Ulotny urok kawy

Kolejna książka do kolekcji:)

Zanim wyjechałam z Polski, szukałam książek o tematyce afrykańskiej.
Chciałam poznać twórczość związaną z czarnym lądem, kulturę, zwyczaje..
Jedną z książek, które wybrałam jest "Ulotny urok kawy" Anthony'ego Capelli.

 Nota od wydawcy:

Wiktoriański Londyn przełomu XIX i XX wieku. Robert Wallis, młody poeta świeżo relegowany z Oksfordu, prowadzi próżniacze życie, zaciąga długi i w końcu staje przed koniecznością znalezienia źródła utrzymania. Pracę przy tworzeniu klasyfikacji najróżniejszych smaków kawy proponuje mu Samuel Pinker, importer kawy, który chce założyć sieć własnych pijalni. Robert zakochuje się w jego córce Emily, dziewczynie o postępowych, nowoczesnych poglądach. Jest gotów jej się oświadczyć, lecz Pinker wystawia uczucia obojga młodych na próbę, wysyłając go do Afryki, by tam, przed wejściem w związek małżeński, zbił majątek na uprawie kawy. Zaczyna się największa przygoda jego życia. Podróżując po Abisynii, Wallis poznaje piękną czarną niewolnicę Fikre, przeżywa z nią niezwykle intensywny, zmysłowy romans. Niestety, namiętność i uczucia nie zawsze chodzą w parze. Życie nie znosi próżni, o czym Robert boleśnie się przekona...


 Powieść Capelli to nie tylko historia miłosna - chociaż powyższy opis może na to wskazywać. W książce znajdziemy także walkę sufrażystek o prawa wyborcze, opis XIX-wiecznych metod leczenia kobiecej histerii, dotkniemy problemu niewolnictwa i zakosztujemy Afryki.

„Ulotny urok kawy” to również książka o kawie.
Poznajemy historię tego trunku, sposoby parzenia, rytuały jej picia.
Wszystko opatrzone smakowitymi opisami.

( ... ) "Zapach miał w sobie nutę miodu, był niemal owocowy: kiedy zaniosłem ziarna na górę do gabinetu i czekałem, aż woda się zagotuje, memu oczekiwaniu towarzyszyła łagodna woń dymu palonego drewna i cytrusów. Zmieliłem ziarna w małym młynku ręcznym - zapach się wzmógł, wzbogacił głęboką basso profundo nutą lukrecji i goździków. Ostrożnie nalałem wody.
Nagle bukiet ożył, stał się tak gęsty i pełny, że niemal go widziałem. Zupełnie jak dżin wydostający się z lampy albo kłąb pary buchającej z silnika czy fanfary trąb, majestatyczne a przy tym przeszywające prostotą".

str. 84 


* zdjęcie pochodzi z Internetu



Komentarze