Ryby i owoce morza

Uwielbiam tutejsze wybrzeże za pyszne ryby i inne wynalazki morskie, zwane owocami morza właśnie:) Nasz pobyt na południu upłynął między innymi pod takim hasłem. Postanowiliśmy korzystać ile się da, bo tu, w Bloem, tylko mięso i braai :) Wszystko było super świeże, smaczne i w przystępnych cenach. Miłośniczką sushi jestem od dawna, ale niektóre skorupiaki próbowałam po raz pierwszy.

Najbardziej do gustu przypadły mi krewetki (zwłaszcza king size, hmm), kalmary oraz mini-ośmiorniczki, ekstra podpieczone i chrupiące. Jaśkowi smakowały natomiast ostrygi (wspominałam o tym TU) i małże. Mi nie odpowiadała ich konsystencja, brr! Ale przynajmniej mogliśmy spokojnie dzielić seafood plate :) Każdy mógł wybrać coś dla siebie! Chcieliśmy spróbować też homara, ale akurat nie było w ofercie miejscowych restauracji. Następnym razem!

































A jakie są Wasze doświadczenia z owocami morza?

Komentarze