Schyłek lata?

Wczoraj nasz gość wrócił do Polski (a właściwie dzisiaj - podróż zajmuje spoooro czasu). Trzy tygodnie minęły bardzo szybko. Ale jednocześnie wystarczyły, żeby się do siebie przyzwyczaić i teraz jakoś pusto i dziwnie się nam zrobiło. Po odwiezieniu Ewy na autobus, po raz pierwszy odkąd tu jesteśmy, poczułam, że zostaliśmy sami ("polsko" sami). Ale wydaje mi się, że takie odczucia są potrzebne, świadczą o tym, że wspólnie spędzony czas był dobry, owocny, różnorodny. Częściowo plażowy, częściowo "miastowy". Wszystkiego po trochę, myślę, że tak jest najlepiej. Chcieliśmy pokazać, że RPA to też cywilizowany kraj, wbrew temu, co sądzą niektórzy :) i wydaje się, że spodobało się Ewie na tym afrykańskim końcu świata.



Wraz z wyjazdem Ewy zmieniła nam się pogoda,czyżby lato miało się ku końcowi? Dzisiaj aura idealna na kocyk i książkę, wietrznie, słońce niechętnie świeci. Cieszę się, że do ostatniego dnia pobytu pogoda dopisywała. Nasz gość stęskniony słońca - korzystał z niego na maksa! Wkrótce opowiem Wam nieco więcej o ostatnich tygodniach, tymczasem starawa nieco, ale za to schyłkowa piosenka :)

Komentarze