Świątecznie


Święta spędzamy w Bloem. Na spokojnie, rodzinnie, kameralnie. Jest czas tylko dla nas dwojga. Był czas na uczestnictwo w Triduum Paschalnym. Rozszerzonym o środowe uroczystości poświęcenia olejów.. Niesamowite przeżycie - msza w trzech językach ( sotho, afrikaans i angielskim), przepięknie śpiewający chór i kościół pełen ludzi tańczących, klaskających - spontanicznie przeżywających uroczystości i okazujących to! Wiara tutaj jest bardzo żywa. Widać, że ludzie po prostu tym żyją ...


Nie zabrakło też symbolicznych wielkanocnych akcentów w naszym domu. Są pisanki, ciasto ale też bardzo polskie specjały, zakupione przy polskim kościele w Johannesburgu (o tej wizycie napiszę Wam wkrótce). Kiełbaska i ogórki kiszone. Produkty niestety niedostępne w Bloemfontein.

 Pogodę mamy cudowną, nadal jest dosyć ciepło a po wczorajszym deszczowym dniu - świeże, rześkie powietrze, okraszone przyjemnym wiaterkiem. Iście wiosennie :) Wiem, że w Polsce Wielkanoc śnieżna - tak więc dzielę się z Wami naszą jesienną wiosną! 




Było coś dla oka - teraz coś dla ucha:











Komentarze