Ksiażeczki

Dotarła do mnie długo wyglądana paczka z Polski. Z pomocą mojej Mamy doleciały do mnie książeczki zamówione jeszcze podczas pobytu w domu rodzinnym. A że potem zabrakło mi miejsca w walizce, postanowiłam, że dolecą do mnie osobno :) Zazwyczaj dostarczenie paczki trwa ok 4 tygodni i to nie ma znaczenia czy jest to paczka priorytetowa czy ekonomiczna. Dlatego też nie płacę podwójnie za wszelakie ekspresy. Tym razem czekałam chwilę dłużej, ale to tylko dlatego, że przesyłka odczekała 2 tygodnie w Kapsztadzie, ale dlaczego? Ech, ten african time...

Najważniejsze, że są, moje lektury na najbliższe tygodnie i miesiące :)



Pierwsza pozycja (kolejność przypadkowa) to "Zakwitające dziewczęta" bardzo mnie zaintrygował podtytuł -  "Opowieści ludowe o miłości i odwadze". W książce znajdziemy wiele opowiadań z różnych zakątków świata. Opowiadania mają traktować, jak sama nazwa wskazuje, o szeroko pojętej tematyce inicjacji, wkraczaniu w dorosłość młodych dziewczyn z różnych kultur i społeczeństw.

O książkach Dominique Loreau głośno jest już od jakiegoś czasu. Mnie samą zaciekawił temat minimalizmu jako stylu życia i czy mniej zawsze znaczy lepiej? Wpadło mi w ostatnim czasie w ręce wiele artykułów o tym trendzie, sposobie życia - dlatego też ciekawa jestem tych pozycji: "Sztuka prostoty" i "Sztuka umiaru" .

"Chemia łez" skusiła mnie tym jakże chemicznym tytułem :) Takie rodzinne skrzywienie (Mąż - chemik) :) Ale kiedy okazało się, że owa książka jest powieścią napisaną przez dwukrotnego laureata Nagrody Bookera i na dodatek przemówił do mnie opis (zazwyczaj czytam pobieżnie, gdyż bardzo często zdradzają one za dużo). Znacie tego autora?

"Chustkę" w formie bloga czytałam wcześniej, ale postanowiłam też sięgnąć po książkową wersję historii Joanny Sałyga. Trochę czasu już minęło od ukazania się tego tytułu i emocje na pewno już nieco opadły ( u mnie przynajmniej) ale myślę, że to rodzaj książki, który warto mieć a wraz z czytaniem emocje na pewno odżyją. Czekam też na "Nieżonę", która, wg zapowiedzi ma ukazać się na koniec roku, tego roku.

Zachęcona przez Pewną Blogerkę postanowiłam przeczytać też "Strach. Ostatnie dni Roberta Mugabe". Poza tym chciałabym wiedzieć więcej o zawiłej historii tego kraju, sąsiedzkiego jakby na to nie patrzeć. W przyszłym roku wybieramy się do Zimbabwe - tym bardziej warto, uważam, zrozumieć a przynajmniej spróbować zrozumieć co siedzi w głowie Mugabe?

Po ostatniej książce nie wiem jeszcze czego się spodziewać. "Wyznaję" to dla mnie zagadka. Bardzo chwalona, odznaczana, bijąca rekordy sprzedaży, ale wciąż zagadka.

Ciekawa jestem Waszych opinii na temat powyższych lektur. Czytaliście niektóre albo może planujecie? Chętnie też poznam Wasze opinie, od którego tytułu powinnam zacząć??

:)


Komentarze