Aixa-aibes czyli miasteczko pośrodku niczego ...

Przemierzając południową część Czarnego Lądu, niezmiernie fascynują mnie przestrzenie, jakich tu nie brakuje. Aby dotrzeć z jednego miasteczka do drugiego, często trzeba pokonać kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów. Niemałe jest potem moje zdziwienie, kiedy okazuje się, że miasteczko X wygląda jak opuszczona osada, która lata świetności ma daawno za sobą. Gdy dołożymy do tego brak asfaltowych dróg, mamy wrażenie, że jesteśmy pośrodku niczego... Aż trudno uwierzyć, że wciąż tu mieszkają ludzie, funkcjonują najzwyczajniej w świecie, pracują, dzieci chodzą do szkoły, życie płynie spokojnie i nieśpiesznie.

Warmbad, w języku Nama Aixa-aibes, jest jednym z takich miasteczek. Wydaje się, że nic tam nie ma, nie ma po co się zatrzymywać, ale jednak jest cisza sprzyjająca spacerom oraz ... jak sama nazwa wskazuje są gorące źródła :) Dosyć to osobliwa atrakcja podczas upalnego dnia, ale jednak! Zapraszam na spacer ...









 I wspomniane gorące źródła :)



Komentarze

  1. Szok... Odlotowo ale mieszkac bym tam nie chciala:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga, a co jak skończy się benzyna (ok, mieliście pewnie baki) ale jakby się auto rozkraczyło? Na zapych kilkaset km :))) Fajnie, fajnie, wyzwanie jak diabli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tankowaliśmy w każdej mieścinie, jak tylko była okazja a co do rozkraczenia auta to mieliśmy i taka przygodę, 100 km do jednego miasteczka i 80 do innego, wtedy nastąpił etap pod tytułem holowanie :) Taki spontan :) polecam!

      Usuń

Prześlij komentarz