O pewnym pechowym piątku ...

Wierzę w ludzi. Staram się. Staram się również nie dawać wiary stereotypom, które tak lubią pobudzać wyobraźnię. W negatywnym sensie najczęściej. Niestety. Z negatywnym (przeważnie) wydźwiękiem możemy się spotkać rzucając hasło RPA. Do niedawna starałam się negować te hasła i odpierać ataki, że tylko kradną, zabijają i gwałcą. I nadal tak uważam. Bo nie tylko ale niestety często. Przy wszystkich urokach tego kraju, całym pięknie i wielu zaletach - mieliśmy  też okazję doświadczyć ciemnej strony Południowej Afryki. Kilka prób kradzieży samochodu nie dotknęło nas tak mocno, jak kradzież roweru. Z podwórka, spod domu, wczesnym rankiem, w biały dzień. Nawet nie chodzi o sam sprzęt, ale to fakt, że ktoś wkracza na twój teren i zakłóca ład i spokój. Chociaż roweru też szkoda :)

Wiele razy dochodziły nas słuchy, że giną rzeczy i za każdym razem dziwiliśmy się, że ludzie, nasi znajomi, akceptują to, godzą się z zaistniałą sytuacją. Bezradność i stwierdzenie, że tak już bywa i nic nie można z tym zrobić to kwestie, które bardzo trudno mi zaakceptować. W tym momencie wydaje mi się, że nigdy nie mogłabym do tego przywyknąć. Świadomość, że przeciętny obywatel musi się z tym pogodzić i żyć dalej nie napawa optymizmem. 

W ostatnim czasie dużo rozmawialiśmy o problemie przestępczości w RPA. Różne opinie, poglądy, punkty widzenia. Wiele ciekawych dyskusji, w których przewijał się temat różnic kulturowych. Myślę, że bez tego hasła trudno zrozumieć(?) problem. Dla niektórych pojęcie cudzej własności nie istnieje, sumienie - nie jest problemem. Często ludzkie życie również. Gdyby wszystkie te aspekty zebrać w całość, klaruje się niezbyt pozytywny, ale niestety prawdziwy obraz. No bo jak inaczej interpretować sytuację, kiedy ktoś podchodzi do auta, wyciąga kierowcę i bez słowa odjeżdża?

Smutne.

Jednocześnie zauważam, że te złe doświadczenia są jednocześnie okazją do docenienia ludzi, tych dobrych, życzliwych. Po zdewastowaniu stacyjki i zamków - wszystko bezinteresownie naprawione przez dobrego człowieka, nawet nie bliskiego znajomego. W kilka dni po kradzieży roweru, pojawia się nowy, podczas, gdy nawet nie rozważaliśmy pożyczenia czy zakupu ... Podobnych sytuacji doświadczyliśmy tu wiele. Bezinteresowna pomoc, która zaskakuje ale też która przychodzi zaraz po chwili zwątpienia ...

Jak więc można wątpić, że Ktoś tu nad nami czuwa?


:)

Komentarze

  1. Widze ,ze nie jest latwo . Mieszkam w Niemczech od jakis 6 lat. W miejscowosci mozna powiedziec spokojnej,ze nie boje sie puszczac dzieci na dwor ,wiem ,ze jest bezpiecznie. Ale i niedaleko jest miasto. Kolezanka mieszkala jakis czas w takiej dzielnicy ,ze potrafil zlodziej wejsc na balkon ,pozbyc sie klotki przy drzwiczkach od szafki co tam stala i ukradl sloiczki z jakimis soczkami i rozne. Wszedzie znajdzie sie taka osoba co nie czuje winy i od tak zabiera to co nie jego. Trzymam kciuki,abys wiecej takich niespodzianek nie miala juz !!! :)
    Od kilku dni przegladam sobie twoje posty i przyznam sie szczerze ,ze spodobalo mi sie u Ciebie :) aa film w Kregu miłości ! aleez sie nawylam :):) Pozdrawiam Cie Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aguska31,

      Miło Cię tu gościć.

      Wiem, że kradzieże i inne włamania mogą zdarzyć się wszędzie i zazwyczaj podchodzę do tematu na spokojnie, ale jak kilka spraw się nazbiera, nerwy mogą puścić. Ale też mam nadzieję, że to już wystarczy:)

      Pozdrawiam Cię i zapraszam na dłużej!!!

      p.s. W kręgu miłości, wspominam wciąż...

      :)

      Usuń

Prześlij komentarz