Everydaylife on Eddie de Beer: Jesienne aktualności, refleksje i zmiany.



Tydzień, który już prawie dobiega końca i wkracza w weekendowy etap - uraczył nas ogromną ilością deszczu! Padało od wtorku do teraz, niemalże non stop! I super, wszyscy tu bardzo na deszczyk czekaliśmy. razem z potokiem wody opadło nam full liści z naszej przydomowej śliwy i zapanował iście zimowy chłód! Brr! Wczoraj po raz pierwszy w tym sezonie rozpaliliśmy w kominku! Pewnie jeszcze ciepłe dni wrócą, no bo w końcu dopiero kwiecień, ale i tak poczucie, że lato odeszło w tym roku bezpowrotnie - jest! Ale wiecie co, na prawdę nie mam nic przeciwko możliwości narzucenia płaszcza, swetra czy krytych butów. Tutaj jesień i wiosna trwa zawsze zaledwie chwilę więc korzystam z tych momentów zanim zrobi się na prawdę zimowo zimno. 

Tydzień minął pracowicie, wręcz wczoraj opadłam z sił stwierdzając, że jednak nieco za dużo sobie poplanowałam. Ale tak to bywa, zorientować się po fakcie. Tak więc dzisiejszy poranek spędziłam na spokojnie, regenerując siły i nabierając mocy na weekend. Samopoczucie nasze też już ogólne lepsze więc szkoda by się teraz przemęczać i znowu pochorować.. Moi panowie bardzo szybko doszli do siebie, mnie zajęło to chwilkę i wciąż jeszcze walczę z kaszlem i zablokowanym nosem. Może jednak wspomniany deszcz coś tu zaradzi ( bo spory tu udział suchego lokalnego powietrza!). 

Z ciążowych historii - mamy się we dwoje dobrze. Rośniemy i codziennie komunikujemy za pomocą uroczych kopniaków! Ma facet krzepę, mówię Wam, zwłaszcza kiedy kładę się do łóżka i mam zamiar smacznie zasnąć - ON się aktuwuje :) Faaajny czas. Nie opuszcza mnie też zgaga, wiernie towarzyszy mi każdego dnia, uparty zawodnik! Brrr!!!

Ze zmian ostatnich tygodni - nasz Ignacy wkroczył w zdecydowanie nowy etap rozwojowy. Doświadczamy very-tantrum-stage. Syn nie czekając aż mama zaczai o co mu chodzi, w sekundę się baaardzo denerwuje, płacze i kładzie na podłodze. Nie jestem wystarczająco szybko kumata jak widać :) Wiem, że ten etap jest normalny i wręcz pożądany, sama tego jednak świadomość nie ułatwia sprawy. Kilka dni upłynęło nam na duuużej ilości płaczu i w moim odczuciu, jako jedna z większych lekcji cierpliwości dla mnie. Wczoraj jednak zauważyliśmy minimalną poprawę, może Potomek zdaje sobie powoli sprawę, że nie jest to najlepsza technika i jakoś średnio na rodziców działa. OBY! Bardzo budujące wciąż jest dla mnie obserwowanie jak niezwykła więź ma miejsce pomiędzy Ojcem a Synem. Ignacy wpatrzony w Tatę jak w obrazek. Nie ma mowy, aby Jasiek wyszedł z domu gdzieś bez niego :) Chodzi nasz Krasnoludek za Tatą krok w krok. Lubię ich obserwować! Oj lubię! Aaach, wielką zmianą też jest dorobienie się kolejnego zęba :) Na górze ma ich Ignacy już 8 (na dole zresztą też!) Niezły wynik, prawda??

Zanim zalała nas fala deszczu spędziliśmy też jedno fajne popołudnie w ogrodzie botanicznym ( o tym planuję umieścić osobny wpis), dużo czasu upływało nam na zabawie w piaskownicy i na spacerowaniu :) A podczas pobytu Ignacego w szkole - ja oddałam się wirowi działań biznesowych. I tak moje produkty mam już w 3 punktach w mieście i planuję kolejny. Bardzo bym chciała aby te współprace się ułożyły i kiedy #babynr2ontheway przyjdzie na świat, będę mogła tylko co jakiś czas "dowozić towar" :) Trochę z moich nowości znajdziecie min. TU i TU :) Trzymajcie kciuki za działania moje !!!



No i jesień mamy.. prawie jak europejską tylko mało jeszcze złotą!

Komentarze