Aga Lewtak Art


Od pewnego czasu dosyć dużo uwagi, czasu i energii poświęcam mojej działalności artystycznej. Nie wszyscy z Was zapewne wiedzą, że dopiero po przyjeździe do RPA zaczęłam eksperymentować z tworzeniem. Otóż od zawsze podobało mi się rękodzieło, rzeczy wyjątkowe, z duszą, ręcznie robione, często na specjalne zamówienie ... Zawsze czułam do tej sfery sentyment ale z różnych względów nigdy sama nie próbowałam nic tworzyć. Po przyjeździe do Bloemfontein, zmianie trybu życia i zostaniu panią domu :), pomysły same zaczęły przychodzić do głowy i ku mojemu zaskoczeniu  i zadowoleniu, w wielu sferach dobrze się czułam. Nagle wyszywanie krzyżyków okazało się relaksujące, druty  odprężające a malowanie, hmmm, okazało się cudowną formą wyrażania siebie. I szkicowanie nie takie straszne (chociaż wciąż czasami wątpię w moje szkicowanie, a dobry szkic to podstawa dobrego obrazu), i w ogóle okazało się, że handmade to bardzo ja :) 

Odkąd pamiętam zawsze byłam bardzo aktywną osobą. Zarówno w szkole, na studiach jak i w pracy na pełen etat. Przyjazd tutaj i życie na obczyźnie tylko potwierdził, że nie dla mnie spoczywanie na laurach i życie w stagnacji, nierozwojowe. Podobnie moja przygoda z macierzyństwem. Unaoczniła mi ona że aby być dobrą mamą muszę i chcę pozostać sobą. Aktywną, realizującą siebie, swoje pasje i marzenia. Wraz z tą lekcją zarówno ja jak i mój Syn, poczuliśmy się dużo szczęśliwsi. Jak to mówią happy mama, happy baby! Doszłam też do wniosku, że jeśli moją drogą jest szeroko pojęty freelance, a takie mam przynajmniej teraz poczucie, muszę spróbować takiej drogi. Nigdy nie pracowałam sama i dla siebie, pora więc sprawdzić czy to dla mnie! Tak więc, do meritum - teraz to sprawdzam. Lokalnie i małymi krokami, póki co. Po kolei zaczęłam najpierw pokazywać moje obrazy, potem je wystawiać przy różnych okazjach, podobnie z biżuterią, z niepewnego pomysłu przerodziła się moja produkcja w działanie na dosyć dużą, choć wciąż lokalną, skalę. Poczułam również potrzebę, aby wspomniane działania jakoś usystematyzować. Tak więc postanowiłam moim działaniom nadać nieco bardziej realny kształt. Zdecydowałam, na teraz, skupić się na kilku aktywnościach jakimi są akwarele ( i czasami, bardzo czasami akryle), biżuteria i kartki, wszystko #madebyme! Postanowiłam również zadbać o marketingową stronę biznesu. Tak więc mam już wizytówki ( również ręcznie robione), naklejki, torebki i inne drobnostki, które to tworzą fajną całość. W planie mam również blogowanie, ale póki co jest tylko (albo aż) blog - jeszcze pusty - i fb i instagram - tam jest nieco bardziej aktywnie :) No i sprawa dosyć istotna - pozwólcie że się przedstawię - Aga Lewtak Art. Będzie mi bardzo miło jeśli zechcecie wspomóc mnie lajkiem, serduszkiem czy miłym komentarzem i chociaż na teraz działania me są głównie lokalne, dzięki Waszemu wsparciu, niedługo osiągną zasięg globalny!!! A oto i mała próbka co nowego u Aga Lewtak Art, fotorelacja z sobotniego marketu w Bloemfontein. Dzień był upalny, słoneczny i wietrzny okrutnie ale też i udany! Zapraszam!!!




Ważną rolę w całym przedwsięwzięciu odegrała moja bardzo dobra znajoma. Osoba, która swoim działaniami nieustannie mnie inspiruje! Kasia - Kiosc, z którą (póki co) znamy się jedynie wirtualnie (ale bliska jest mi bardzo!) zaprojektowała moje nowe, cudowne i osobiste LOGO !!! O Kasi nie raz już na łamach tego bloga wspominałam i na  pewno nie raz będzie tu o niej jeszcze mowa. Zachęcam do poznania jej działań np. TU, TU i TU. Niezwykle zdolna i wszechstronnie utalentowana osoba!!! Raz jeszcze dziękuję Kasiu!!!




Oczywiście pokazując Wam sobotni market - nie mogę nie wspomnieć o moim małym, osobistym asystencie, który dzielnie dotrzymywał mi towarzystwa i swoim uroczym uśmiechem przyciągał klientów :) Ignacy, ten to się zna na dobrej sztuce !!!


























Dobrego tygodnia Kochani!!!

Uściski,
Aga Lewtak Art 


Komentarze