"Przez 10 minut" Chiara Gamberale

Źródlo: KLIK
Ostatnio poczułam wenę do czytania. Znowu. Na nowo. Fajnie jest robić na drutach podczas oglądania „Bez tajemnic” i fajnie jest przerywać serial średnio co 5 minut aby podzielić się z tym tym Ślubnym myślami – ważnymi – związanymi z tematem odcinka, lub nie! Ale też zupełnie inaczej i niemniej fajnie jest po prostu czytać. Odpływać na cały wieczór albo na chwilę, zależnie od aktualnie zgłębianej przez nas lektury. Mam kilka zaczętych tytułów, zaczętych daaawno, a bardzoo tego nie lubię. Potem, jak chcę wrócić do danej książki – tracę czas na odtworzenie treści, na czym ja tak właściwie skończyłam?? No więc trochę tak było z „Przez 10 minut” Chiary Gamberale. Książkę zakupiłam na lotnisku w Warszawie, w czerwcu 2015, w drodze powrotnej z Polski do RPA. Zaczęłam ją wówczas czytać w czasie oczekiwania na kolejny lot i na tym się skończyło. Kilka dni temu postanowiłam ją dokończyć. Pomyślałam, że będzie do dobrym wstępem do innych powieści, opowieści – książek po prostu. 
Wtedy, na lotnisku, bardzo zachęciła mnie okładka. Chyba nie można wyobrazić sobie bardziej pozytywnej, optymistycznej, prawda? Nie spodziewałam się super fajerwerków, raczej lekkiej ale też przyjemnej lektury, która wciągnie i umili czas podróży. Taka też jest ta książka. Pamiętnik 36letniej Chiary. Zapiski dotyczące eksperymentu „dziesięciominutowego”. Otóż z powodów których Wam nie zdradzę, nasza bohaterka postanawia codziennie przez 10 minut spróbować czegoś nowego. Czy i jak jej się to udaje? Przekonajcie się sami. Dzięki krótkim rozdziałom gdzie każdy rozdział odpowiada jednemu dniowi, czyta się książeczkę szybko. Bez zachwytów z mojej strony, bez fajerwerków, nieco przewidywalnie, ale przyjemnie. A okładka nadal mi się podoba!

Komentarze

Prześlij komentarz