Powielkanocnie. Ogrodowo. Jesiennie. Refleksyjnie.



"Święta, święta i po świętach" - bardzo nie lubię tego, jakże powszechnego, powiedzenia. W tym roku jednak częściowo mogę w nim odnaleźć siebie. Otóż czas, zwłaszcza przed Wielkanocą, był dla mnie w tym roku dosyć trudny. Okraszony melancholia, połączoną z dziwną nostalgią, może nieco smutkiem? Cały czas rozmyślam i próbuję rozszyfrować skąd taki nastrój się wziął i myślę, że jestem już blisko :) Potem, bliżej niedzieli, zrobiło się weselej i nieco bardziej wiosennie, co brzmi dosyć osobliwie, zwłaszcza, że pierwsze liście zmieniają swoje barwy a i noce jesienne zimne się zaczęły. W międzyczasie doszłam do wniosku, że nie ma czekać aż ten weekend minie, tylko cieszyć się nim i korzystać z jego uroków. Tak więc byliśmy i na porannej, rodzinnej randce i na niedzielnym obiedzie w Ogrodzie Botanicznym, trochę sobie graliśmy i obejrzeliśmy też sobie co nieco. Wczoraj naszego syna maksymalnie rozpierała już energia więc zgodnie z mężem stwierdziliśmy, że pora już na żłobek najwyższa! Ignacy jako pierwszy uporał się z wirusami i jak tylko poczuł się lepiej, skakał po całym naszym domku bez chwili odpoczynku :) Aaaa, no i był pasztet wspomniany i inne smakołyki, ale największą furorę robiła moja sałatka jarzynowa :) W ciągu świąt opróżnilismy sałą michę! Pyyyyszota!!  Poniżej kilka migawek z ostatnich dni. Nie wiem jak dla Was, ale ja już czuję jesień, nawet w tych zdjęciach ją widać :)  Dobrego tygodnia!!!








Komentarze