego nic trudnego, niemalże każdego dnia można znaleźć tysiące powodów do narzekania, a to, że za gorąco, za zimno, za sucho, za mokro, za wilgotno, za słonecznie, za pochmurnie za za za ...

Ale wierzcie mi, że DA SIĘ zobaczyć WIELE dobrego. Bardzo dużo :) Wystarczy tylko chcieć!

Źródło: KLIK

Dużo łatwiej jest przebywać w gronie pozytywnych osób, niż tych, którzy negatywne komunikaty wystrzeliwują na co dzień, jak z armaty. Łatwiej, bo wierzę, że nawet najsilniejszym osobom trudno w skrajnie negatywnych momentach zachować wiarę i pogodę ducha. Wszystkim nam może zdarzyć się gorszy dzień i wtedy wsiąkamy ową złą energię duuużo łatwiej niż normalnie...

Istnieją też osoby, które jak te "wampiry energetyczne" wyciągną z nas reszki pozytywnej energii. Z mojego doświadczenia wynika, że nie warto starać się i celowo narażać na spotkania z takimi osobami. Za dużo one (owe spotkania) mogą kosztować. Warto, moim zdaniem, być czasami egoistą. Zdrowym egoistą i w trosce o siebie decydować o tym z kim i w jakiej formie się spotykamy. Oczywiście nie namawiam do zerwania kontaktów z bliskimi czy super dobrymi przyjaciółmi, zachęcam jednak do przyjrzenia  się naszym relacjom i zastanowienia - jak one na nas wpływają i co w nich można zmienić. Nie ma nic złego w powiedzeniu tego innym, przecież z dobrym przyjacielem można porozmawiać o wszystkim, czyż nie?

Mieszkając tutaj, wiele razy doświadczyłam właśnie tego pozytywnego podejścia do życia. Ludzie się uśmiechają, witają "na dzień dobry" nawet z nieznajomymi. Naturalnym jest mówienie komuś miłych i dobrych słów. Chociażby biorąc pod uwagę moją macierzyńską przygodę; ogromnym, na początku zaskoczeniem było dla mnie jak bardzo można kogoś podbudować w nie najłatwiejszej chwili kilkoma prostymi słowami. Na prawdę czasami wystarczy tylko  "wow, good job"! i już jest lepiej na duszy. Fajnie jakby mogły one płynąć z ust i tych nieznajomych i tych najbliższych ...

Jeśli jednak nie mamy tego we krwi, pora wypracować nowe zwyczaje, nawyki i sposób bycia! Na początek polecam kilka artykułów: 1, 2, 3. To, co próbujemy żyć bardziej pozytywnie?


Komentarze

  1. Całkowicie się zgadam. Jesteśmy tym co myślimy i tym jak mówimy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz